,
Obserwuj
Warmińsko-mazurskie

Ratownicy z Mazur zostali bez pieniędzy. Muszą zapłacić władzom Pisza 16 tys. zł

4 min. czytania
01.04.2025 13:15
Najstarsza służba ratownicza na Mazurach, która strzeże bezpieczeństwa na największym polskim jeziorze Śniardwy, nie ma pieniędzy na działalność. Ratownicy wskazują, że pogrąża ich finansowo m.in. spór z samorządem Pisza, przez który muszą zapłacić kilka razy wyższy czynsz za korzystanie z działki, na której mają bazę.
|
|
fot. East News/REPORTER/Stanisław Bielski

Wicekomandor Mazurskiej Służby Ratowniczej (MSR) Marek Kwasowiec powiedział PAP, że do sprawnego funkcjonowania ta służba potrzebuje "od zaraz" 400 tys. zł. Teraz ma zaledwie 25 proc. tej kwoty.

- Na działalność na 2025 rok dostaliśmy 50 tys. zł od wojewody warmińsko-mazurskiego, 42 tys. zł od marszałka i liczymy na 15 tys. zł od samorządu Orzysza, gdzie pracujemy na plażach - wyliczył PAP wicekomandor Kwasowiec.

Spór ratowników z władzami Pisza. Miasto zażądało trzy razy wyższego czynszu

W Mazurskiej Służbie Ratowniczej dwie osoby są zatrudnione na etat, za to sto czterdzieści osób pracuje jako wolontariusze. - Jesteśmy wariatami, którzy za darmo narażają się i ratują ludzkie życie. Jak wymrzemy, to nikt tej pracy za darmo robił nie będzie - powiedział PAP Kwasowiec, dodając, że dramatyczną sytuację finansową ratowników pogarsza w tym roku fakt, że za korzystanie z działki nad jeziorem Śniardwy muszą zapłacić samorządowi Pisza 16 tys. zł. - to jest trzy razy więcej niż przed rokiem.

- Wszystko przez to, że nie mamy aktualnej umowy na korzystanie z działki - powiedział PAP Kwasowiec i dodał, że spór o działkę trwa od kilku lat, a propozycje, które ratownicy dostają od samorządu są dla nich nie do zaakceptowania. Chodzi m.in. o to, by przez działkę zajmowaną przez ratowników można było dochodzić do innej działki.

Tesla ma poważne kłopoty. Musk z nietypową prośbą do pracowników

Burmistrz Pisza zabrał głos. Mówi o 'gestach dobrej woli'

Burmistrz Pisza Dariusz Kiński wypowiedzi na temat działalności Mazurskiej Służby Ratowniczej udzielił PAP pisemnie. Zapytany, dlaczego Mazurska Służba Ratownicza nie ma umowy z samorządem na korzystanie z działki i czy samorząd Pisza zwolni ratowników z opłaty za bezumowne korzystanie z tej obecnie zajmowanej Kiński odpisał, że "dobra wola i chęć współpracy nie mogą stać w sprzeczności z interesami gminy Pisz".

"Przedłużające się negocjacje pomiędzy gminą Pisz, a jedną z organizacji, której statutowym działaniem jest ratownictwo wodne, nie dają asumptu do budowania narracji o konflikcie Gminy z ratownikami wodnymi. Pragnę przypomnieć, iż Gmina Pisz poczyniła liczne ustępstwa i gesty dobrej woli w stosunku do Mazurskiej Służby Ratowniczej, które w moim odczuciu wskazywały na chęć ściślejszej współpracy w zakresie ratownictwa wodnego, a tym samym budowania bezpieczeństwa osób korzystających z turystyki i wypoczynku na mazurskich jeziorach" - napisał samorządowiec, który kilka razy w swych odpowiedziach podkreślił, że w jego ocenie nie można mówić o konflikcie na linii samorząd i ratownicy.

"To od woli danego stowarzyszenia zależy w jakiej formie oraz lokalizacji będzie wykonywać swoje działania statutowe i Gmina nie ma uprawnień, aby ingerować w ten aspekt" - odpowiedział burmistrz Kiński na pytanie o to, czy uważa, że MSR powinna zmienić lokalizację swojej bazy.

Wielka awantura w Chełmie. Nie wierzę prezydentowi. 'Drodzy państwo, ręce opadają'

Rada Dialogu Społecznego nie pomogła. 'Innej możliwości nie mam'

Przedłużający się spór pomiędzy samorządem Pisza, a ratownikami MSR martwi marszałka województwa Marcina Kuchcińskiego. "Bardzo nam zależy na tym, żeby nad Śniardwami, tak jak i innymi mazurskimi jeziorami, było bezpiecznie. Po to wspieramy ratowników finansowo, by mogli oni działać i ratować ludzi" - podkreślił marszałek, który, chcąc załagodzić spór i wypracować kompromis między stronami, zainteresował sprawą Wojewódzką Radę Dialogu Społecznego.

"Ubolewam, że na drodze mediacji w tej Radzie nie udało się wypracować żadnego rozwiązania. Innej możliwości wypracowania porozumienia jako marszałek nie mam" - powiedział PAP Marcin Kuchciński.

Burmistrz Kiński zapytany o mediacje napisał, że "każda forma współpracy pomiędzy instytucjami, organizacjami, stowarzyszeniami mająca na celu wypracowanie kompromisowego stanowiska jest oceniana przez Gminę Pisz niezmiernie pozytywnie. Nie inaczej jest w kwestii przeprowadzanych mediacji przez Wojewódzką Radę Dialogu Społecznego".

Mazurska Służba Ratownicza działa na Mazurach od 48 lat. Jej zadaniem jest m.in. pilnowanie bezpieczeństwa na największym polskim jeziorze - Śniardwach. To zdradliwy akwen, bo miejscami bardzo płytki, na wielu mieliznach są kamienie, a do tego szybko i gwałtownie na tym jeziorze potrafi zmieniać się wiatr.

Pojawił się przed sklepami Lidla w całej Polsce. Chcą bojkotu sieci

W ubiegłym roku MRS wypływała do 57 akcji, odnotowano 19 interwencji na wodzie, pomocy udzielono 88 osobom, odnotowano 1 zgon. Ratownicy byli w 77 patrolach, a 38 razy zabezpieczali i holowali łodzie.

- Gdyby za te nasze akcje samorząd miał zapłacić, to by była kwota 1,6 mln zł - powiedział PAP Kwasowiec.

Ratownictwo wodne, w przeciwieństwie do ratownictwa górskiego, nie jest finansowane z budżetu państwa. Wszystkie organizacje, które zajmują się bezpieczeństwem na wodzie pozyskują pieniądze z dotacji, grantów, konkursów i od sponsorów. Wszystkie służby zgodnie wskazują, że taki sposób działalności nie pozwala im na normlaną działalność, nie mówiąc o wymianie sprzętu ratowniczego.

Na Mazurach prócz MSR działa także Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz kilka mniejszych organizacji związanych głównie ze strażą pożarną.

Posłuchaj: