,
Obserwuj
Polska

PiS trzyma naukowców w garści? ''Pod dyktando'' - nowy serial Radia TOK FM

4 min. czytania
29.09.2023 07:00
Coraz częściej polityka ingeruje w działalność naukową. Gdy zgłębiana przez naukowca tematyka czy jego działalność, nie spodobają się prominentom - Ci wymierzą im surową karę. Nie wprost, nie w świetle reflektorów. Będzie to jak w przypadku prof. Bilewicza brak nadania kolejnego tytułu lub pozbawienie dofinansowania w postaci ministerialnego grantu, z jakim spotkała się filozofka dr Joanna Malinowska. W serialu "Pod Dyktando" opowiadamy o polskiej nauce, która coraz bardziej staje się nauką w służbie władzy PiS.
|
|
fot. tokfm.pl

"Pod dyktando" serial radiowy Anny Gmiterek-Zabłockiej to opowieść o polskiej nauce, którą władza PiS zawłaszcza w celu kształtowania nowych elit. W sześciu odcinkach przedstawimy przykłady ograniczania wolności naukowców. Sposoby, z jakich korzystają rządzący, są bardzo różne. W wielu przypadkach ich działania pozostają bezkarne, a procesy wytoczone przez badaczy trwają latami.

5 lat w oczekiwaniu na tytuł naukowy

Dr hab. Michał Bilewicz profesor UW od pięciu lat czeka na nadanie mu państwowego tytułu profesora. Spełnił wszystkie formalności. Zgodnie z ustawą o stopniach naukowych, tytuł profesora nadaje Prezydent RP na podstawie wniosku Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Ustawa nie przewiduje, by prezydent rozpatrywał wniosek merytorycznie. Ocena dorobku kandydata odbywa się bowiem na etapie poprzedzającym decyzję głowy państwa.

Dr hab. Michał Bilewicz uznał, że w jego przypadku doszło do przewlekłości. Poszedł nawet do sądu administracyjnego, a sąd przyznał mu rację. Ale na razie nic to nie zmieniło. - Kancelaria Prezydenta złożyła kasację i sprawa trafiła do NSA - mówi Bilewicz. Nie ukrywa, że ma poczucie, że to, co się dzieje, to "kara" za to, jakie badania prowadzi - zajmuje się m.in. tematyką Zagłady czy badaniami nad antysemityzmem.

Sąd rozpatrywał także sprawę dr Joanny Malinowskiej, filozofki z Poznania, która mimo zajęcia pierwszego miejsca na liście rankingowej w konkursie o stypendium ministra edukacji i nauki nie otrzymała pieniędzy. Zdecydowano o tym arbitralnie. Minister Czarnek wskazał, że mógł zrewidować listę rankingową zespołu i uznać punktację wniosku za "nieadekwatną do dorobku naukowego", a w konsekwencji odmówić przyznania stypendium. Dr Malinowska poszła do sądu i wygrała, ale to nie zakończyło sprawy. Minister się od wyroku odwołał.

Naukowczyni podkreśla, że trudno nie dostrzegać kontekstu całej sprawy. Jest aktywną społeczniczką i feministką. W październiku 2016 roku brała udział w Czarnym Proteście. Jak mówi, została brutalnie potraktowana przez policję. Tymczasem to ją i kilka innych osób oskarżono o atak na policjantów. Ostatecznie, po długim procesie i apelacji, wszyscy zostali od postawionych im zarzutów uniewinnieni. Malinowska organizowała też protesty antyfaszystowskie w Poznaniu.

Wolność badań naukowych a pieniądze

Tego typu historie są na razie pojedyncze, ale jak mówią nasi rozmówcy - bohaterowie serialu "Pod dyktando", to prawdopodobnie tylko kwestia czasu. Bo idziemy scenariuszem węgierskim, gdzie uzależnienie nauki od polityki jest już doskonale widoczne. U nas też to widać, ale jeszcze nie na taką skalę. O polityce na uczelni słyszymy w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie czy na uczelni w Nowym Targu.

W tle są m.in. pieniądze. Dziś zasadnicze środki na granty dzieli Narodowe Centrum Nauki. To instytucja niezależna od ministra, w której oceną projektów objętych dofinansowaniem, zajmują się eksperci, w znacznej części z zagranicy. W efekcie pieniądze dostają najlepsi. Jeśli NCN by zniknął albo wchłonęłaby go inna instytucja - a zapowiedzi reformy ze strony ministra Przemysława Czarnka już są - mogłoby się okazać, że ktoś odgórnie decyduje, jakie badania warto prowadzić, a jakich nie.

- Jeśli zdecyduję się prowadzić badania, których władza nie będzie chciała wesprzeć finansowo, nie będę mógł pojechać na zagraniczne seminarium, nie będę miał z czego opłacić wpisowego na konferencję, będę zmarginalizowany. Więc mogę wyjść z założenia, że może lepiej ten wniosek o grant zmienić, może wpiszę do tytułu "Kościół" albo cytat z Jana Pawła II - mówi prof. Piotr Osęka, historyk z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. - Takie cytaty zresztą już się pojawiają we wnioskach grantowych, nawet u tych badaczy, których absolutnie nie podejrzewam o eklezjalność i jakieś wielkie związki z Kościołem. Ale - kiedyś na tej zasadzie umieszczało się cytaty z Lenina. Wiadomo było, że nikt w Lenina nie wierzy, ale chodziło o to, by Wydział Nauki przebłagać, by dali jakieś pieniądze. I tu jest podobny mechanizm - dodaje Osęka.

Wolność badań naukowych jest zagwarantowana w art. 73 Konstytucji. Naukowcy starają się o nią walczyć, choć nie ma jedności w środowisku. Ale pierwsze jaskółki się pojawiają. Widać to było m.in. przy sprawie prof. Barbary Engelking i ataku na nią ze strony ministra nauki. Pojawił się również list obrony do prezydenta i premiera w obronie Narodowego Centrum Nauki, napisany przez laureatów prestiżowych europejskich grantów. Głośnym echem odbił się też protest młodych naukowców w Ministerstwie Finansów - starali się zwrócić uwagę na niedofinansowanie badań w Polsce.

- Nie ukrywam, że atmosfera, jaka dziś panuje wokół nauki, a szczególnie niektórych tematów historii najnowszej, nie sprzyja badaniom naukowym. Choć ja je dalej prowadzę. Nie dostaję grantów od państwa, ale mam wsparcie m.in. naukowców z zagranicy - mówi profesor Rafał Wnuk, historyk z KUL. Jak podkreśla, badacze z innych krajów wiedzą, jak wygląda sytuacja w Polsce, znają problemy polskiej nauki, w tym - jak dodaje - "ograniczanie wolności badań". - Przy atmosferze, jaką u nas obecnie mamy, niektórym naukowcom w Polsce jest zdecydowanie trudniej o krytyczną refleksję, choćby w badaniach nad podziemiem niepodległościowym i antykomunistycznym, ale też nad innymi sprawami. To kwestia np. stosunku do Żydów, holocaustu czy stosunku do Narodowych Sił Zbrojnych - mówi nam prof. Wnuk.

O tym, co dziś dzieje się w polskiej nauce i o zagrożeniach, które już widać i na które wskazują sami naukowcy, opowiada serial "Pod dyktando". Pierwsze odcinki na antenie Radia TOK FM - w piątek, 29 września 2023 roku po godz. 21.00.