Dwie skale na pomoc niemowlakom. To ułatwi wczesną diagnozę
W krajach zachodniej Europy to standard, w Polsce nie ma nawet odpowiednich narzędzi, by pediatrzy mogli w ramach rutynowych wizyt ocenić zdrowie psychiczne niemowlaków i wychwycić niepokojące symptomy. Badaczka z Uniwersytetu Śląskiego pracuje nad adaptacją dwóch służących do tego kwestionariuszy. Można się zgłaszać do udziału w projekcie i bezpłatnie przebadać dziecko.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak bada się maluchy w innych krajach;
- Dlaczego dostosowanie kwestionariuszy do polskich warunków jest takie trudne;
- Czym jest projekt "Bobas".
- Nasz projekt badawczy dotyczy zdrowia psychicznego niemowląt oraz sposobów jego rzetelnej oceny w naszym kraju. Naszym celem jest adaptacja do polskich warunków dwóch międzynarodowych narzędzi o charakterze przesiewowym. Nie służą one diagnozie klinicznej, czyli nie rozpoznajemy jednostek psychopatologicznych znanych z obowiązujących klasyfikacji. Ich celem jest identyfikacja pewnego rodzaju "czerwonych lampek", tzw. red flags, których nagromadzenie może nam sugerować podwyższone ryzyko występowania pewnych trudności w obszarze zdrowia psychicznego - wyjaśnia prowadząca badania dr Anna Brandt-Salmeri z Prepare Lab z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Badanie umożliwi również wyłonienie niemowląt z grup ryzyka, które wymagać mogą wzmożonej obserwacji klinicznej lub oddziaływań pomocowych. Uzyskane wyniki dostarczą też wstępnych danych na temat wzajemnych zależności między poziomem zdrowia psychicznego dziecka a stanem psychicznym rodzica.
Jak przyznaje badaczka, samo zestawienie pojęcia zdrowia psychicznego z niemowlętami może dla niektórych brzmieć zaskakująco, bo najczęściej nie myśli się o nich jako o osobach doświadczających problemów natury psychicznej. Polskim specjalistom brakuje też narzędzi, koncentrujących się stricte na zdrowiu psychicznym niemowląt.
- Na rynku polskim dostępne są głównie skale rozwojowe, oceniające poziom osiągania poszczególnych kamieni milowych, których wyników jednak nie można w pełni utożsamiać z szeroko pojętym zdrowiem psychicznym. Poza tym, przeprowadzenie całościowego badania neurorozwoju jest zadaniem złożonym, wiąże m.in. się z koniecznością uprzedniego zaprojektowania przestrzeni czy zakupu autorskich materiałów, co z kolei przekłada się na czasochłonność oraz wysoki nakład pracy - tłumaczy Anna Brandt-Salmeri.
- Wprowadzenie wykonywanych rutynowo kwestionariuszy mogłoby wspomóc wczesną profilaktykę i w efekcie pozwolić zaoszczędzić wiele kosztów związanych z późniejszą opieką, a wiemy, jak bardzo jest przeciążona psychiatria dzieci i młodzieży w Polsce - słyszymy.
We Francji to rutyna
Jednym z narzędzi adaptowanych przez psycholożkę z UŚ do warunków polskich jest Alarmowa Skala Dystresu Niemowląt (ADBB), z powodzeniem stosowana w wielu krajach i pozwalająca na szybką ocenę zaangażowania dziecka w relację z osobą dorosłą.
- Przykładowo we Francji czy w Anglii posługują się nią m.in. pediatrzy. Chciałabym, żeby i u nas weszła do podstawowej opieki zdrowotnej. To skala, która w żaden sposób nie dokłada pracy specjaliście. Osoba przeszkolona z jej użycia, pediatra, położna czy pielęgniarka, nie zmienia postępowania w trakcie swojego badania. Prowadzi je rutynowo. Na koniec tylko wypełnia uwzględniającą osiem obszarów skalę dotyczącą m. in. kontaktu wzrokowego, mimiki i innych wymiarów zaangażowania dziecka w interakcję. Krótka procedura, która może wnieść bardzo wiele cennych informacji o emocjonalnym i społecznym funkcjonowaniu dziecka - zaznacza nasza rozmówczyni.
