,
Obserwuj
Polska

Szesnastoletni Mateusz pisze do Tuska. "Rząd przejął śpiewkę PiS"

8 min. czytania
29.01.2024 06:30

Na tym pogrzebie 16-letni Mateusz nie mógł powstrzymać łez, bo widział rozpacz brata zmarłego. - Nie mógł pogodzić się z myślą, że już nigdy się nie zobaczą. Płakał i pytał, dlaczego musiało do tego dojść. Dlaczego państwo polskie jego brata nie przyjęło. Nie umiałem odpowiedzieć - mówi w tokfm.pl Mateusz Rybak, który w tej sprawie napisał do rządu.

|
|
fot. Archiwum prywatne

Mateusz Rybak zwalnia się z lekcji, żeby dotrzeć na pogrzeby nieznanych mu osób. Pierwszy był Ibrahem Jabe Ahmed Dhya, 36-letni lekarz z Jemenu i ojciec trójki dzieci. W styczniu 2023 roku zamarzł w Puszczy Białowieskiej, dokąd przedostał się przez zieloną granicę z Białorusi. Chowali go na muzułmańskim cmentarzu w Bohonikach. Ze swojej Hajnówki 16-letni Mateusz miał 100 km, czyli około półtorej godziny drogi.

Gdy już tam dotarł, obserwował, jak miejscowy imam układa gałązki świerku na grobie uchodźcy, bo kolor zielony dla muzułmanów symbolizuje spokój duszy. Duchowny ubolewał, że rosnący na cmentarzu iglak stracił już w ten sposób zbyt wiele gałązek. Jemeńczyk był siódmym migrantem, którego tam pochowali, i trzydziestym pierwszym, który zmarł na polsko-białoruskiej granicy. - Za każdym razem mam nadzieję, że to był już ostatni taki pogrzeb – powiedział wtedy imam Aleksander Bazarewicz.

Wcześniej Mateusz nie był na żadnym pochówku. Nic dziwnego, w tym wieku zazwyczaj nie trzeba jeszcze nikogo żegnać. Chyba że przerywa się dzieciństwo, by w pobliskim lesie ratować ludzi przed śmiercią. A gdy się nie udaje, pozostaje stawać nad trumnami i sypać na nie ziemię.

Drugi był Abdi Biratu Fite, 24-letni informatyk z Etiopii. Aktywiści, którzy znaleźli go w lesie, wspominali, że niewiele po nim zostało. Właściwie tylko głowa i kości. "Obok Ciebie leżał pusty futerał telefonu, nieco dalej - plik rozsypanych i namoczonych zdjęć do dokumentów, jakbyś chciał, żeby puszcza wystawiła Ci legitymację" - napisało w mediach społecznościowych Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne.

Na tym pogrzebie Mateusz widział rozpacz brata zmarłego i sam nie umiał powstrzymać łez. - Dostał wizę i przyjechał do Polski, by na zawsze pożegnać się z bratem. Nie mógł pogodzić się z myślą, że już nigdy się nie zobaczą. Płakał i pytał, dlaczego musiało do tego dojść. Czemu nikt mu nie pomógł? Dlaczego państwo polskie go nie przyjęło? Przecież był zwykłym człowiekiem, a nie terrorystą. Nie umiałem odpowiedzieć. Sam ciągle dopytuję, dlaczego tak się dzieje - wzdycha 16-latek i dodaje, że z tego pogrzebu zapamiętał jeszcze ciszę. - Wszyscy byli zdruzgotani – stwierdza.

8 stycznia tego roku był na pochówku Abdullahima Abdirashida Mohameda, który miał 25 lat i pochodził z Somalii. Zmarł jeszcze za rządów PiS, w samochodzie Straży Granicznej, a został pochowany za rządu Tuska. Zdaniem Mateusza po zmianie władzy nic nie zmieniło się w lesie przy granicy. Ciągle dręczą go te same pytania i ciągle odpowiada mu cisza. Dlatego ostatnio wysłał list do ministra spraw wewnętrznych i administracji. W planie ma napisanie do premiera.

