,
Obserwuj
Polska

Zakaz działalności związków zawodowych? "To jak zabronić komuś posiadania dzieci"

4 min. czytania
03.12.2024 06:42
- Żaden pracodawca nie może sobie wybierać świata, w którym woli mieć uzwiązkowionych albo nieuzwiązkowionych pracowników - mówi w rozmowie z Tokfm.pl adwokat Grzegorz Ilnicki. Nie znaczy to jednak, że pracodawcy nie próbują obchodzić prawa.
|
|
fot. Robert Stachnik/REPORTER / ROBERT STACHNIK/REPORTER

Karolina jest stewardessą w jednej z prywatnych linii lotniczych. Gdy podpisywała umowę o pracę, swoje nazwisko musiała zapisać jeszcze jeden dodatkowy raz. Na klauzuli, w której godziła się na zakaz działalności w związku zawodowym.

Kobieta twierdzi, że jej to nie przeszkadza, bo "potrafi walczyć o swoje". Ale czy to samo mogą powiedzieć wszyscy zatrudnieni w jej firmie? Co ważne, zakaz działalności związków zawodowych nie jest zgodny z polskim prawem.

Bardzo nielegalne

Artykuł 35 Ustawy o związkach zawodowych z 1991 roku mówi wprost, że "Kto w związku z zajmowanym stanowiskiem lub pełnioną funkcją: 1) przeszkadza w utworzeniu zgodnie z prawem organizacji związkowej, 2) utrudnia wykonywanie działalności związkowej prowadzonej zgodnie z przepisami ustawy (…) podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności".

Wolność zrzeszania się zagwarantowana jest również przez konstytucję - artykuł 58 zapewnia ją każdemu bez wyjątku.

Czy pracodawca w Polsce może zatem w jakikolwiek sposób zabronić podwładnym działalności związkowej? - Nie może - mówi krótko dr Grzegorz Ilnicki z OPZZ Konfederacja Pracy, adwokat specjalizujący się w prawie pracy, w szczególności w sprawach dotyczących dyskryminacji w zatrudnieniu czy mobbingu. - Nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby pracodawca wprost zabronił działalności związkowej. To jest tak bardzo nielegalne, trochę jak zabronić komuś posiadania dzieci - dodaje w rozmowie z Tokfm.pl.

Nie znaczy to jednak, że pracodawcy nie próbują czasem obejść tego zakazu. Jak jednak zaznacza Ilnicki, wszelkie tego typu próby są nielegalne. - Działania są podejmowane na przykład w stosunku do pracowników kadr czy HR. Pracodawcy w nieformalny sposób opowiadają, że nielojalne byłoby wobec nich, gdyby ktoś, kto zajmuje się obsługą tematów kadrowych, należał do związku, miał rzekomy konflikt interesów. To oczywiście nieprawda, dlatego że w większości miejsc w firmie ma się dostęp do danych poufnych i obowiązek zachowania ich poufności nie zależy od tego, czy ktoś realizuje swoje prawo do afiliacji związkowej, czy nie - wyjaśnia prawnik.

- Prawo koalicji jest prawem człowieka, konstytucyjnie chronionym. Żaden pracodawca nie może sobie wybierać świata, w którym woli mieć uzwiązkowionych albo nieuzwiązkowionych pracowników. Podejmowanie działalności związkowej, obywatelskiej, społecznej to prawa człowieka - podkreśla Ilnicki.

Kary tylko finansowe

W 2019 roku weszły w życie przepisy, które zabraniają nierównego traktowania ze względu na przynależność związkową. Działa to w obie strony: pracodawca nie może gorzej traktować członka związku zawodowego, ale także osoby, która nie należy do związku - np. odmawiając jej świadczeń, które należą się zrzeszonym w związkach pracownikom.