Drugim adaptowanym przez psycholożkę z UŚ narzędziem jest Kopenhaski Skrining Zdrowia Psychicznego Niemowląt (CIMHS). To wywiad prowadzony przez specjalistę, podzielony na kategorie ważne z punktu widzenia funkcjonowania niemowlęcia: sen, karmienie, ekspresja emocjonalna, rozwój poznawczy, społeczny i językowy.
- To duńska skala używana przez pielęgniarki środowiskowe i położne podczas rutynowych wizyt. Opiera się na wywiadzie, w formie swobodnej rozmowy pomiędzy rodzicem a specjalistą trwającej średnio 15-20 minut, stąd jego ewentualne wdrożenie w Polsce w ramach POZ byłoby już bardziej problematyczne. Niemniej narzędzie to posiada istotny potencjał, szczególnie w obszarze wczesnej interwencji, gdzie mogłoby być stosowane w formie przesiewowej, np. podczas pierwszego przyjęcia dziecka - stwierdza badaczka.
Wybrane skale CIMHS oraz ADBB są stosunkowo krótkie, a jednak obejmują szerokie spektrum problemów i mają charakter przesiewowy, czyli taki, który może służyć celom skriningowym w populacji ogólnej dla dzieci do 1 roku życia.
Projekt "Bobas". Można się zgłaszać
Projekt pod roboczą nazwą "Bobas" realizowany jest przez wykwalifikowanych psychologów, zajmujących się rozwojem dzieci. Celem badań jest objęcie analizą 200 par rodzic-dziecko. Projekt jest finansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki i realizowany w Instytucie Psychologii UŚ i w wybranych placówkach ochrony zdrowia na Śląsku - m.in. w Zabrzu, Mysłowicach, Katowicach i Siemianowicach Śląskich. Ponad 80 par zostało już zbadanych.
Badania potrwają jeszcze kilka miesięcy, rekrutacja do projektu prowadzona jest na bieżąco. Podstawowym kryterium włączenia do grupy badawczej jest wiek dziecka: od około 8 miesiąca do ukończenia pierwszego roku życia. - Zgłaszają się osoby, które chcą wesprzeć naukę, uzyskać szersze spojrzenie na dobrostan swojego dziecka, ale też rodzice, którzy po prostu potrzebują takiej konsultacji i w ramach projektu mogą z niej skorzystać bezpłatnie. Współpracujemy również z lekarzami, którzy też czasem rekomendują swoim pacjentom udział w takim badaniu - mówi Anna Brandt-Salmeri. Zgłaszać się można poprzez formularz ( LINK). W Instytucie Psychologii UŚ organizowane są też tzw. Bobosoboty, cykliczne rodzinne wydarzenia dla rodziców z maluchami. Najbliższa Bobosobota odbędzie się 13 września.
Praca u podstaw
Projekt badawczy prowadzony przez dr Annę Brandt-Salmeri to dopiero pierwszy etap w myśleniu o wdrożeniu kwestionariuszy ADBB i CIMHS w Polsce. - Narzędzia chronione są prawami autorskimi, więc oczywiście trzeba jeszcze znaleźć porozumienie z twórcami oryginalnych skal w kontekście możliwości ich szerszego stosowania w codziennej praktyce klinicznej. Natomiast ewentualny ciąg dalszy jest również kwestią decydentów politycznych i uzyskania środków finansowych na badania. Wdrożenie takich narzędzi wymagałoby przeszkolenia specjalistów pracujących w ramach POZ i przekonania ich, że ma to sens - zauważa badaczka.
Trudnością pozostają również uwarunkowania systemowe. - Można bowiem postawić pytanie: "OK, zrobimy badania przesiewowe, zauważymy jakieś nieprawidłowości, ale gdzie mamy następnie tych pacjentów kierować? Kto ich przyjmie dalej? Czy mamy tylu psychologów, terapeutów albo innych wykształconych w tym kierunku specjalistów, którzy są w stanie te dzieci przyjąć, dalej diagnozować i terapeutycznie prowadzić?". W gruncie rzeczy, problem ten odsyła do szerszego pytania o organizację systemu opieki zdrowotnej w Polsce - zauważa dr Brandt-Salmeri.
- Kwestię ewentualnego wdrożenia tych kwestionariuszy w ramach POZ widzę zatem raczej w odległej perspektywie. Ale i tak myślę, że warto taką pracę u podstaw wykonywać, gdyż kiedyś może umożliwić realne zmiany - konkluduje.