"Muszę iść, powodzenia!"

Mateusz Rybak to bohater tekstu, który na tokfm.pl opublikowaliśmy jesienią. Nastolatek opowiadał, jak w 2021 roku usłyszał od rządzących i ich propagandystów, że granicę szturmują terroryści. Mimo że miał dopiero 14 lat, to postanowił sprawdzić na własne oczy, czy władza ma rację. Poszedł z rodzicami i aktywistą Grupy Granica do lasu w Hajnówce.

Zaczął natrafiać tam na grupy uchodźców z dziećmi. Stawał naprzeciwko nich i nie mógł się nadziwić. Uciekli z Syrii przed eksplozjami bomb i brutalnymi zamachami ISIS, a teraz prosili go o wodę. - Przecież dotarli do rozwiniętego kraju, dla którego taka pomoc nie jest żadnym problemem. To Polska powinna tych ludzi napoić i nakarmić, a nie ja. Nie dość, że robię to za nią, to jeszcze muszę być cicho w lesie, żeby nie ściągnąć na uchodźców uwagi polskich służb. Ludzie proszą: "Pomóż nam, bo u nas w kraju trwa wojna". A ja mogę dać im wodę, batona i tyle. Na więcej prawo w moim kraju mi nie pozwala. Absurd - podkreślał.

Na tym zdziwienia Mateusza się nie skończyły. Po Syryjczykach do polskiego lasu przybyli Irakijczycy i Sudańczycy. - Gdzie ich kraje, a gdzie nasz – chłopak nie potrafił ukryć zdziwienia. - To przecież tyle tysięcy kilometrów, a skutki konfliktów w ich ojczyznach widać w naszym lesie! Tyle że mało kto chce to zauważyć. Gdy zacząłem patrzeć w oczy uchodźców, zdziwiłem się, w jakim kraju żyję. Dowiedziałem się, że jest bardzo rasistowski. Ukraińcom pomagamy i dobrze. Ale jeśli ktoś ma ciemniejszy kolor skóry, to go zostawiamy. Biały do kraju, czarny do lasu - mówił 16-latek.

Latem Mateusz rezygnował z wakacyjnych wyjazdów, by pomagać uchodźcom. Do lasu chodził dzień w dzień. Odkąd zaczęła się szkoła, robi to "tylko" kilka razy w tygodniu. Do plecaka pakuje butelki z wodą, batony, suchary, ale też bandaże, nożyczki do ubrań i płyny dezynfekujące. Bo czasem uchodźcy mają poranione stopy, skręcone i obrzęknięte kostki, stłuczone kolana.

Najgorsze jednak są rozstania. Bo pomaga, jak umie, a później rzuca: "Muszę iść, powodzenia!". Zostawia ich w lesie nocą i w środku zimy, by wrócić do ciepłego domu. Do niedawna w takich chwilach słyszał głosy dzieciaków, które wołały za nim przez las: "Mateusz!". - Teraz tych maluchów nie ma, bo zatrzymał je mur na granicy, ale wcześniej było ich wiele. Od noworodków, przez pięciolatki, aż po moich rówieśników. Powinni być w domach, chodzić do przedszkola albo do szkoły jak ja. A musiały kryć się po lesie, żeby przetrwać - tłumaczył.

Jedno z dzieci chowało się pod jego kurtką, jakby na moment chciało stać się niewidzialne i by mogło pójść z nim do domu. - Ale niestety mamy takie prawo, że nie mogłem go zabrać. Porusza mnie to. Bo niby żyjemy w XXI wieku, a pomoc dziecku o innym kolorze skóry jest uznawana za zło. Nie mogę się do tego przyzwyczaić - przyznawał mój rozmówca.

