advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

"Dzikusy ze Wschodu". Hejt na Ukraińców to nadal problem. "Rosyjska propaganda działa"

Aneta Malinowska
3 min. czytania
25.02.2023 14:46
Choć z miesiąca na miesiąc w internecie spada liczba wpisów o antyukraińskim wydźwięku, to nadal jest ich niepokojąco dużo. Analitycy alarmują, że rosyjska propaganda, która często stoi za tym hejtem, ma się niestety dobrze. - Przekleństwa, wulgaryzmy. Różne słowa nazywające uchodźców np. "dzikusami ze Wschodu". To często bardzo mocno nacechowane wpisy - mówiła w TOK FM, Małgorzata Kilian, prezeska Stowarzyszenia Demagog.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

'Prawie 50 tys. wpisów i komentarzy o wydźwięku antyukraińskim opublikowano w grudniu 2022 roku w polskojęzycznym internecie. To spadek o 33 proc. w porównaniu z listopadem - wynika z danych Instytutu Monitorowania Mediów (IMM). Większość najpopularniejszych użytkowników powielających antyukraińskie przekazy w listopadzie i grudniu nie zmieniła się. Wśród nich ponownie zidentyfikowaliśmy m.in. oficjalne konto Konfederacji na Twitterze i na Facebooku' - czytamy we wstępie do najnowszego raportu Stowarzyszenia Demagog i Instytutu Monitorowania Mediów.

W TOK FM do wyników najnowszego raportu odniosła się Małgorzata Kilian, prezeska Stowarzyszenia Demagog. Gościni Mikołaja Lizuta wskazała, że najwięcej nienawistnych wpisów jest ciągle na Twitterze. - W słowach kluczowych, frazach antyuchodźczych, antyukraińskich, to właśnie Twitter przoduje. Było tam ponad 90 proc. wszystkich takich wpisów - mówiła w 'A teraz na poważnie' i dodała też, że widoczna jest prawidłowość między preferencjami politycznymi a nienawistnymi wpisami. - Środowisko Grzegorza Brauna i Konfederatów bardzo często w swoich przekazach podkręca tę narrację. Używają słów bardzo mocno nacechowanych, antyukraińskich - podkreśliła.

Na czym polega antyukraińska narracja? Kliian wyjaśniła, że we wpisach zarzuca się Ukraińcom, iż przez nich tracą Polacy, bo wsparcie uchodźców odbywa się kosztem obywateli Rzeczpospolitej. - Są również wpisy, które mają na celu pokazanie, że Ukraińcy są nacjonalistami. Cały czas widoczny jest powrót do kultu banderyzmu. W naszym raporcie pokazujemy, w jaki sposób odwoływanie się do banderowców antagonizuje społeczeństwo i dzieli je, podsycając te nastroje - dodała.

'Rosyjska propaganda działa'

Gościni Mikołaja Lizuta przypomniała też, że w październiku wydarzeniem, które wygenerowało najwięcej zasięgów była rakieta, która spadła w Przewodowie. Natomiast w grudniu, to najnowszy analizowany w raporcie miesiąc, najbardziej rozgrzewającym wydarzeniem był napad na bank w Przemyślu. - To było dość zaskakujące wydarzenie, ponieważ prokuratura poinformowała nas, że 20-latka chciała zdobyć pieniądze na podróż do rosyjskiej stolicy. To było wydarzenie, które najbardziej zagrzało sieć i pojawiło się tam bardzo dużo różnych komentarzy, które były również mową nienawiści - zaznaczyła Kilian.

Rozmówczyni Mikołaja Lizuta zgodziła się z dziennikarzem, że oprócz 'zwykłych' postów antyukraińskich, pojawiają się też wpisy obelżywe, po prostu mowa nienawiści.  - Są to różnego rodzaju przekleństwa, wulgaryzmy. To są też różne słowa nazywające uchodźców np. 'dzikusami ze Wschodu'. To często naprawdę bardzo mocno nacechowane wpisy. Dlatego musimy być ostrożni w sieci - mówiła w TOK FM.

Zwróciła też uwagę, że 'raport pokazuje, iż rosyjska propaganda jest skuteczna'. - Jeśli jest skierowana do konkretnych, podatnych środowisk, to wpływa na nastawienie społeczeństwa do Ukraińców i jeszcze bardziej podsyca w kierunku pokazywania, że może nie warto pomagać Ukraińcom, że to nie do końca jest nasza wojna - co jest oczywiście nieprawdą - podkreśliła.

Grozi nam 'Ukropol'?

Małgorzata Kilian przyznała też, że często pojawiają się wpisy, które zawierają sformułowania Ukropol, Ukry, Ukrowie. - Te nazwy bazują na tym, że Polska będzie kiedyś państwem ukraińskim, bo uchodźcy, którzy przyjeżdżają do Polski, zrobią Ukropol w Polsce. Powstanie jakieś jedno fikcyjne państwo. Dlatego nasza suwerenność i niepodległość jest zagrożona. Co również jest nieprawdą - zaznaczyła. 

Ekspertka przypomniała, że powielanie takich wpisów leży w interesie Kremla. - Ukraina jest w stanie wojny z Rosją, dlatego takie przekazy antyukraińskie zdecydowanie są na rękę Rosji i myślę, że część tych kont, które takie treści rozprzestrzeniają, to trolle, boty, które są opłacane przez Moskwę - mówiła Kilian.

Gościni audycji 'A teraz na poważnie' zwróciła również uwagę na to, że Polacy jednak są bardzo świadomym społeczeństwem i reagują, gdy widzą konta, które 'próbują uderzać bezpośrednio w Ukraińców czy pomoc dla Ukrainy - reagują'. - Często identyfikują takie konta jako konta prorosyjskie, promoskiewskie i od razu wyjaśniają, żeby nie ufać i być ostrożnym - podkreśliła.