Skąd "Budda" miał pieniądze? "Losowanie jednej z loterii śledziło 700 tys. osób w streamie"
'Budda' od lat zaliczał się do najpopularniejszych youtuberów motoryzacyjnych w Polsce. Mężczyzna został zatrzymany 14 października i trafił do Szczecina. Tamtejsza prokuratura jemu i dziewięciu innym osobom postawiła zarzuty. Sprawa dotyczy 'grupy przestępczej, zajmującej się nielegalnym hazardem i loteriami internetowymi'. Dzień przed Wigilią Budda i jego partnerka Aleksandra opuścili areszt, który prokuratura zamieniła m.in. na poręczenie majątkowe.
Kanał 'Buddy' subskrybuje ponad 2,5 mln użytkowników. Kamil L. znany był nie tylko z działalności internetowej i loterii, w których wygrać można było np. luksusowe samochody. Mężczyzna zasłynął też m.in. z bardzo dużej wpłaty na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy czy - ostatnio - ufundowania domów dla powodzian.
"Budda" zatrzymany. Czym zajmował się Kamil L.?
Zanim w październiku poinformowano o zatrzymaniu 'Buddy', youtuber podał, że licytacja zaplanowana na 13 października to ostatnie tego typu losowania. Zapowiedział wycofanie się z działalności w internecie.
- To najpopularniejszy polski youtuber motoryzacyjny. Nie ma w polskim internecie nikogo popularniejszego, kto nagrywałby filmy o samochodach. To jest facet, który zaczął pięć lat temu. Przez ten czas zdobył 2,5 mln subskrybentów. To jest ogromny wynik! Dzięki temu 'Budda' mógł zarabiać coraz więcej pieniędzy - komentował w TOK FM Jakub Wątor tuż po zatrzymaniu 'Buddy'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
'Budda' nie tylko nagrywał filmiki o samochodach. Organizował też loterie, w których nagrodą były m.in. samochody. W ostatniej do wygrania był też dom w Zakopanem z garażem, w którym znajduje się Porsche GT3 RS oraz comiesięczna pensja w wysokości 10 tys. złotych. Pieniądze miały być wypłacane przez pięć lat.
To właśnie loterie stoją za kłopotami 'Buddy'. Jak mówił w 'TOK 360' Wątor, w czasie tej ostatniej loterii suma nagród wynosiła osiem milionów złotych. - Losowanie finału jednej z loterii śledziło na żywo w internecie 700 tys. osób. To jest absolutny rekord Polski, jeśli chodzi o liczbę osób na żywo na streamie - dodał dziennikarz.
Budda nakręcił list miłosny do samego siebie. I bije rekordy. 'To nie jest prawdziwy film'
'Budda' w poważnych tarapatach. 'To była fasada'
Rozmówca Adama Ozgi zwracał uwagę na poważne wątpliwości towarzyszące działalności Kamila L. - Samochody były kupowane w Czechach na jakiś innych ludzi, w filmach miały podmieniane tablice rejestracyjne. Loterie też nie były oficjalnie loteriami. One były sprzedawane przy okazji e-booków i innych przedmiotów, żeby nie były oficjalnie nazywane loterią - wyliczał.
Organizowanie loterii w Polsce jest regulowane konkretnymi przepisami i do ich przeprowadzenia trzeba mieć m.in. zgodę dyrektor izby administracji skarbowej.
Jak podkreślił Wątor, w przypadku 'Buddy' 'wątpliwości i nieścisłości było sporo'. - Internet o nich wiedział. Rozpisywał się o tym od kilku miesięcy, gdy pękł czar 'Buddy' - wspaniałego chłopaka, który z niczego został milionerem. Często mówił: 'Kupcie los, to jest tworzenie historii'. Jak się okazuje, wszystko to była fasada, bo prawdopodobnie te podejrzenia internautów, dziennikarzy okazują się trafne, skoro policja go zatrzymała - mówił.
Jak 'Budda' zbudował swoją legendę?
Youtuber starannie budował swoją legendę. Wszystko miało się zacząć od wyjazdu do Anglii, gdzie jako nastolatek zarabiał pieniądze.
- Ciężko pracował i potem przyjechał z tymi pieniędzmi i - wciąż jako nastolatek - otworzył wypożyczalnię samochodów. Mówił, że od jednego-dwóch samochodów to się rozrosło. Taka jest legenda, a jaka jest prawda? To śledczy będą sprawdzali. Natomiast z informacji, które od kilku tygodni zbierali internauci, każdy z nas to sprawdzał, wynika, że 'Budda' nie działał sam. Miał między innymi za swojego wspólnika, partnera np. jednego z właścicieli salonu z giełdy samochodowej w Pruszkowie. Było tam więcej osób, samochody nie należały do 'Buddy', a mówił, że na wszystko zarobił sam. Współdziałał z ludźmi, którzy mieli pieniądze, byli od niego dużo starsi i (...) wypożyczali 'Buddzie' te auta. I legenda rosła - opisywał dziennikarz w TOK FM.
Artykuł opublikowany pierwotnie 15 października 2024.