Czy przepisy zabraniające pracodawcom utrudniania działalności związkowej są w praktyce egzekwowane? - Na wielu poziomach się to zdarza, kiedy pracodawcy nie prowadzą dialogu wymaganego przez prawo, nie udostępniają związkom zawodowym informacji, do których są zobowiązani. Wówczas, przy takim utrudnianiu działalności związkowej, mają zastosowanie przepisy karne - podkreśla Ilnicki.

Sprawcy naruszeń są karani, ale - choć prawo przewiduje także ograniczenie wolności - głównie finansowo. - Na pewno nie zdarzyły się milionowe kary. Odpowiedzialności w świetle prawa nie ponoszą same firmy, a poszczególne osoby, które w imieniu pracodawcy dopuszczają się czynu zabronionego. Milionowe grzywny dla osób fizycznych nie wchodzą w Polsce w grę - mówi prawnik. I dodaje, że zna przypadków, w których ktoś doświadczył ograniczenia wolności z powodu złamania przepisów zakazujących ograniczania działalności związkowej. - Dużym minusem polskiego prawa pracy jest to, że sankcje karne najczęściej ograniczają się do finansowych - uważa Ilnicki.

Dlaczego sądy nie chcą karać pracodawców? - Niechęć do aktywnego ścigania tych naruszeń ma miejsce na poziomie prokuratury, a nie sądów. W związku z tym, że prokuratura jest obciążona ogromną liczbą drobnych spraw, pojawia się selekcja zgłoszeń, na takie które mają dużą nośność czy szkodliwość społeczną i te z niewielką. Zbyt łatwo jednak na poziomie prokuratury odpuszcza się sprawy naruszeń uprawnień pracowników uznając, że nawet jeśli czyn nastąpił, jego szkodliwość społeczna była znikoma - ocenia nasz rozmówca.

Zdaniem eksperta, kluczem do lepszej egzekucji prawa pracy w Polsce jest działanie prokuratury. - Powinna powstać prokuratura Państwowej Inspekcji Pracy, która byłaby wyspecjalizowana w karnych aspektach naruszeń prawa pracy. Skoro może istnieć pion prokuratorski IPN, może zostać powołana prokuratura PIP - podkreśla.

Konflikt interesów

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2022 roku w Polsce do 11 656 związków zawodowych należało łącznie 1,4 mln osób. Największa część członków związków zawodowych pracowała w edukacji (19,3 proc.), administracji publicznej i obronie narodowej (14,7 proc.) oraz przetwórstwie przemysłowym (13,3 proc.).

W latach 2014-2022 liczba tego typu organizacji zmalała o 9,6 proc. W tym samym okresie liczba organizacji pracodawców urosła o 28,8 proc. Zmalała też liczba członków związków zawodowych - jeszcze w 2018 roku było ich ponad 1,5 mln (spadek o 6,5 proc.)

Dlaczego pracodawcy mogliby chcieć ograniczyć działalność związków? - Związki zawodowe to zrzeszenia pracowników, które mówią czasem pracodawcom "nie". Utrudniają wprowadzenie jego zamiarów, najczęściej, gdy chodzi o maksymalizację zysku pracowników. Mamy tu kolizję interesów pracowników i pracodawcy. To dosyć naturalne źródło systemowego sporu pomiędzy związkami zawodowymi a pracodawcami - przekonuje Grzegorz Ilnicki.

- To działa tak: tam gdzie są silne związki zawodowe, generalnie ludzie zarabiają więcej. Tam, gdzie nie ma związku zawodowego albo związek nie reprezentuje aktywnie interesów załogi, ludzie zarabiają mniej. To bardzo widać na przykładzie zwolnień grupowych: kiedy w negocjacjach uczestniczą związki, odprawy dla zwalnianych pracowników są często dużo wyższe od ustawowego minimum. Tam, gdzie są związki zawodowe, waloryzacja wynagrodzeń jest częsta i wyższa. Warunek jest zawsze jeden - zaangażowanie załogi i wysoki poziom uzwiązkowienia - twierdzi prawnik.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>