,
Obserwuj
Polska

"Drastyczne" rekolekcje w Toruniu. "Żadna fundacja tego nie zrobiła, a w kościele dzieci to widziały"

2 min. czytania
29.03.2023 15:53
Tak drastycznych rekolekacji jak w Toruniu, nigdy nie widziałam. Uczenie, czego nie należy robić, nie polega na pokazywaniu, jak to wygląda - mówiła w TOK FM Danuta Kozakiewicz, dyrektorka szkoły podstawowej nr 103 w Warszawie.
|
|
fot. Facebook/screen/Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

Nagranie z rekolekcji, które w poniedziałek odbyły się w Toruniu, wzbudziło oburzenie, którego skutkiem są m.in. zawiadomienia do prokuratury. Uczestnicy rekolekcji obserwowali, jak przed ołtarzem mężczyzna poniżał młodą kobietę, krzyczał: 'Zamknij ryj, sz***o! Ty nie jesteś człowiekiem, rozumiesz?! Jesteś moim kundlem! Nie jesteś już człowiekiem! Zamknij ryj!'. Portal tylkotorun.pl poinformował, że w czasie rekolekcji inscenizowano też picie alkoholu w kościele. W swoim stanowisku toruńska kuria wyraziła 'głęboki żal' z powodu całej sytuacji.

Dyrektorka szkoły podstawowej nr 103 w Warszawie Danuta Kozakiewicz przyznał w TOK FM, że w czasie dotychczasowej pracy spotkała się z bardzo różnym odbiorem rekolekcji. Bo - jak mówiła – 'prowadzący to tylko ludzie'. - Zdarzali mi się tacy, którzy robili to wspaniale. Zajęcia były na tyle frapujące i ciekawe, że nawet dzieci, które nie chodziły na religię, chciały brać w nich udział. Innym razem to był przymus, bo mama lub tata kazali. Natomiast, tak drastycznych jak w Toruniu nie widziałam nigdy. Uczenie, czego nie należy robić, nie polega na pokazywaniu, jak to wygląda – oceniła gościni audycji 'TOK 360'.

Pedagożka przypomniała, że ministerstwo edukacji – przy okazji forsowania kolejnych odsłon 'lex Czarnek' – chciało doprowadzić do tego, żeby nie dopuścić do szkół 'demoralizacji'. – Żadna fundacja nie zrobiła czegoś takiego w szkole, a w kościele dzieci się z tym spotkały. To powinno stanowić zagadnienie do głębokiego przemyślenia – oceniła ironicznie.

Minister edukacji zapowiedział 'lex Czarnek 3.0'. 'Organizacje pozarządowe uczą świństw, zwłaszcza w wielkich miastach'

Kozakiewicz tłumaczyła, że władze poszczególnych szkół nie mają wiedzy o tym, co odbywa się w czasie rekolekcji. – Zazwyczaj o tym, co na nich było, dowiadujemy się po fakcie. Jako władze szkół nie mamy dostępu do treści zajęć. My mamy zapewnić na to czas katechetom i uczniom, którzy chodzą na religię – tłumaczyła w rozmowie z Adamem Ozgą.

W szkole, którą kieruje, na rekolekcje powinno chodzić 42 proc. uczniów, bo tylu - jak wyjaśniła dyrektorka - chodzi na lekcje religii. Ale w rzeczywistości jest ich mniej.