,
Obserwuj
Śląskie

Spór zbiorowy w fabryce w Tychach. "Czujemy się osaczeni i wprowadzani w błąd"

3 min. czytania
21.01.2026 14:48

Pracodawca dąży do zwolnień grupowych, bez propozycji programu dobrowolnych odejść - przekonuje "Solidarność" w fabryce samochodów Stellantis w Tychach. Dlatego związek wszczyna spór zbiorowy. Od marca w zakładzie nie będzie trzeciej zmiany i pracę ma stracić 740 osób.

fot. Grzegorz Kozieł/TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są zarzuty związkowców do kierownictwa fabryki w Tychach?
  • O co walczą związkowcy i jakie podejmują działania?
  • Czym zajmuje się koncern Stellantis?
  • Ile osób, według planu, ma stracić pracę w ramach zwolnień grupowych w fabryce?

Zwolnienia w tyskim zakładzie Stellantisa to głośna - nie tylko lokalnie - sprawa. Grupa ta jest jednym z największych producentów samochodów na świecie. W fabryce w Tychach przed laty produkowano słynne "maluchy", czyli Fiaty 126p, a obecnie powstają Alfa Romeo Junior, Fiat 600 oraz Jeep Avenger. Zakład zatrudnia obecnie około 2,3 tys. pracowników. Kilka dni temu rozpoczęto proces zwolnień grupowych.

Rozmowy na temat programu dobrowolnych odejść rozpoczęły się 14 stycznia. Według związków zapowiedziane zwolnienia obejmą 740 osób, w tym niemal 300 pracowników agencyjnych i ponad 100 z umowami, które kończą się w lutym. Jak wylicza "Solidarność", programem dobrowolnych odejść objętych zostałoby 320 osób - oczywiście pod warunkiem zgody dyrekcji.

Zwolnienia grupowe w Tychach. O co walczą związkowcy?

Związkowcy tłumaczą jednak, że po kilku spotkaniach z pracodawcą nie został wypracowany żaden kompromis. Zdaniem Grzegorza Maślanki - szefa zakładowej "Solidarności" - "program dobrowolnych odejść to fikcja".

- Pracodawca od samego początku zamierza wypłacić jak najmniejszą liczbę odpraw zwalnianym pracownikom i używa różnego rodzaju narzędzi, żeby zastraszyć załogę - twierdzi Maślanka. Jak dodaje, chodzi m.in. o wzywanie poszczególnych pracowników i oferowanie "propozycji nie do odrzucenia". - Przykładowo: jeśli starszy pracownik z utrzymania ruchu nie zgodzi się na przejście na montaż, otrzyma tylko trzy odprawy - tłumaczy lider związkowy.

Kluczowe postulaty "Solidarności" dotyczą zagwarantowania dobrowolności skorzystania z programu, szczególnej troski wobec rodziców samotnie wychowujących dzieci oraz tych, którzy mają kilkoro dzieci, jak również wobec pracowników będących jedynymi żywicielami rodzin. - Bardzo ważna jest też kwestia dotycząca wysokości odpraw dla pracowników z najdłuższym stażem. Jeśli ktoś przepracował ponad 30 lat, powinien otrzymać 24 odprawy plus odprawę emerytalną - dodaje przewodniczący.

W związku z problemami z dogadaniem się z polskim oddziałem firmy, "Solidarność" w tyskim zakładzie wszczyna spór zbiorowy z pracodawcą oraz zawiadamia Europejską Radę Zakładową, czyli organ reprezentujący pracowników koncernu Stellantis. - Czujemy się osaczeni, przymuszani i wprowadzani w błąd - mówi Maślanka.

Będzie protest przeciw zwolnieniom grupowym?

Związkowcy na kolejne negocjacje zamierzają zapraszać ekspertów. Niewykluczone, że przed tyskim zakładem zorganizowana zostanie wkrótce manifestacja.

Z kolei centrala śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" zwróciła się do największych akcjonariuszy koncernu, domagając się interwencji w sprawie warunków zwolnień w fabryce w Tychach. Zdaniem szefa śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominika Kolorza, propozycje przedstawione przez pracodawcę są "znacząco gorsze" od tych, które w przeszłości oferowano w podobnych sytuacjach w innych zakładach Stellantis - zarówno w Polsce, jak i w Europie.

Co na to wszystko sama firma? Zdaniem pracodawcy na tym etapie negocjacji nie ma możliwości prawnej wejścia w spór zbiorowy. - Dialog powinien wypracować kompromis. Trwają negocjacje, a ustawowy termin ich zakończenia upływa 2 lutego. Uczestniczy w nich sześć reprezentacji związkowych, nie tylko "Solidarność" - mówi TOK FM  rzeczniczka prasowa fabryk Stellantis w Polsce Agnieszka Brania.

Źródło: TOK FM