,
Obserwuj
Polska

"Koń trojański" w polskich miastach. "Włodarze stawiają, bo to teraz popularne"

3 min. czytania
23.07.2025 14:19
Moda na miejskie tężnie w Polsce, mające w teorii poprawiać jakość powietrza i służyć zdrowiu, w praktyce może przynosić odwrotne skutki - alarmują naukowcy. Badania solanki w krakowskich instalacjach wykazały obecność groźnych bakterii chorobotwórczych, takich jak Escherichia coli, Enterococcus faecalis i Clostridium perfringens.
|
|
fot. Franciszek Mazur / Agencja Wyborcza.pl
  • Naukowcy wykryli groźne bakterie (m.in. E. coli, Clostridium perfringens) w solance miejskich tężni, co może zagrażać zdrowiu - podał portal WP Turystyka;
  • Jak twierdzi prof. dr hab. inż. Katarzyna Wolny-Koładka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, miejskie tężnie są często za małe, niewystarczająco serwisowane i nieoparte na rzetelnych badaniach, a ich efekt zdrowotny jest wątpliwy;
  • Według badaczki brakuje przepisów regulujących jakość mikrobiologiczną mgły solankowej, mimo że jest ona przeznaczona do inhalacji.

Zdaniem prof. dr. hab. inż. Katarzyny Wolny-Koładki z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, "problem dotyczy tzw. tężni miejskich". - "W Krakowie mamy już trzy i planowane są kolejne" - wskazała badaczka w rozmowie z portalem WP Turystyka. Zwróciła też uwagę, że w przeciwieństwie do klasycznych uzdrowiskowych tężni, takich jak w Ciechocinku, solanka w miejskich wersjach nie pochodzi ze źródeł i "krąży w nich przez wiele tygodni".

Turyści łapię się za głowy. Jest sposób na drożyznę w Polsce? 'Kilka lat temu nikt by nie pomyślał'

Problem z tężniami solankowymi w miastach. "Dużo znaków zapytania"

Główny zarzut ekspertki to brak częstej wymiany solanki. "Są to oczywiście duże koszty, natomiast jeżeli decydujemy się na taką inwestycję, musimy przewidzieć również koszty serwisu tych instalacji" - zaznaczyła. Dodała, że miejskie tężnie są za małe, by miały realny wpływ na zdrowie, a efekt ich działania nie jest poparty badaniami. "Te instalacje są na tyle niewielkie, a podawana solanka nie jest cały czas świeża, że pojawia się tutaj dużo znaków zapytania" - stwierdziła.

Zanieczyszczenie tężni wynika też z ich lokalizacji na terenach otwartych. "Widziałam psy, którym zdarza się tam biegać. Już nie mówiąc o dzikim ptactwie, które bardzo lubi sobie siadać na gałązkach tarniny i zanieczyszcza tężnię odchodami" - podkreśliła profesor.

Duży pożar w Warszawie. Paliły się hałdy z odpadami

Brakuje również przepisów regulujących mikrobiologiczną jakość mgły solankowej. "Dopóki się za to nie zabrałam, nikt się nie interesował tym, co jest w solance czy mgiełce" - zaznaczyła badaczka. Przypomniała ponadto, że jako substancja do inhalacji, solanka powinna spełniać normy rozporządzenia ministra zdrowia, a bakterie takie jak C. perfringens "po prostu nie mogą być obecne".

Tężnie pomagają walczyć ze smogiem? "Myślenie życzeniowe"

Moda na miejskie tężnie przypomina wcześniejsze fale inwestycji w fontanny i siłownie pod chmurką. Zdaniem prof. Wolny-Koładki, często stoją za tym względy wizerunkowe. "Włodarze miast stawiają tężnie, bo jest to teraz popularne [?]. Mieszkańcy z kolei głosują na takie projekty, bo uważają, że jest to np. walka ze smogiem". Jednak - jak podkreśla - "to są wszystko stwierdzenia, które powinny być poparte badaniami naukowymi i faktami, a nie tylko życzeniowym myśleniem".

Za przykład absurdu podaje tężnię w Darłówku, gdzie "zamiast reklamować plusy wdychania jodu i spacerów nad morzem", władze zachęcają do korzystania z tężni z solanką sprowadzaną z gór. "Jakby sami sobie wprowadzali konia trojańskiego" - podsumowała prof. Wolny-Koładka.

Posłuchaj: