,
Obserwuj
Polska

Żona Cinkciarza i zasiłek z ZUS. Nagły zwrot w dawnej sprawie. "To pomówienie"

6 min. czytania
05.09.2025 06:37

Ponad 340 tys. zł zasiłku zainkasowała w ciągu siedmiu lat Roxana Kuczma-P., żona Marcina P. - ściganego listem gończym założyciela e-kantoru Cinkciarz.pl. Zielonogórski Zakład Ubezpieczeń Społecznych otrzymał informacje, że mogło dojść do nieprawidłowości w tej sprawie. Zawiadomienie dostała też prokuratura, ale śledztwa nie wszczęto. Jak ustaliło TOK FM w lipcu sytuacja nagle się zmieniła. Sprawa jest w toku. 

Żona Cinkciarza i zasiłek z ZUS. Nagły zwrot w dawnej sprawie
Żona Cinkciarza i zasiłek z ZUS. Nagły zwrot w dawnej sprawie
fot. Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie oskarżenia znalazły się w pismach do ZUS i prokuratury??
  • Co się działo w tej sprawie na przestrzeni ostatnich lat?
  • Dlaczego prokuratura wraca do tej sprawy?
  • Jak odpowiada na sytuację Marcin P.?

Wniosek o wszczęcie postępowania kontrolnego w Cinkciarz.pl wpłynął do ZUS w Zielonej Górze już kilka lat temu. Dotyczył on rzekomego - jak czytamy - "pozornego zatrudnienia" żony założyciela największego w Polsce kantoru wymiany walut online. Jeszcze wtedy Cinkciarz.pl był doskonale prosperującym biznesem, który chwalił się sponsorowaniem polskiej drużyny futbolowej oraz współpracą z NBA i nikt nie podejrzewał, że dwa lata później wybuchnie afera, która go pogrąży.  

ZUS został poinformowany, jakoby żona Marcina P., "zachodząc w drugą ciążę, była fikcyjnie zatrudniona z bardzo wysoką pensją w celu wyłudzenia świadczeń przysługujących jej w czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego" - czytamy w piśmie, które otrzymali urzędnicy. 

W dokumencie, do którego dotarliśmy, zaapelowano, by ZUS wystąpił w tej sprawie w charakterze oskarżyciela publicznego, bo w grę mogło wchodzić nawet kilkaset tysięcy złotych, które powinny zostać zwrócone do Skarbu Państwa przez Marcina P., oraz jego żonę Roxanę.

Całodniowe zakupy w luksusowych butikach 

W piśmie, które trafiło do ZUS, o Roxanie Kuczmie-P. czytamy: "Nie pisała e-maili, nie wydawała dyspozycji, nie doradzała, nie zadawała pytań, nie kontrolowała, nie brała udziału w negocjacjach, w naradach, nie brała udziału w zebraniach zarządu, nie przychodziła do biura".  

Znalazły się tam zarzuty, że kobieta nie posiadała elementarnej wiedzy z zakresu funkcjonowania przedsiębiorstw czy nawet o tym, jak wygląda "typowy" dzień pracy zatrudnionych w Cinkciarzu osób. "Zadanie Roxanie kilku prostych bardzo podstawowych pytań ukaże faktyczny brak wiedzy na temat ekonomii ogólnie, jak i również brak wiedzy o spółce, w której rzekomo jest zatrudniona" - czytamy w piśmie. 

Wskazano też, że kobieta prowadziła bogate życie towarzyskie, a większość czasu spędzała za granicą, oddając się pozazawodowym czynnościom, takim jak "całodniowe zakupy w luksusowych butikach" oraz podróżom. Dowodem miały być rozliczne filmy i zdjęcia publikowane na jej Facebooku i Instagramie. 

"Z powyższych profili i codziennych relacji na żywo wynika, że nie ma możliwości świadczenia pracy na rzecz żadnego podmiotu, gdyż jej dni wypełnione są innymi zajęciami. Wątpliwym jest nawet jej wiedza, ile udziałów posiada i w których spółkach" - czytamy w dokumencie. Wniosek zawiera listę pracowników, których należałoby przesłuchać, aby dowiedzieć się, jak wyglądały działania Kuczmy-P.

