Ksiądz z depresją. "Wciąż może usłyszeć od przełożonego, że ma się więcej modlić"
Jeśli jesteś w kryzysie lub wiesz o tym, że ktoś w kryzysie może potrzebować pomocy, skorzystaj ze wsparcia specjalistów:
Linia wsparcia dla dorosłych, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24/dobę - 800 70 22 22.
Linia wsparcia dla dzieci i młodzieży, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24/dobę - 116 111.
Ksiądz Andrzej z Rzeszowa popełnił samobójstwo. Jednak na prośbę jego przełożonego jako przyczynę śmierci policjant wpisał zatrucie. Dlaczego? Duchowny argumentował, że to może być wstyd, ale i zgorszenie dla ludzi wokół. Tę historię opowiedział Tomasz Stawiszyński w audycji "Magazyn Filozofa", w której o depresję wśród księży pytał Tomasza Terlikowskiego, dziennikarza, filozofa, publicystę, tłumacza, pisarza i działacza katolickiego.
Depresja wśród księży. Danych nie znamy
Terlikowski przyznał, że nie wiemy, jaka jest skala problemu samobójstw wśród księży, bo takich danych się nie zbiera. A nawet jeśli ktoś je zbiera, to nie są ujawniane. - Samotni mężczyźni to grupa ryzyka. Statystyki odrobinę, ale tylko odrobinę poprawia głębokie zaangażowanie religijne - wskazywał.
Pozostają więc dane anegdotyczne, czyli to, co przedostanie się do wiadomości publicznej. - Bo w takich miejscach jak Podkarpacie, które nie jest tak lewicowo-liberalne jak Rzeszów, czasem jest dobry układ miejscowej władzy z biskupem i takich rzeczy się nie odnotowuje, ale biskup wie. W innych są dane jednostkowe, anegdotyczne, ale też się ich nie zbiera - mówił gość Tomasza Stawiszyńskiego.
Przyznał, że z tego, co do niego dociera, skala jest dość wysoka. - Ja sam słyszałem o kilkunastu przypadkach w ciągu ostatnich 2-3 lat, skutecznie popełnionych samobójstw. To jest Tarnów przed laty. Ale słyszeliśmy o jezuicie, który się zastrzelił, słyszałem o franciszkaninie, który się zabił po powrocie z placówki zagranicznej. Skala z pewnością nie jest niska - podsumował gość TOK FM.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dlaczego księża nie chcą żyć?
Pytany o powody depresji wśród księży, Tomasz Terlikowski wskazał na dwie grupy. Pierwsza to te same czynniki, które występują w całej grupie samotnych mężczyzn w wieku średnim: kryzys, wypalenie, alkohol albo alkoholizm.
Ale są też czynniki specyficzne dla "zawodu". - To np. syndrom wypalenia, który dotyka ich tak samo często jak policjantów, ratowników medycznych czy strażaków. Powodem są też czasem bardzo złe relacje wewnątrz - z biskupem, z przełożonym, z prowincjałem - wyliczał. Do tego dochodzi specyficzna dla mężczyzn, ale tu wzmocniona właśnie przez kontekst stanu duchownego niechęć do korzystania z pomocy psychologicznej. - Poza tym wciąż są jeszcze miejsca, gdzie księża słyszą, że muszą się więcej modlić - dodał Terlikowski.
Depresja czy demony?
Gość "Magazynu Filozofa" podkreślał, że są księża czy zakonnice, którzy się leczą na depresję, korzystają z terapii. Ale są i tacy, którzy traktują to jako problem duchowy. Mówią: to demony cię męczą, a nie depresja.
- Możemy mieć do czynienia z klasyczną kliniczną depresją, która poprzez proces nadawania sensu przez daną osobę, będzie przeżywana także jako ciemna noc wiary. Na tym kontinuum między stanami duchowymi tylko a stanami fizykalnymi jest wiele punktów po drodze - komentował Terlikowski.
A co na to Kościół? Jak mówił publicysta, Kościół jako instytucja nie powie, że depresji nie ma. - Ale są środowiska, które tezy tego typu, choć oczywiście ostrożniejsze, stawiają. Są też jednak środowiska, które bardzo poważnie traktują ten problem, jak diakon Marcin Gajda, terapeuta. Kłopot polega na tym, czy wiedza przekłada się na konkretne struktury i zarządzanie - zastanawiał się gość TOK FM.
Jest więc pytanie o to, co zrobi hipotetyczny biskup, do którego zgłosi się ksiądz w kryzysie zdrowia psychicznego. - Oczywiście znajdziemy biskupa, który zgodzi się wysłać na terapię księdza zgłaszającego problemy. Ale znajdziemy też takich, którzy powiedzą: musisz się, chłopie, więcej modlić. Choć chyba tych drugich jest coraz mniej - mówił Terlikowski.