DGP: "Przegrani nie wiedzą, dlaczego przegrali". Szkoły chcą rozliczyć Czarnka z rozdzielania środków
100 mln z ministerstwa edukacji na inwestycje w oświatę wyznaniową. Większość szkół dostała niewiele
Zygmunt Puchalski, prezes Społecznego Towarzystwa Oświatowego (STO), zapytał Ministerstwo Edukacji i Nauki o kryteria rozdzielenia 100-milionowego budżetu w programie "Inwestycje w oświacie". Granty z budżetu zostały bowiem przyznane w większości organizacjom prowadzącym oświatowe placówki wyznaniowe.
Jak pisaliśmy w TOK FM w pierwszej części konkursu minister Czarnek rozdysponował 60 mln zł, z czego 55 mln trafiło do diecezji, parafii i organizacji wyznaniowych .
W drugiej turze do szkół katolickich poszło aż 31 mln zł .
W trzecim etapie do podziału zostało 9 mln i tu także organizacje wyznaniowe dostały większość.
STO pyta ministerstwo: 'Na jakich zasadach'?
Zarząd STO poinformował na swoim Twitterze, że ma długą listę zastrzeżeń do programu "Inwestycje w oświacie". Stwierdził, że nie sposób ustalić, dlaczego jedne placówki otrzymały dotacje, a inne nie.
"Transparentność podziału środków publicznych w ramach programów grantowych to standard, który musi być przestrzegany" – podkreślił w liście do ministerstwa edukacji Zygmunt Puchalski.
I wymienił pytania, jakie nasuwają się po rozdzieleniu środków:
- jakie były kryteria oceny wniosków,
- w jaki sposób były rozpatrywane,
- jakie podmioty złożyły wnioski o dotacje,
- jakie oceny uzyskały poszczególne wnioski.
DGP: 'Przegrani nie wiedzą, dlaczego przegrali'
Dziennik Gazeta Prawna zajrzał do rozporządzenia regulującego i zauważył, że zostały w nim zawarte kryteria rozdzielania środków, ale bez żadnych szczegółów merytorycznych. Zapisano jedynie, że "inwestycje miałyby być badane pod kątem założenia i celu, jakiemu ma służyć z uwzględnieniem realizowanych zadań publicznych w zakresie oświaty i wychowania".
"Przegrani nie wiedzą, dlaczego przegrali" - stwierdził DGP po rozmowach z dyrektorami szkół.
Aby stanąć do konkursu, szkoły musiały wypełnić wnioski zgodnie z zasadami opisanymi w rozporządzeniu. A do rozporządzenia nie dołączono żadnego regulaminu.
"W rozporządzeniu jest zapisane, że jeżeli wniosek nie spełniałby wymogów formalnych, to w ciągu 7 dni bylibyśmy wezwani do uzupełnienia. Nic takiego się nie wydarzyło – powiedziała w rozmowie z DGP jedna z dyrektorek.
"Przy przeczytaniu rozporządzenia miałam takie wrażenie, że te przepisy są bardzo enigmatyczne i szerokie"(...) "Pozyskujemy finansowanie z różnych źródeł i z przykładem tak rozpisanego konkursu jeszcze się nie spotkałam. We wszystkich muszę rozliczyć z każdej złotówki, a przebieg całej procedury jest ściśle opisany"- mówiła dyrektorka.
Źródła: Wyborcza.pl , Dziennik Gazeta Prawna