"Polska i Białoruś mają krew na rękach"

Na pogrzeby uchodźców zaczął jeździć, by im pokazać, że nie są już sami. - Jeśli na nas patrzą, chcę im pokazać, że próbuję robić wszystko, by nie było następnej śmierci w naszym lesie. Że cokolwiek by się działo, zawsze jestem po stronie człowieczeństwa. Przykro mi, że nie udało mi się ich uratować. Gdy stoję nad ich grobami, mam poczucie porażki. Bo nie zrobiliśmy wszystkiego, by uniknąć tych śmierci - mówi.

Kiedy ziemia spada na kolejną trumnę, ma żal do Polski i Białorusi. Bo - jak dodaje - oba kraje grają uchodźcami w ping-ponga. - To gra, w której stawką jest życie ludzkie. Oba państwa mają krew na rękach. Myślę o tym po pogrzebach. Później, gdy wracam do lasu, próbuję trochę zmyć tę krew. Pomniejszyć zło, które robi mój kraj, wyrzucając ludzi na stronę białoruską - mówi.

Nie opowiada o tym rówieśnikom. Jest wśród nich wiele dzieci strażników granicznych, którzy patrzą na dramat uchodźców zupełnie inaczej niż Mateusz. Gdy zaczął pomagać ludziom w lesie, dowiedział się, że jest "agentem Putina" i "wysłannikiem Łukaszenki". Jako 14-letni "współpracownik Kremla" stracił kumpli. Skończyły się wspólne przejażdżki rowerami po Hajnówce. Został mu tylko las.

- Słyszę od rówieśników: "A po co pchasz się do pomocy ciapakom?", "Dlaczego chodzisz do tych śmierdzieli?", "Po cholerę zajmujesz się brudasami z lasu?" - przyznawał w naszej poprzedniej rozmowie.

Jak dodał, powtarzali rasistowskie teksty po dorosłych i ówczesnej propagandzie rządowej. - Gdyby w Polsce nie było rasizmu, to takich tekstów nikt by nie podchwytywał. Ludzie poszliby jak ja do lasu i szybko by sprawdzili, że propagandowa szczujnia jest odklejona od rzeczywistości. Że nic, co mówi o uchodźcach, nie jest prawdą. Bo nie terrorystów tam widać, ale np. trzymiesięczne niemowlę, które nie ma mleka. Albo ciężarną kobietę, która trzyma się za brzuch, jest w złym stanie i trzeba szybko wezwać do niej pomoc – tłumaczył 16-latek.

Rząd Tuska przejął "śpiewkę" PiS

Wszystko miało się zmienić po wyborach. Mateusz zapamiętał, jak tuż przed nimi Donald Tusk mówił o "największym kłamstwie ostatnich lat", którego dopuściło się PiS. - Według nich państwo, by pilnować swojej granicy, musi być okrutne, bezwzględne, kompletnie wyzbyte humanitarnych zasad (...). Nikt w Polsce nie może umierać w krzakach z zimna czy z głodu, z choroby, niezależnie od koloru skóry i tego, skąd uciekł. To się musi definitywnie skończyć - podkreślił lider Platformy Obywatelskiej.

Tymczasem z perspektywy Mateusza, który dalej ratuje uchodźców w lesie, nic tam nie zmieniło się po 13 grudnia, gdy Tusk przejął władzę. Zniecierpliwiony nastolatek wysłał więc niedawno list do Marcina Kierwińskiego, szefa resortu spraw wewnętrznych. Zapytał, czy zmiany w prawie, które miały "legalizować" wypychanie uchodźców na stronę białoruską, zostaną uchylone. - Poprosiłem też o wyjaśnienie, czy komendanci Straży Granicznej zostaną wymienieni. Bo to oni odpowiadali za wywózki migrantów. I czy strzeżone ośrodki dla uchodźców zostaną zreformowane – przytacza.

