,
Obserwuj
Polska

Wątek Polski w czterogodzinnym wystąpieniu Putina. "To nie był przypadek"

PS
5 min. czytania
04.10.2025 13:57

Polskie wydatki na zbrojenia oraz aktywność na polu dyplomatycznym zrobiły na Kremlu wrażenie i dlatego Polska staje się jednym z priorytetów polityki rosyjskiej - ocenił dr Witold Rodkiewicz, analityk OSW. Jak powiedział, "każde zdanie Putina z wystąpienia w Soczi trzeba by dekonstruować, bo nawet w terminach przez niego użytych zawarte są kłamstwa".

fot. MIKHAIL METZEL/AFP/East News
  • W czasie konferencji Klubu Wałdajskiego w Soczi Putin przedstawił Rosję jako "ofiarę Zachodu", składając zarzuty pod adresem Polski, m.in. w kontekście historycznym i obecnych działań dyplomatycznych;
  • Dr Witold Rodkiewicz zauważył, że w przemówieniu Putina pojawiły się polskie wątki jako narzędzie nacisku na kraje wspierające Ukrainę oraz wskazania Polski jako kluczowego aktora w regionie;
  • Ekspert OSW podkreślił, że wypowiedzi Putina wymagają dekonstrukcji, gdyż zawierają manipulacje historyczne i nieprawdziwe twierdzenia o działaniach Ukrainy i Zachodu.

W 4-godzinnym wystąpieniu na konferencji Klubu Wałdajskiego w Soczi, głównej platformie propagandowej Kremla służącej kształtowaniu międzynarodowej opinii, Putin skupił się na kontynuacji kłamliwej narracji przedstawiającej Rosję jako "ofiarę zbrojącego się Zachodu".

W opinii dr. Witolda Rodkiewicza, głównego specjalisty w Zespole Rosyjskim Ośrodka Studiów Wschodnich, nowością było to, że w przemówieniu rosyjskiego przywódcy pojawiło się kilka polskich wątków. - To nie był przypadek. Kreml dotąd dążył do izolowania "konfliktu ukraińskiego", a obecnie być może Rosjanie uznali, że należy zwiększyć nacisk na państwa wspierające Ukrainę, abyśmy od niej się odcięli, w tym przede wszystkim państwa "frontowe", wśród których Polskę postrzegają (Rosjanie) jako najważniejszego aktora - ocenił Rodkiewicz.

Putin - nawiązując do wywiadu prezydenta Polski Karola Nawrockiego dla Radia ZET, w którym wspomniał on Józefa Piłsudskiego - stwierdził, że marszałek był wrogo nastawiony do Rosji oraz że "Polska popełniła bardzo wiele błędów przed II wojną światową". Rosyjski przywódca pominął przy tym fakt, że Nawrocki mówił o Piłsudskim w kontekście wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r. oraz obecnej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, a nie II wojny światowej.

Według Putina Polska popełniła też błąd, odrzucając "pokojowe rozwiązanie" kwestii Gdańska i korytarza gdańskiego, w wyniku czego "Polska padła pierwszą ofiarą nazistowskiej agresji".

Przywódca Rosji stwierdził także, że Polska popełniła inny błąd, który uczynił z niej ofiarę nazistowskiej agresji. Powiedział, że w 1938 r. Polska nie "pozwoliła wojskom rosyjskim na pomoc Czechosłowacji", ostrzegając, że zestrzeli nadlatujące sowieckie samoloty.

Polska "jednym z priorytetów polityki rosyjskiej"

- Proszę zwrócić uwagę na ten paradoks: z jednej strony Putin zarzuca Polsce, że nie prowadziła polityki ustępstw wobec Niemiec, a z drugiej strony nie chciała przeciwstawić się hitlerowskim Niemcom w sprawie Czechosłowacji - zwrócił uwagę Rodkiewicz. Ekspert przypomniał, że w rzeczywistości ZSRR nie zamierzał wysłać żadnych samolotów na pomoc Czechosłowacji, a Polska deklarowała jedynie, że jeśli sowieckie samoloty wlecą bez pozwolenia w jej przestrzeń powietrzną, to będzie je zestrzeliwać.

- To było więc nieprzypadkowe i bezpośrednie nawiązanie Putina do wypowiedzi wicepremiera Radosława Sikorskiego na forum ONZ - ocenił Rodkiewicz.

22 września, na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ na temat wtargnięcia rosyjskich myśliwców w przestrzeń powietrzną Estonii, wicepremier i szef MSZ ostrzegł Rosję, żeby nie "przychodziła ze skargami" do ONZ, jeśli kolejny pocisk lub samolot wleci w polską przestrzeń powietrzną bez pozwolenia - celowo lub przez pomyłkę - i zostanie zestrzelony.

Redakcja poleca

Ekspert zwrócił uwagę, że Putin wspomniał o Polsce jeszcze raz, dając do zrozumienia, że Rosja widzi polskie aspiracje do bycia jednym z liderów Unii Europejskiej.