ZUS odsyła z kwitkiem 

ZUS odmówił jednak wszczęcia postępowania w tej sprawie. Dlaczego? Bo autor skargi nie był stroną postępowania i nie uwiarygodnił swojego interesu prawnego, a przepisy mówią wprost, że postępowanie administracyjne wszczyna się albo z urzędu, albo na żądanie strony. Innej opcji nie ma. ZUS co prawda tłumaczył, że dokonał "analizy prawdopodobieństwa naruszenia prawa przez płatnika składek", czyli przez spółkę Cinkciarz.pl, ale nie dopatrzył się przesłanek do wszczęcia postępowania.  

Co oznaczała "analiza prawdopodobieństwa"? Czy zielonogórski ZUS kontrolował Cinckiarza? Zapytaliśmy, ale zakład odmówił nam komentarza w tej sprawie, zasłaniając się przepisami, które mówią o tym, że wszelkie informacje dotyczące danych zawartych na indywidualnym koncie ubezpieczonego, może udostępnić jedynie za pisemną zgodą pani Roxany. A takiej zgody, ma się rozumieć, nie otrzymaliśmy.  

Urzędnicy pod lupą 

W styczniu 2023 roku sprawa trafiła wyżej - do centrali ZUS, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Prokuratury Generalnej i resortu rodziny oraz polityki społecznej. Tym razem skarga - oprócz poprzednich wątków - dotyczyła też zaniechań urzędników ZUS-u. Na kolejnym etapie znalazło się żądanie wyciągnięcia wobec nich konsekwencji służbowych. Sugerowano też, by zielonogórski oddział zakładu prześwietlił służby antykorupcyjne.  

"Braku jakiegokolwiek zaangażowania ZUS Zielona Góra w wyjaśnienie sprawy nie tłumaczy bynajmniej fakt, że Cinkciarz.pl jest dużym, wpływowym przedsiębiorcą na rynku zielonogórskim, mającym duże możliwości finansowe" - czytamy w kolejnym dokumencie, do którego dotarliśmy. 

Ostatecznie pismo trafiło na biurka prokuratorów z "rejonówki" w Zielonej Górze. Ale ci w marcu 2023 roku odmówili wszczęcia śledztwa, tłumacząc, że zachowanie urzędników ZUS było zgodne z prawem.  

Z ustaleń zielonogórskiej prokuratury wynikało też, że ZUS przeprowadził kontrole w Cinkciarzu w 2015 i 2022 roku. Roxana została zgłoszona do ubezpieczeń społecznych jako pracownik spółki od początku listopada 2012 roku, a łączna kwota pobranych przez nią świadczeń, głównie zasiłków macierzyńskich i opiekuńczych, w całym okresie jej zatrudnienia wyniosła 343.005,20 zł.  

"W protokole pokontrolnym nie odnotowano żadnych nieprawidłowości w zakresie zgłoszenia Roxany Kuczmy-P. do ubezpieczeń społecznych" - czytamy w decyzji podpisanej przez prokurator Annę Rech.  

Nagły zwrot 

Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, w połowie maja tego roku tłumaczyła nam, że w sprawie rzekomego zaniechania urzędnika ZUS odmówiono wszczęcia postępowania z uwagi na brak znamion czynu zabronionego. 

- Jak wynika z uzyskanych materiałów, ZUS przeprowadził kontrolę w odpowiednim zakresie i zgodnie z przepisami prawa. W związku z brakiem podstaw do wszczęcia postępowania nie przesłuchiwano świadków - tłumaczyła Antonowicz. 

Wydawało się więc, że sprawa jest już zamknięta. Ale niespełna dwa miesiące później - na początku lipca 2025 roku - sytuacja się zmieniła. Nagle prokuratura wróciła do tematu. Nie zajmuje się już wątkiem niedopełnienia obowiązków przez urzędników ZUS - to postępowanie ostatecznie umorzono. Ale materiały trafiły do nowego postępowania. Śledczy skupiają się już teraz tylko na wątku rzekomego oszustwa.

Miałoby ono polegać na umyślnym wprowadzeniu w błąd pracowników ZUS odnośnie okoliczności stanowiących podstawę wypłaty zasiłku chorobowego, macierzyńskiego oraz opiekuńczego. W grę wchodzi ponad 340 tys. zł - prokuratura określiła to jako "mienie o znacznej wartości".

Skąd ta nagła zmiana? Czy pojawiły się nowe okoliczności? Ponownie zapytaliśmy o to zielonogórską prokuraturę, ale rzeczniczka nie chciała się do tych pytań odnieść. Wyjaśniła tylko, że wątek oszustwa został podjęty, albowiem do rozstrzygnięcia merytorycznego konieczne jest przeprowadzenie kolejnych dowodów. "Jednak w związku z toczącym się postępowaniem Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, nie mogę udzielać szczegółów" - odpisała Antonowicz. 

