advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

"Wojna-mundur-bezpieczeństwo i już nie ma konstytucji". Będą nowe zasady użycia broni?

4 min. czytania
10.07.2024 16:27
Jeszcze w tym tygodniu Sejm zajmie się projektem MON, który ma wprowadzić w kodeksie karnym zmiany dla żołnierzy za użycie broni. - Zasadniczo: ktoś idzie z czymś w ręku, nie rozumie po polsku, nie reaguje, żołnierz może otworzyć ogień do grupy cywilów i nie ponieść za to kary, nawet jeśli wszystkich wystrzela - przestrzega w TOK FM Maciej Konieczny z Partii Razem. Zdaniem gen. Mirosława Różańskiego problem leży jednak gdzie indziej.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Na koniec tygodnia zapowiedziano drugie czytanie projektu ustawy doprecyzowującej okoliczności, w których funkcjonariusze mogą sięgnąć po broń. Podczas pierwszego czytania projektu wszystkie kluby parlamentarne były za dalszymi pracami.

- Lewica zapowiedziała jednak poprawki, zastrzeżenia zgłosiły też PiS i Konfederacja. Najwięcej kontrowersji budzi możliwość wprowadzenia do kodeksu karnego przepisu, który zakłada, że użycie broni niezgodnie z zasadami nie będzie przestępstwem. Co ważne, przepis będzie obowiązywał tylko w pewnych okolicznościach np. dla odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność. 

Kontrowersje wokół możliwości użycia broni 

Generał broni rez. Mirosław Różański przestrzegał w TOK FM przed wyrzuceniem projektu do kosza. W jego ocenie wymaga on dalszych prac.

- Musimy zachować balans. Stwórzmy warunki, by nie było sytuacji, że pewne zapisy są niekonstytucyjne, ale nie mówmy też o ustawie, że jest w całości zła - przestrzega senator Polski 2050-Trzecia Droga i przewodniczący senackiej Komisji Obrony Narodowej. 

On sam widzi w ustawie szereg dobrych rozwiązań, w tym te z zakresu współpracy między policją a strażą graniczną czy np. policją a wojskiem.

W ocenie Macieja Koniecznego, który także gościł w TOK FM, ustawa co do swojej istoty jest jednak nieakceptowalna.

- Samo założenie, że nie tyle dajemy nowe uprawnienia, o ile zwalniamy mundurowych z konsekwencji nieprzestrzegania prawa w przypadku użycia broni, jest skrajnie niebezpieczne, niekonstytucyjne i szkodliwe - mówił poseł Partii Razem. Przekonywał też, że ustawa w dużej mierze jest 'efektem histerii wywołanej przez PiS w związku z interwencją Żandarmerii Wojskowej'.

- Zastrzegam, że w tym przypadku mówię tylko w imieniu Partii Razem, bo głosy na Lewicy mogą się różnie rozkładać - podkreśli gość "Światopodglądu". 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

'Wojna - mundur - bezpieczeństwo i już nie ma konstytucji'

Projekt ustawy spotkał się z krytyką m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zdaniem jej przedstawicieli, proponowanych zmian nie można przeprowadzać bez konsultacji.

W ocenie gen. Mirosława Różańskiego problem leży jednak gdzie indziej. Za trudną sytuację w armii obwinia byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka, a także ustawę z 2022 r. o obronie ojczyzny.

- Jeśli Błaszczak doprowadził do tego, że dziś mamy żołnierzy, którzy w ciągu 28 dni przechodzą przeszkolenie i dostają broń do ręki, to jest to bardzo niebezpieczne - mówił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz. 

Inna rzecz, jak dodał, że "w szeregi armii wstępują ludzie, którzy nie są podawanie badaniom psychofizycznym". - Dla poprzedniej partii liczyły dla słupki - przekonywał, przywołując przykład dezertera, który przeszedł na stronę białoruską.

Z kolei zdaniem Macieja Koniecznego kłopotem jest w ogóle przyznawanie ochrony prawnej na koszt państwa nie tylko żołnierzom, ale także np. policji. - To wszystko jedzie po bandzie: każdy mundurowy, który używa siły bezprawnie ma teraz mieć adwokata za nasze pieniądze -  oburzał się poseł Razem.  

W jego ocenie wiele do życzenia pozostawiają także same zapisy, które są nieprecyzyjne.

- Jeśli osoba przekracza granicę i ma w ręku niebezpieczny przedmiot - co zdefiniowane jest w prawie tak, że równie dobrze może to być but - to w tym momencie żołnierz może strzelać. Nie tylko do tej osoby, ale także do osób, które jej towarzyszą. Zasadniczo: ktoś idzie z czymś w ręku, nie rozumie po polsku, nie reaguje, żołnierz może otworzyć ogień do grupy cywilów i nie ponieść za to kary, nawet jeśli wszystkich wystrzela - argumentował, podsumowując krótko: "wojna-mundur-bezpieczeństwo i już nie ma konstytucji".

'Political fiction' 

Zdaniem gen. Różańskiego w tej sytuacji rozwiązań jest kilka. Są to m.in. zmiana sposobu szkolenia przyszłym żołnierzy i zdefiniowanie na nowo, czym jest prawo użycia broni. - To jest opisane w siedmiu ustawach. Konia z rzędem temu politykowi, który mi wymieni te siedem ustaw i treści, które są tam zawarte - ironizował.   

Do tego, jak zastrzegł, trzeba dać służbom uprawnienia adekwatne do sytuacji, także na czas pokoju.

- Teraz na granicy mamy sytuację, że jesteśmy w stanie przerzucić tam wojsko, ale co z tego, skoro ono nie jest przystosowane do tego rodzaju operacji, nie jest odpowiednio przeszkolone. A przecież tam są teraz operacje natury policyjnej. Przecież mamy do czynienia z grupami agresywnych cywilów, a nie obcego wojska - mówił.

Przedstawiciela partii Razem takie pomysły jednak nie przekonują. 

- A jak nie będzie kontratypu (wyłączenie odpowiedzialności za przestępstwo popełnione w szczególnych warunkach- red.), a będzie operacja wojskowa? - dopytywała na koniec prowadząca.   

- Jesteśmy w sferze political fiction. Mam poczucie, że jesteśmy w bardzo niebezpiecznym momencie: kiedy ktoś wyciąga kartę bezpieczeństwa, to nagle przestają obowiązywać jakiekolwiek reguły - skwitował Maciej Konieczny.