,
Obserwuj
Polska

Ważne dokumenty wojskowe na śmietniku. "Żandarmeria i kontrwywiad nie zareagowały"

oprac. As
2 min. czytania
23.10.2025 08:56

Dane żołnierzy z jednostek na flance wschodniej oraz dokumenty zawierające wrażliwe dla bezpieczeństwa państwa informacje znalazł właściciel działki w Suwałkach. Śmieci na jego działce wyrzuciła prawdopodobnie firma, która remontowała budynki armii - czytamy w czwartkowym artykule Onetu.

Jak pisze portal, w październiku 2024 roku, wśród odpadów budowlanych na zakupionej przez siebie działce suwalski biznesmen Jacek Suchocki znalazł "stertę dokumentów, a wśród nich listę 14 żołnierzy wraz z ich stopniami wojskowymi i numerami referencyjnymi". Na tydzień po ich znalezieniu – podaje Onet – Prokuratura Rejonowa w Suwałkach poinformowała o wszczęciu śledztw ws. składowania odpadów wbrew przepisom ustawy. Według portalu, po niecałym miesiącu dowódca 16 Pułku Saperów z Orzysza przyznał, że żołnierze wymienieni na kartce znalezionej na działce służą w jego jednostce.

W kwietniu tego toku prokuratura umorzyła śledztwo. "W uzasadnieniu do umorzenia śledztwa prokuratura potwierdza ponownie, że znalezione dokumenty należały do jednostek w Orzyszu i Węgorzewie" - czytamy w Onecie. Jak pisze portal, powołani przez prokuraturę biegli mieli stwierdzić, że kartki z danymi żołnierzy "nie zawierają danych naruszających przepisy o ochronie danych osobowych". 

Redakcja poleca

Po powrocie na działkę mężczyzna miał - jak pisze portal - natrafić na "kolejną partię dokumentów, których nie doszukała się wcześniej policja". "Znajdują się tam schematy budowy uzbrojenia, konspekty wojskowych ćwiczeń, wypełniane przez żołnierzy testy i kartka formatu A4 z listą 29 żołnierzy. W przeciwieństwie do pierwszej listy 14 żołnierzy, która zawierała stopnie wojskowe i numery referencyjne, ta zawiera imiona, nazwiska oraz numery telefonów" – informuje portal.

Ważne dokumenty wojskowe w śmieciach

W sprawie odnalezionych dokumentów mężczyzna odezwał się do MON. Na pytanie Onetu, czy m.in. ktokolwiek próbował odebrać wojskowe dokumenty, żandarmi mieli przekazać, że "na podstawie zebranych materiałów stwierdzono, że przedmiotowa sprawa nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego, a jedynie stanowi przewinienie dyscyplinarne". 

Redakcja poleca

Według portalu mężczyzna miał następnie – za poradą jednego z żołnierzy z Węgorzewa – zwrócić się do Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Funkcjonariusze SKW mieli komunikować się kilka razy z mężczyzną, jednak od pewnego czasu "nikt ze służb więcej się do niego nie odzywa".

Źródło: PAP