,
Obserwuj
Polska

Wraca słynna sprawa Joanny z Krakowa. 75 tys. zł kary dla Komendanta Głównego Policji

oprac. MZ
3 min. czytania
24.03.2025 14:51
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski nałożył na Komendanta Głównego Policji 75 tys. zł kary za ujawnienie na konferencji prasowej danych i informacji o zdrowiu kobiety, która dokonała aborcji farmakologicznej. Chodzi o słynną sprawę pani Joanny z Krakowa.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Historią Joanny z Krakowa w lipcu ubiegłego roku żyła cała Polska. Kobieta źle się poczuła i zadzwoniła do swojej lekarki psychiatrki. Lekarka zawiadomiła policję, że jej pacjentka może popełnić samobójstwo. Ujawniła przy tym także informację, że kobieta zażyła tabletkę aborcyjną. Sprawę ujawniły 'Fakty' TVN.

Policjanci zjawili się w mieszkaniu Joanny i przeszukali je. Już w szpitalu dokonali brutalnej i intymnej rewizji osobistej - kazali kobiecie rozebrać się, kaszleć i kucać. Zabrali jej telefon i laptop, a gdy w obronie Joanny stanął jeden z lekarzy, funkcjonariusze najpierw próbowali go uciszyć, a potem wylegitymowali go oraz innych medyków.

Gdy ujawniono, jak zachowywali się policjanci w trakcie interwencji, Komenda Główna Policji zorganizowała konferencję prasową, na której mówiła m.in. o intymnych szczegółach z życia Joanny. Zdradziła dane wrażliwe, dokumentację medyczną i poinformowała, że kobieta jest pod opieką lekarza psychiatry.

Pani Joanna z Krakowa: Próbuję podważyć moją wiarygodność. Jestem ucieleśnieniem koszmarów skrajnej prawicy

Wraca sprawa Joanny z Krakowa. 75 tys. zł kary dla Komendanta Głównego Policji

 

Teraz prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski za ujawnienie informacji o zdrowiu kobiety nałożył na Komendanta Głównego Policji 75 tys. zł kary.

Badając tę sprawę po skardze kobiety, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych stwierdził bowiem naruszenie przepisów RODO - art. 9 ust. 1 RODO - naruszenie zakazu przetwarzania danych dotyczących zdrowia oraz art. 6 ust. 1 RODO poprzez przekazanie informacji o rozpadzie związku pani Joanny, miejscu zamieszkania i rodzaju domu oraz tytule prawnym do lokalu.

Zdaniem prezesa UODO "to naruszenie przepisów RODO ma poważny charakter". "Doszło do publicznego udostępnienia bez podstawy prawnej danych osobowych osoby, której policja miała udzielić pomocy. Komendant Główny Policji, jako organ władzy publicznej właściwy w sprawach ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego, stojąc na czele formacji przeznaczonej do realizacji tych zadań, jest podmiotem, który powinien szczególnie dbać o dobro takich osób i bezpieczeństwo ich danych osobowych" - napisano.

"Udostępnienie przez komendanta danych z naruszeniem RODO (bez podstawy prawnej) podczas konferencji pociąga za sobą nie tylko potencjalną, ale również realną możliwość wykorzystania tych danych przez podmioty trzecie bez wiedzy i zgody osoby, której dane dotyczą, a zatem wiąże się z ryzykiem wystąpienia szkody, w szczególności w postaci dyskryminacji, utraty dobrego imienia oraz utraty kontroli nad własnymi danymi" - argumentowano.

Posłuchaj:

Prezes UODO wskazuje także, że "policja nie może się w tej sprawie zasłaniać przepisami, które wyłączają RODO i pozwalają przetwarzać dane osobowe w celu 'rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych'". "Nagranie z numeru 112, które zapoczątkowało sprawę, dotyczyło możliwości popełnienia samobójstwa, a to nie jest czyn karalny. Zatem informacje o skarżącej nie zostały zebrane przez Policję w celach określonych w art. 1 pkt 1 ustawy z 14 grudnia 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, stąd w ocenie Prezesa UODO ustawa ta i powoływanie się przez Policję na wyłączenie nie miały zastosowania w sprawie" - zaznaczono w komunikacie.