Polska pewna winy Rosji ws. pożaru na Marywilskiej. "To są działania na zlecenie"
- Pożar centrum handlowego Marywilska 44 w Warszawie to efekt działań rosyjskich służb - oświadczył premier i ministrowie;
- "Efekty tego rodzaju ataków w ramach wojny hybrydowej mają na celu też tworzenie napięć, podważanie zaufania do służb państwowych. Chyba niewiele się zmieni" - uważa dr Paulina Piasecka;
- "Mamy możliwość pogłębiania dochodzenia i prowadzenia dalej działań, które mają na celu ustalenie nie tylko bezpośrednich sprawców, ale także ich powiązań" - mówiła ekspertka z Collegium Civitas w TOK FM.
Rząd poinformował o dowodach na zaangażowanie rosyjskich służb w ubiegłorocznym pożarze hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie. Dwie osoby usłyszały zarzuty.
- Ci, którzy byli przekonani, że to służby rosyjskie odpowiadają za podpalenie, uzyskali potwierdzenie i mogą pokiwać głową, że mieli rację. Ci, którzy nie wierzyli, dzisiaj też pewnie też będą temu przeczyć, niezależnie co oficjalne organy państwa powiedzą - komentowała w TOK FM dr Paulina Piasecka. - Trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć, że efekty tego rodzaju ataków w ramach wojny hybrydowej mają na celu wywołanie skutków tylko fizycznych, ale też tworzenie napięć, podważanie zaufania do służb państwowych. Chyba niewiele się zmieni - dodała ekspertka z dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.
"To rzeczy, które nasze służby z całą pewnością będą wykonywać"
W związku ze sprawą przedstawiciel ambasady rosyjskiej otrzymał od polskiego MSZ notę o cofnięciu zgody na funkcjonowanie konsulatu w Krakowie. Gościni TOK FM była pytana, co oprócz dyplomatycznych kroków, może pójść za tym, że państwo ma już pewność, że pożar był efektem działań wywiadu Federacji Rosyjskiej.
- Oprócz tego, że wykonamy pewne symboliczne gesty, mamy możliwość pogłębiania dochodzenia i prowadzenia dalej działań, które mają na celu ustalenie nie tylko bezpośrednich sprawców, ale także ich powiązań - mówiła dr Piasecka.
Jak wyjaśniała, "tego rodzaju działania bardzo często odbywają się w pewnych sieciach". - Ustalenie ewentualnie innych osób, które mogłyby chcieć szkodzić Rzeczpospolitej Polskiej, które mogłyby być celem rekrutacji do takich działań, to wszystko są rzeczy, które nasze służby z całą pewnością będą wykonywać".
Czy Polska wyrzuci rosyjskiego ambasadora? 'Wyjątkowo bezczelna postać'
Prowadzący audycję Adam Ozga zapytał, czy to nie jest "trochę gonienie króliczka, a nie złapanie go". - Problem polega na tym, że króliczki szybko się mnożą. Pewnie wszystkich ich wyłapać nie damy rady - odparła dr Piasecka.
- Trzeba pamiętać o tym, że to są działania na zlecenie. (...) Jeżeli zleceniodawcy będą znajdować się na terytorium Federacji Rosyjskiej, to (...) mamy świadomość tego, że procesy rekrutacyjne mogą się dalej odbywać. Im więcej będziemy wiedzieli na temat tego, jakimi sposobami ludzie są rekrutowani, co ich zachęca, tym więcej będziemy mieli narzędzi do przeciwdziałania na przyszłość - tłumaczyła ekspertka z Collegium Civitas.