"10-latek może trafić do jednej sali z 24-letnim przestępcą". Ekspert punktuje rządowe zmiany w ustawie o resocjalizacji
Rząd chce zreformować przepisy dotyczące nieletnich. Najpierw w kwietniu Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, przedłożony przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. 'Obecna ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich, pochodząca jeszcze z 1982 r., jest archaiczna oraz nie zapewnia szerokiego i odpowiedniego wsparcia resocjalizacji nieletnich. Nowe przepisy mają zapewnić odpowiednie środki reagowania, jeśli nieletni popełnią wykroczenie, przestępstwo lub są znacznie zdemoralizowani' - padały argumenty ze strony rządowej.
W piątek - na prośbę szefa klubu KO Borysa Budki i marszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - swoją opinię o projekcie przedstawił prof. Marek Konopczyński z Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN i Uniwersytetu w Białymstoku.
Jego zdaniem, ma ona 'szereg istotnych wad i w ogóle nie powinna ujrzeć światła dziennego'. - Ta ustawa jest zła. Ona nie mieści się we współczesnym myśleniu o postępowaniu z dziećmi i młodzieżą - mówił wcześniej w 'Pierwszym Śniadaniu w TOK-u' u Piotra Maślaka.
Podkreślał przy tym, że 'jej projekt jest bardziej szkodliwy niż ustawa sprzed 40 lat, która powstawała w klimacie PRL-owskim, w klimacie wychowania socjalistycznego'. - A kuriozum jest to, że rejestr tzw. środków wychowawczych, czyli to jak powinno się postępować z nieletnimi, jest żywcem przepisany z poprzedniej ustawy - zaznaczył. I od razu dodał: 'Mówimy o wspieraniu resocjalizacji, a stosujemy w nowej rzeczywistości te same środki i metody, które (dawniej) były nieskuteczne. Tego zabiegu nie jestem w stanie zrozumieć'.
10-latek z wytrwanym przestępcą
W ocenie eksperta Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN i Uniwersytetu w Białymstoku, 'ustawa niczego nie wnosi - oprócz tego, że jeszcze bardziej chce karać dzieci i młodzież za błędy rodziców i błędy instytucji publicznych rozmaitego rodzaju'. - Kolejnym kuriozum w tej ustawie jest to, że obniża się wiek nieletniości do 10 lat, kiedy w poprzedniej ustawy był ten wiek określony na 13 lat - zastrzegł.
W praktycy oznacza to, że 'można 10-letnie dziecko postawić przed sądem i umieścić w placówce resocjalizacyjnej, w której również mogą przebywać np. osoby 18-letnie'. - Mało tego projekt ustawy zakłada podwyższenie wieku przebywania w zakładzie poprawczym do 24 lat - podkreślił. To prowadzi, jak zauważył, do tego, że '10-latek może trafić do jednej sali np. z 24-letnim wytrawnym przestępcą'.
- Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Przesłanki naukowe, medyczne, pedagogiczne i inne, mówią, że 10-latek nie może być penalizowany, bo jego wiek rozwojowy, biologiczny, psychiczny absolutnie do tego nie uprawnia. W sensie znajomości zasad moralnych - podkreślił.
'Jak można w ogóle kogoś uspołecznić w warunkach aspołecznych?!'
Prof. Marek Konopczyński zwrócił także uwagę na inny groźny zapis w projekcie ustawy. Tym, w jego ocenie, jest 'zalegalizowanie stosowania w placówkach środków przymusu bezpośredniego. W tym obezwładniania, pasów bezpieczeństwa i zamykania w izolatkach tych nieletnich, którzy sprawiają problemy wychowawcze'.
- Już nie mówiąc o takich drobiazgach jak przeszukiwanie, łamanie tajemnicy korespondencji i szereg innych postępowań. Takich działań, z którymi pedagogika resocjalizacyjna od lat walczy. Mówiąc, że to nie jest sposób na ponowne uspołecznienie - wskazał. I pytał, 'jak można w ogóle kogoś uspołecznić w warunkach aspołecznych?!'
- To trochę tak, jak uczyć kogoś pływać w basenie bez wody. Owszem, teoretycznie można. Ale później ten ktoś topi się w jeziorze czy rzece. Tu mamy z czymś takim do czynienia - podsumował. Według zamierzeń rządu nowe przepisy mają wejść w życie 1 września 2022 r.