Jak wyjaśnia, w tych ośrodkach panują fatalne warunki, a ludzie tam bywają odzierani z godności. Pisaliśmy o tym wielokrotnie w tokfm.pl. Uchodźcy, którzy uciekli przed wojną i torturami, byli w tych placówkach zamykani za kratami, a nawet za drutem. Mieli utrudniony dostęp do pomocy prawnej. Niektórzy ogłaszali protesty głodowe.

Mateusz zapytał szefa MSWiA również o to, ile było push-backów po 13 grudnia. Tę odpowiedź już znamy. - Do 15 stycznia do linii granicy zawrócono 93 cudzoziemców - przekazał tokfm.pl Wydział Prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

 jednak utrzymuje, że chodzi wyłącznie o osoby, które nie chciały ubiegać się o ochronę międzynarodową na terytorium Polski.

- To ta sama śpiewka, którą słyszałem za rządu PiS. Wiem, że uchodźcy nadal wołają do strażników granicznych: "Tylko nie do Białorusi!". Chcą dostać ochronę międzynarodową, ale nie są wysłuchiwani. Więc ministerstwo opowiada bajki, w które nie wierzę - podkreśla młody aktywista.

"Napiszę do Donalda Tuska"

Mateusz Rybak odnosi się również do wywiadu, jakiego udzielił TOK FM Maciej Duszczyk.

 Jak dodał, póki co "osoby, które podchodzą pod granicę, muszą być w taki sposób zabezpieczane, żeby nie mogły jej przekroczyć". - Szukamy rozwiązania, które będzie z jednej strony gwarantowało bezpieczeństwo, ale będzie też zawierało elementy humanitaryzmu - mówił. Stwierdził, że "państwo ma prawo do obrony swojej granicy", więc na razie zawrócenia będą dokonywane, ale "w sposób etyczny i bezpieczny".

- Ani nie są etyczne, ani bezpieczne - podkreśla Mateusz. - To prawda, że państwo ma prawo do obrony granicy, ale humanitarnie. A ona dalej jest brutalna. Gdy wiceminister mówi, że zamkniemy szklak migracyjny, to są brednie. Mogą co najwyżej uszczelnić mur, bo ten jest dziurawy jak sito. Tyle że wtedy ludzie będą umierać po stronie białoruskiej. Trzeba przede wszystkim skończyć z push-backami i zapewnić tym ludziom ochronę - podkreśla i zapowiada, że napisze jeszcze do Donalda Tuska. Zapyta premiera, czy ma zamiar spełnić swoje przedwyborcze obietnice.

 Napisali do polskiego rządu list, w którym domagali się jasnych deklaracji, jakie działania humanitarne zostaną podjęte na granicy. Chcieli również natychmiastowego wstrzymania push-backów. Dostali z Ministerstwa Spraw Zagranicznych ogólnikową odpowiedź, w której wskazano m.in., że w ostatnich miesiącach Polska i inne kraje starały się "ograniczyć sztuczny napływu migrantów na granicę polsko-białoruską". Zlikwidowano czarterowe loty, którymi do Białorusi przylatywali migranci, a tamtejsze firmy, które w tym pośredniczyły, zostały objęte unijnymi sankcjami.

Postscriptum

Póki co na cmentarzu w Bohonikach gałązek na świerku ubywa, a grobów uchodźców jest coraz więcej. Podczas ostatniego pogrzebu na początku stycznia Mateusz Rybak życzył sobie jednego, żeby ten pochówek był ostatnim. Miał jednak świadomość, że w lesie panuje mróz i że wkrótce znów ktoś tam może umrzeć.

- Szybko się okazało, że nie żyje chłopak z Jemenu. Stracił życie po stronie białoruskiej. To naprawdę jest dramat, który razem z innymi aktywistami próbujemy opowiedzieć światu. A mimo to nic się nie zmienia - podsumowuje bezradnie mój rozmówca.

Mateusz prowadzi zbiórkę środków na m.in. dojazdy do uchodźców, żywność, odzież i leki dla nich. Możesz go wesprzeć w serwisie Zrzutka.pl.

Źródło: TOK FM