Rodkiewicz powiedział, że kiedy połączy się polskie wątki, przesłanie Putina jest bardzo proste: według Putina Polska ma wysokie aspiracje, ale nic z tego nie wyniknie, bo nie ma na to potencjału. Putin uważa ponadto, że Polska powinna zachowywać się tak jak Orban i Fico, i wtedy "być może zdoła w tym całym chaosie rozkładającej się Europy się ocalić".

Zdaniem eksperta polskie wydatki na zbrojenia oraz aktywność na polu dyplomatycznym, "przede wszystkim aktywne wspieranie sankcji oraz stanowisko w sprawie konfiskaty zamrożonych rosyjskich aktywów", zrobiły na Kremlu wrażenie i dlatego "Polska staje się jednym z priorytetów polityki rosyjskiej".

Ekspert: Każde zdanie Putina trzeba by dekonstruować

Większość wystąpienia w Soczi Putin poświęcił kreowaniu Rosji na ofiarę zachodnich zbrojeń i na tłumaczeniu, że Zachód niesłusznie traktuje Rosję jako wroga. "Rosja tylko się broni i nigdy sama z siebie nie wszczęła zbrojnej konfrontacji - powiedział Putin.

- Każde zdanie Putina z tego wystąpienia trzeba by dekonstruować, bo nawet w terminach przez niego użytych jest zawarte fundamentalne kłamstwo - ocenił Rodkiewicz.

Putin powiedział np., że w Donbasie doszło do "eksterminacji narodu rosyjskiego na naszej własnej historycznej ziemi" i że ten proces rozpoczął się w 2014 r., po "krwawym zamachu stanu na Ukrainie". - To kompletne odwrócenie pojęć i manipulacja faktami. W rzeczywistości mieliśmy tam do czynienia z puczem separatystów, a krew polała się na Ukrainie w tym sensie, że upadek prezydenta Janukowycza został spowodowany krwawym tłumieniem protestów na kijowskim Majdanie przez policję - przypomniał ekspert i podkreślił, że w Donbasie Ukraińcy zaatakowali nie ludność cywilną, ale separatystów, którzy zostali wysłani z Rosji i powstali zbrojnie przeciwko władzy uznanej przez ukraiński parlament.

Redakcja poleca

Putin stwierdził także, że wojnę na Ukrainie sprowokował Zachód i winni są ci, którzy ją "podburzali i uzbrajali" i antagonizowali z Rosją. Nie byłoby według niego wojny "gdyby Ukraina nie stała się niszczycielską bronią w cudzych rękach i gdyby NATO nie zbliżało się do naszych granic".

- Słowa Putina o zagrożeniu przez Zachód są zmyśleniem, kompletnym zakłamaniem rzeczywistości. Przecież do września 2021 roku Zachód nie chciał Ukrainie dawać broni - przypomniał ekspert i dodał, że dopiero jesienią 2021 r. Amerykanie zaczęli wysyłać do Kijowa Stingery i Javeliny, zakładając, że będzie to broń dla partyzantów, "bo Ukraina upadnie".

W opinii Rodkiewicza w 2014 r. nie chodziło o NATO "pod rosyjską granicą", ale o to, że Rosjanie próbowali zapobiec podpisaniu przez Ukrainę porozumienia o strefie wolnego handlu z Unią Europejską. - Przecież Rosja terroryzowała wtedy Janukowycza, groziła mu i zamknęła granicę z Ukrainą - powiedział ekspert. - Na Zachodzie, niestety, nawet w środowiskach ludzi wykształconych brakuje znajomości podstawowych faktów i wciąż można manipulować, tak jak robi to Putin - dodał Rodkiewicz.

Putin skrytykował także kraje Zachodu i zachodni liberalizm za to, że "demonizują" Rosję zamiast zająć się problemami obywateli i „dbaniem o jakość ich życia”. Powiedział, że zachodni politycy zamieniają demokratyczne procedury w "farsę" i wprowadzają coraz to nowe zakazy, sugerując, że na Zachodzie jest jak w czasach Sowietów.

W opinii rozmówcy Rodkiewicza to bardzo sprytny zabieg Putina i należałoby na niego odpowiedzieć, tak jak to robiono w trakcie zimnej wojny. - Sowieci wykorzystywali wtedy rzeczywiście istniejące realne problemy kapitalistycznego świata, przede wszystkim wyzysk robotników, przekonując, że system sowiecki oznacza wyzwolenie robotników - przypomniał Rodkiewicz. Zdaniem eksperta odpowiedź Zachodu była prosta - rozwiązano kwestię robotniczą.

- Zachód zrozumiał, że to realny problem i trzeba go rozwiązać, i wytrącić argument z rąk Sowietów. Obecnie także zachodni politycy powinni zrozumieć, że zamiast np. wprowadzać cenzurę internetu, trzeba rozwiązać realne problemy, oczywiście nie upodabniając się do drugiej strony - ocenił Rodkiewicz.

Źródło: PAP