Fala groźnych pożarów to element rosyjskiej rozgrywki? "Chodzi o wywołanie chaosu"
Fala poważnych pożarów, którą obserwujemy w Polsce od kilku dni, wzbudza coraz większy niepokój. Największe z nich to pożary składowiska w Siemianowicach Śląskich i hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie.
Premier we wtorek zapewnił, że 'nie ma żadnego powodu sądzić, aby pożary był skutkiem działań sił zewnętrznych'. - W ostatnich kilkunastu tygodniach, także we współpracy z sojusznikami państwo polskie uniemożliwiło przygotowywane próby takich akcji bezpośrednich, dotyczących także sabotażu i próby podpaleń. Sprawa jest bardzo poważna, ten stan podwyższonej gotowości jest konieczny, jest absolutnie niezbędny i w związku z wojną, i w związku ze zwiększoną aktywnością służb, i w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej - powiedział Donald Tusk.
Wiceminister obrony Paweł Zalewski zapewnił w TOK FM, że każdy z tych pożarów jest bardzo skrupulatnie analizowany przez specjalistów. I jeśli okaże się, że przyczyną było podpalenia, to sprawą zajmie się policja. - I dzisiaj jedynie to możemy powiedzieć - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej, który brał udział we wtorkowych obradach rządowego Komitetu do spraw obrony i bezpieczeństwa.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Fala groźnych pożarów. Czy stoi za tym Rosja?
Zalewski potwierdził, że od jakiegoś czasu do Polski i innych państw Unii Europejskiej nadchodzą ostrzeżenia przed potencjalnym zagrożeniem ze strony Rosji (chodzi o działania terrorystyczne, w tym również podpalenia). - Od dłuższego czasu polskie służby są postawione w stan gotowości - zapewnił i przypomniał sprawę zatrzymanego w styczniu obywatela Ukrainy. Mężczyzna miał na zlecenie Rosji przygotowywać atak dywersyjny na obiekty infrastruktury krytycznej we Wrocławiu.
Pożar hali Marywilska 44 'za szybki i dziwny'. 'Co na tym Putin by ugrał?'
- Oczywiście mamy powód do tego, aby wersję związaną z działalnością dywersyjną traktować poważnie - przyznał gość "Wywiadu Politycznego".
Rosji "chodzi o wywołanie chaosu"
Choć liczba groźnych pożarów z ostatnich dni może robić wrażenie, to zdaniem Zalewskiego dobrze pamiętać o skali. Jak mówił, we wtorek podano dane statystyczne dotyczące pożarów w całym kraju. - I nie mamy jakichś istotnych przekroczeń statystyk, które nagle mogłyby nam uwiarygodnić tezę, że mamy do czynienia z jakąś wielką zorganizowaną akcją sabotażu - stwierdził wiceminister.
Komando Putina miało przyjechać do Polski? Ekspert odsłania kulisy 'wojny nerwów'
Zalewski, wracając do metod stosowanych przez Rosję Putina, nie pozostawił wątpliwości. Mówił, że Rosji "chodzi dziś o wywołanie chaosu, o zastraszanie obywateli Unii Europejskiej". - Chodzi o to, żebyśmy zaczęli sobie zadawać pytania: "Czy przynależność do UE rzeczywiście wzmacnia nasze bezpieczeństwo? Czy to dobrze, że pomagamy Ukrainie?" - argumentował rozmówca Karoliny Lewickiej.