Rewolucja w Katolickiej Agencji Informacyjnej. "Pamiętamy PRL i wiemy, co to oznacza"
- Katolicka Agencja Informacyjna ma zostać wchłonięta przez biuro prasowe Episkopatu, co zdaniem byłego szefa KAI Marcina Przeciszewskiego oraz wiceszefa Agencji Tomasza Królaka - oznacza koniec autonomicznego dziennikarstwa i zamianę w narzędzie propagandy;
- Przeciszewski i Królak w rozmowie z Onetem ostrzegali, że planowana centralizacja mediów kościelnych jest sprzeczna z międzynarodowymi standardami i zagraża wiarygodności Kościoła w oczach opinii publicznej.;
- Zmiany w KAI są postrzegane jako symptom poważnego kryzysu wewnętrznego w Konferencji Episkopatu Polski, który ujawnia tendencję do zamykania się Kościoła. "Dochodzimy do wniosku, jak bardzo Jezus musi cierpieć w samym Kościele" - skomentował Przeciszewski.
KAI "pasem transmisyjnym" Kościoła. "Próbuje się zniszczyć coś, co się udało"
Zmiany zapowiedziane przez Konferencję Episkopatu Polski (KEP), według których agencja ma zostać połączona z biurem prasowym Episkopatu, są przez kierownictwo KAI oceniane jako koniec niezależnego dziennikarstwa. - Opisywaliśmy uczciwie, a teraz KEP chce, żeby wytwarzać, jak to zostało sformułowane w dokumencie zaakceptowanym w marcu przez biskupów: 'zintegrowaną informację pozytywną', czyli propagandę. A tymczasem jest to droga donikąd - ocenił były już szef Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski w rozmowie z dziennikarzem Onetu Szymonem Piegzą.
Krytykę budzi również rola rzecznika KEP ks. Leszka Gęsiaka, który - jak stwierdził Przeciszewski - uzależnił swoją drugą kadencję od zgody na reformę mediów. W jego dokumencie zapisano, że media mają być "pasem transmisyjnym" Kościoła. - Pamiętamy jeszcze PRL i wiemy, co (to - red.) tak naprawdę oznacza - skomentował były szef KAI.
To koniec Katolickiej Agencji Informacyjnej? 'To jakby pozbawić bigos kapusty'
Według Królaka, nowy model medialny zaproponowany przez KEP odbiega od uznanych praktyk międzynarodowych. - Uważam, że koncepcja, która jest praktykowana na całym świecie, czyli biuro prasowe Episkopatu i oddzielna agencja informacyjna, które się dopełniają i szanują własną autonomię, że to po prostu działa. (...) Mój osobisty zawód nie dotyczy konkretnych biskupów. Przede wszystkim wynika on z tego, że próbuje się zniszczyć coś, co się udało i co przez 32 lata wyrobiło sobie niezłą markę - mówił.
Kierownictwo KAI o kondycji Kościoła w Polsce. "Tak poważnego kryzysu nie było od 1989 r."
Zmiany są również efektem głębszego kryzysu w Episkopacie. - Faktyczna likwidacja agencji pokazuje skalę kryzysu w samej Konferencji Episkopatu. Tak poważnego kryzysu nie było w Kościele od 1989 r. Spójrzmy chociażby na to, co się stało w Katowicach, kiedy podczas obrad biskupów rozwiązano zespół kierowany przez Prymasa, a którego zadaniem miało być utworzenie komisji do badania przypadków wykorzystywania seksualnego. Kiedy na to wszystko patrzymy, dochodzimy do wniosku, jak bardzo Jezus musi cierpieć w samym Kościele - wskazał Przeciszewski.
Rzecznik Episkopatu mija się z prawdą? 'Dla mnie ta decyzja jest niezrozumiała'
Obaj dziennikarze podkreślili, że misją KAI było nie tylko informowanie, ale też organizowanie debat, konferencji i budowanie mostów z mediami świeckimi. - Myśmy już w latach 90. nabierali doświadczeń w największej i najstarszej agencji katolickiej na świecie, czyli w amerykańskiej Catholic News Service. Tam usłyszeliśmy, że jeśli nie będziemy wiarygodni w sprawach trudnych dla Kościoła, to nie będziemy mogli być wiarygodni również w tym, co jest w Kościele pozytywne i budujące. A tego jest zdecydowanie więcej, czego zresztą dowodzi nasz serwis - podkreślił Tomasz Królak.
Polscy biskupi - jak mówił Przeciszewski - poszli jednak "w kierunku zamykania się" i "zwierania szeregów" - Zamiast próbować zrozumieć ten gwałtownie zmieniający się świat i tłumaczyć innym jego zawiłość, powstał pomysł, by wprowadzić unifikację mediów i głosić tylko jeden słuszny przekaz. To jest coś, co absolutnie uderza w sens działania naszej agencji - skonkludował Przeciszewski.
Posłuchaj: