advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Człowiek Bielana działał niezgodnie z ustawą? Użycza państwowych terenów organizacji paramilitarnej

Maciej Kluczka
3 min. czytania
21.03.2022 09:15
Krajowy Zasób Nieruchomości, który zgodnie z prawem powinien zajmować się wspieraniem mieszkalnictwa dla mniej zamożnych Polaków, w ostatnich dniach intensywnie wspiera organizacje paramilitarne. Reporter Radia TOK FM dotarł do informacji, które budzą poważne wątpliwości prawne.
|
|
fot. screen/Twitter/Krajowy Zasób Nieruchomości

Prezesem Krajowego Zasobu Nieruchomości jest Arkadiusz Urban. To jednocześnie wiceprezes Republikanów - partii Adama Bielana, która współtworzy sejmową większość potrzebną Prawu i Sprawiedliwości do utrzymania władzy.

Tydzień temu prezes Urban podpisał umowę z organizacją paramilitarną - Fundacją Combat Alert.

- Problem w tym, że ustawa o Krajowym Zasobie Nieruchomości takiej aktywności nie przewiduje - mówi były prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski. Tłumaczy, że Krajowy Zasób Nieruchomości to państwowa osoba prawna, a wszystkie takie podmioty muszą działać w granicach i na podstawie prawa.

- Taką granicą dla KZN-u jest ustawa, która wymienia prawie dziesięć celów, ale nie ma wśród nich współpracy z organizacjami społecznymi o dowolnym - także proobronnościowym - charakterze - dodaje Kwiatkowski.

"Prezes Urban bardzo aktywnie włącza się w szkolenie"

Prezes Combat Alert tłumaczy, że umowa z KZN-em nie dotyczy finansowania jego fundacji, tylko organizacji ćwiczeń wojskowych dla ludności cywilnej. I rzeczywiście taki zapis w umowie jest. Jednak KZN zobowiązał się użyczyć Fundacji Combat Alert tereny znajdujące się w zasobie państwa, pod organizację szkoleń i ćwiczeń wojskowych.

A to jest - jak przyznaje prezes Marcin Korowaj - profit, ulga. Bo w innym przypadku musiałby szukać takich terenów na rynku prywatnym. - Należy się szacunek i uznanie z tego tytułu, że ktoś jest gotowy udostępnić nieodpłatnie taką przestrzeń do zrealizowania szkoleń wojskowych. Przecież jakaś osoba prywatna albo firma mogłaby zażądać od nas za to pieniędzy - mówi prezes Combat Alert.

Prezes Krajowego Zasobu Nieruchomości Arkadiusz Urban nie zdecydował się - mimo licznych zaproszeń - na rozmowę z TOK FM. Ze zdjęć, które zamieszcza w internecie widać, że bardzo aktywnie bierze udział w szkoleniach organizowanych przez Combat Alert. Obaj prezesi dobrze się znają. - Znamy się, z Facebooka, spotykaliśmy się. Tak, oczywiście. Prezes Urban bardzo aktywnie włącza się w szkolenie. Niezmiernie się z tego cieszę - mówi Marcin Korowaj.

Współpraca z organizacją paramilitarną to wyjście poza ustawowe zadania

KZN do życia w 2017 roku powołało Prawo i Sprawiedliwość. Ustawa wyraźnie opisuje działania, które może podejmować agencja. Współpraca z organizacją paramilitarną to wyjście poza ustawowe zadania KZN-u. - Po to są powoływane konkretne agendy rządowe, z konkretną nazwą i celem, żeby się skupić na tych celach. Jeśli byśmy uznali, że każdy może zajmować się wszystkim i kierować swoją aktywność na różne zadania, to byśmy doszli do absurdu - podkreśla prawnik mec. Mariusz Paplaczyk.

A do takiej sytuacji doszło już w grudniu ubiegłego roku. Wtedy KZN przekazał Straży Granicznej pracującej na polsko-białoruskiej granicy sprzęt o wartości 25 tysięcy złotych. Gdy reporter TOK FM zapytał prezesa Combat Alertu, czy przyjąłby sprzęt dla swojej fundacji, w odpowiedzi usłyszał:

"Mógłbym ponieść konsekwencje, jeżeli ktoś chciałby coś przekazać na rzecz Fundacji, a ja bym powiedział, że nie jestem zainteresowany. Fundacja gromadzi środki, a później je rozdysponowuje".

Prezes Krajowego Zasobu Nieruchomości z TOK FM nie chciał rozmawiać, otrzymaliśmy jedynie maila, tłumaczącego, że umowa w sprawie wojskowych ćwiczeń jest realizacją przyjętej niedawno przez parlament ustawy o obronie ojczyzny.

Problem w tym, że umowa została podpisana przed wejściem ustawy w życie. A prawo nie działa wstecz.

KZN twierdzi też, że ustawa o obronie ojczyzny nakłada na każdy organ państwowy obowiązek wspierania obronności. Jednak przy tym zapisie ustawy znajdują się ważne słowa: "w zakresie określonym w ustawie". I tu trzeba wrócić do początku, bo dla Krajowego Zasobu Nieruchomości podstawą jest ustawa o KZN, a nie ust. o obronie ojczyzny. I bez zmiany przepisów instytucja nie może wykraczać poza swoje uprawnienia. W innym przypadku pod "wspieranie obronności" można by podciągnąć każdy publiczny wydatek.

Sytuacja może przypominać sprawę Funduszu Sprawiedliwości, który działa przy Ministerstwie Sprawiedliwości. W założeniach miał pomagać ofiarom przestępstw. Jak wykazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli, duża część wydatków Funduszu nie realizowała jego założeń, bo wspierała na przykład oddziały Ochotniczej Straży Pożarnej. I choć cel wydatków był społecznie użyteczny, to NIK takie działania oceniła jako niegospodarne i niecelowe wydatkowanie środków, które jednocześnie sprzyjało powstawaniu mechanizmów korupcjogennych.

Czy Najwyższa Izba Kontroli zajmie się także aktywnością Krajowego Zasobu Nieruchomości? Zapytaliśmy o to NIK, ale na tę chwilę, nie udziela komentarza w tej sprawie.

Napisaliśmy w tej sprawie również do Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy: "Szanowny Panie Redaktorze, Zgodnie z obowiązującymi zasadami Ministerstwo Rozwoju i Technologii poprosiło o wyjaśnienia jednostkę nadzorowaną - w tym przypadku KZN".