To właśnie poznańska prokuratura od kilku miesięcy próbuje odpowiedzieć na pytanie, gdzie wyparowały oszczędności tysięcy klientów Cinkciarza i pociągnąć winnych do odpowiedzialności. Chodzi o ponad 100 mln zł. Marcin P. już usłyszał zarzuty oszustwa i jest ścigany listem gończym. Aresztowano też członka zarządu Cinkciarza, Roberta G. i główną księgową spółek z grupy, Monikę J. Ta ostatnia przyznała się do winy i złożyła obszerne wyjaśnienia.  

Pani prezes z Instagrama 

Roxana Kuczma-P. przewija się w wielu spółkach związanych z mężem. W KRS-ach figuruje jako była lub obecna wspólniczka, członkini rad nadzorczych czy zarządów, a nawet prezeska. Podobnie jak ojciec Marcina P. - Wacław, zasiadała w zarządzie Domu Maklerskiego Cinkciarz.pl, a od 2022 kierowała spółkami Rent4 Life Invest i Bigscreen Defense. Rozmawialiśmy z kilkorgiem osób, które pracowały dla Cinkciarza w różnych okresach i w różnych działach. Wszystkie mówią jednym głosem. 

- Oprócz imprezy nie widziałem jej nigdy na oczy - mówi pracownik zatrudniony w spółce Bigscreen Defense, która zajmowała się m.in. przeciwdziałaniem praniu pieniędzy. Roxana Kuczma-P., jako prezeska spółki, była więc jego szefową.

Wspomnianą imprezę firmową zorganizowano tuż przed przeprowadzką do innej siedziby. - Przez trzy lata nigdy nie spotkałem jej na korytarzu firmy. Patrzyliśmy sobie z innymi pracownikami na Instagrama pani Roxany, który ma dosyć dużo followersów i żartowaliśmy między sobą - w tym miesiącu zarabiamy na tę wycieczkę - dodaje. 

- Wiadomo, pan Marcin zarządzał, a pani Roksana w firmie pojawiała się szczątkowo - przyznaje pracownica związaną z Cinkciarzem w latach 2012-2014. Nie miała okazji jej poznać. 

Potwierdza to inna osoba z działu obsługi klienta, która w zielonogórskim fintechu była zatrudniona w latach 2020-21. - Na żywo nigdy pani Roksany nie widziałam ani nie spotkałam. Wiedziałam, że ona jest chyba w zarządzie, ale komentowano to z uśmiechem. Nie zakładało się, że bierze czynny udział w pracach - słyszymy.  

To wypowiedzi szeregowych pracowników i choć są jednogłośne, to trudno na ich podstawie jednoznacznie rozstrzygnąć, czy żona Marcina P. faktycznie była jedynie "papierową prezeską". Być może pracowała zdalnie albo jej kontakty ograniczały się jedynie do kadry menedżerskiej. Nikogo z wysoko postawionych w firmie osób nie udało nam się jednak namówić na rozmowę. Nikt nie zdecydował się też na wypowiedź pod nazwiskiem, tłumacząc, że zielonogórski rynek pracy jest mały, wszyscy się tu znają, a wielu z nich etap pracy w Cinkciarzu wykreśliło ze swojego życiorysu.  

Marcin P.: To pomówienie 

Jakie prace wykonywała w firmie pani Roxana? Jaki miała zakres obowiązków? Czy jej zatrudnienie było przedmiotem kontroli ZUS? Takie pytania wysłaliśmy Marcinowi P. z prośbą o komentarz jego i żony.

Odpowiedź była jednoznaczna: "Wskazane w pani wiadomości twierdzenia są bezpodstawne i naruszają dobre imię mojej żony oraz moje. Nigdy nie popełniliśmy zarzucanych czynów. Jednocześnie informuję, że każda publikacja zawierająca nieprawdziwe informacje lub pomówienia spotka się z odpowiednią reakcją prawną, w tym roszczeniami o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie".  

Właściciel internetowego kantoru przebywa wraz z rodziną za granicą, najpewniej w USA, gdzie Cinkciarz od kilku lat budował zagraniczną odnogę swojego biznesu. 

Gdy z pytaniami i prośbą o kontakt bezpośrednio z panią Roxaną wystąpiliśmy ponownie, Marcin P. odpisał: "Na tym etapie nasza odpowiedź jest wspólna zarówno moja, jak i mojej żony".