To koniec Katolickiej Agencji Informacyjnej? "To jakby pozbawić bigos kapusty"
- Biskupi chcą uderzyć w niezależność Katolickiej Agencji Informacyjnej;
- W związku z tym dymisję złożył wieloletni prezes i redaktor naczelny KAI Marcin Przeciszewski;
- Podobnego kroku nie wykluczył w TOK FM także wiceprezes Agencji Tomasz Królak.
Marcin Przeciszewski, po 32 latach, złożył rezygnację z funkcji prezesa Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI). "Powodem mojej decyzji o złożeniu rezygnacji są działania Konferencji Episkopatu Polski, potwierdzone głosowaniem z 14 marca br. podczas 400. Zebrania plenarnego, a zmierzające do faktycznej likwidacji Katolickiej Agencji Informacyjnej, pomimo formalnego zachowania jej nazwy i logotypu" - napisał Przeciszewski w oświadczeniu opublikowanym w piątek na stronach KAI. Likwidacja Agencji miałaby się "dokonać drogą wcielenia Agencji do Konsorcjum Mediów KEP, później nazywanego Grupą medialną KEP".
W rozmowie z tokfm.pl Przeciszewski podkreślał, że podporządkowanie KAI biuru prasowemu Episkopatu uderza w jej niezależność. Czy w związku z tym dymisję złoży także wiceprezes KAI Tomasz Królak?
- Sytuacja jest skomplikowana. Prawdopodobnie tak, choć tutaj personalia są rzeczą wtórną. Najważniejsza jest wierność pewnej idei, myśli założycielskiej, z którą myśmy wraz z Marcinem Przeciszewskim przed 33 laty przystępowali do tej pracy. A możliwości się kurczą. Chociaż ciągle mam nadzieję, że to jest rzecz do odwrócenia. Wystarczy usiąść, na ten temat porozmawiać i działać - powiedział w 'Poranku TOK FM' Królak.
Rozmówca Macieja Kluczki wskazał, że personalia są mniej istotne także z tego powodu, że naturalnie niedługo powinno dojść do wymiany pokoleniowej. - Jesteśmy z pokolenia, które już powinno zawodowo, przynajmniej z takiego aktywnego bardzo trybu, lądować i przekazywać to następcom. I ci następcy muszą wiedzieć, i chciałbym móc im to przekazać, że idziemy w nowych czasach, wedle zasad i wedle myśli założycielskiej, której staraliśmy się być wierni przez kilka dziesięcioleci. Tylko tyle i aż tyle - mówił też wiceprezes KAI.
Biskupi chcą pozbawić niezależności Katolicką Agencję Informacyjną
Jeśli jednak biskupi doprowadzą do planowanych zmian, także według niego trudno będzie mówić, że KAI jest wciąż agencją informacyjną. - To tak jakbyśmy uchwalili, że pozbawiamy bigos kapusty, ale nazywamy to bigosem. I chwalimy: "O, jaka fajna potrawa". Żeby nazywać coś agencją informacyjną, nie może być ona pozbawiana konstytutywnych elementów, które ją tworzą, a więc niezbędnej autonomii, która służy Kościołowi, a nie mu nie służy - podkreślił Królak.
Jak dodał, agencja musi mieć także własny newsroom, "gdzie pracują dziennikarze obdarzeni rozumem, wrażliwością, profesjonalizmem dziennikarskim i pewnym zmysłem do tego, co jest ciekawe, o czym warto informować opinię publiczną". - Natomiast to, co by powstało to jakaś ujednolicona masa pozbawiona właściwości - alarmował.
Gość TOK FM nie traci jednak nadziei, że uda się to jeszcze odwrócić. - Chciałbym po tych turbulencjach z pewnego dystansu powiedzieć, że ta sytuacja, która przyszła dosyć krytycznie w czerwcu 2025 roku była jakimś epizodem, który zakończył się jednak dobrze - podsumował Królak.