Trump: Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu nie żyje
Kilkanaście godzin po rozpoczęciu amerykańskiego i izraelskiego ataku na Iran prezydent Donald Trump ogłosił, że najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei nie żyje. Dodał, że Irańczycy mają teraz szansę, by "odzyskać" swój kraj.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądała sekwencja wydarzeń po ataku Izraela i USA na Iran?
- Jaka była odpowiedź Iranu?
- Jak zareagowali przywódcy światowi?
Informacje o możliwej śmierci przywódcy Iranu pojawiały się wcześniej w ciągu dnia. Donald Trump na platformie Truth Social oświadczył, że "Chamenei, jeden z najgorszych ludzi w historii, nie żyje". "Słyszymy, że wielu członków IRGC (Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej - red.), wojska i innych sił bezpieczeństwa i policyjnych nie chce już walczyć i chciałoby uzyskać od nas immunitet” - dodał.
Przed atakiem USA i Izraela na Iran CIA oceniła, że nawet jeśli Chamenei zginie, to najprawdopodobniej zostanie on zastąpiony przez radykalnych przedstawicieli IRGC - podał Reuters, cytując dwa źródła.
Izrael i USA zaatakowały Iran
Jak poinformował w sobotę rano izraelski minister obrony Israel Kac, Izrael przypuścił "prewencyjny atak" na Iran. Do wybuchów doszło w stolicy Iranu - Teheranie, a także w kilku innych miastach, w tym w Isfahanie w środkowej części kraju oraz w Tebrizie na północnym zachodzie. Armia izraelska przekazała, że w atakach zginęło kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, w tym jej dowódca gen. Mohammad Pakpur, a także doradca przywódcy Iranu Ali Szamchani i minister obrony Amir Nasirzadze.
W nagraniu zamieszczonym na swoim portalu społecznościowym Truth Social Trump oznajmił, że USA rozpoczęły dużą operację wojskową przeciwko Iranowi, i zapewnił, że kraj ten nigdy nie będzie mieć broni atomowej. Jak zapowiedział, potencjał rakietowy Iranu zostanie zniszczony, a jego marynarka wojenna zostanie "unicestwiona". Wezwał też naród irański do przejęcia władzy w kraju.
Jak oceniła armia Izraela, jej siły powietrzne przeprowadziły największą w swojej historii operację: około 200 izraelskich myśliwców zaatakowało blisko 500 celów na terytorium Iranu. Kac dodał, że ze skutkiem natychmiastowym rząd wprowadził "stan wyjątkowy w całym kraju". Po tym ataku Izrael zamknął przestrzeń powietrzną, a armia ogłosiła "zakaz działalności edukacyjnej, zgromadzeń oraz pracy" z wyjątkiem kluczowych sektorów. Swoje przestrzenie powietrzne zamknęły również inne kraje regionu, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Irak. Kilka linii lotniczych, w tym LOT, Lufthansa, KLM czy Wizzair, odwołały loty w regionie Bliskiego Wschodu.
Odpowiedź Iranu i jego sojuszników
Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi przyznał, że Iran stracił "kilku dowódców", lecz stwierdził, że "sytuacja jest pod kontrolą". Oskarżył też USA o zabicie 85 dziewcząt w rezultacie ataku na szkołę w miejscowości Minab.
Czerwony Półksiężyc poinformował w sobotę, że w wyniku amerykańsko-izraelskich ataków zginęło co najmniej 201 osób, a 747 zostało rannych.
W odpowiedzi na działania USA i Izraela, Iran zaatakował amerykańskie bazy w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Bahrajnie, a także Izrael. Armia Izraela szacuje, że Iran wystrzelił w sobotę w kierunku tego kraju ponad 100 rakiet i dronów. Przedstawiciel USA potwierdził w sobotę agencji Reutera, że po uderzeniu Iranu w amerykańską instalację wojskową w Bahrajnie nie odnotowano ofiar śmiertelnych.
IRGC wydał w sobotę komunikat, że statki znajdujące się w Zatoce Perskiej nie mają prawa przepłynąć przez znajdującą się pod jurysdykcją Iranu Cieśninę Ormuz. Po odebraniu informacji o zamknięciu cieśniny greckie ministerstwo żeglugi zaleciło załogom statków pływających pod banderą Grecji zachowanie maksymalnej czujności i unikanie Zatoki Perskiej, Zatoki Omańskiej i Cieśniny Ormuz. Podobne zalecenie wydały władze brytyjskie.
Wznowienie ataków na szlaki na Morzu Czerwonym i na Izrael zapowiedzieli w sobotę jemeńscy rebelianci Huti - poinformowała agencja AP. Amerykańsko-izraelski atak potępił islamistyczny ruch palestyński Hamas; proirańska grupa paramilitarna w Iraku Kataib Hezbollah zapowiedziała ataki na bazy amerykańskie.
Jednocześnie szef MSZ Iranu zadeklarował, że Teheran jest gotowy do deeskalacji, a Oman, pośredniczący w negocjacjach między Waszyngtonem a Teheranem, zaapelował w sobotę do Izraela, USA i Iranu o natychmiastowe zaprzestanie wszelkich operacji wojskowych.
USA i Izrael zapowiadają kolejne ataki
Jak poinformowała telewizja CNN, armia Stanów Zjednoczonych planuje kilkudniowe ataki przeciwko Iranowi. - Mogę pójść na długą (operację) i przejąć całą tę sprawę (Iran), albo zakończyć to za dwa-trzy dni i powiedzieć Irańczykom: widzimy się za kilka lat, jeśli zaczniecie odbudowywać (swój program jądrowy i balistyczny) - powiedział z kolei Trump, cytowany przez Axios.
Z kolei Netanjahu zapowiedział, że w następnych dniach tysiące celów w Iranie zostanie zaatakowanych. Premier Izraela dodał, że „operacja (przeciwko Iranowi) potrwa tak długo, jak będzie trzeba i trzeba wykazać się cierpliwością".
Według źródeł agencji Reutera wojskowi doradcy Trumpa informowali go, że atak na Iran wiąże się z wysokim ryzykiem, choć może też przynieść duże korzyści dla USA. Lider Demokratów w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries wezwał w sobotę do wycofania sił USA z ataków na Iran bez zgody Kongresu. Oskarżył też Trumpa o to, że naraził na szwank życie amerykańskich żołnierzy.
Świat reaguje na atak na Iran
We wspólnym oświadczeniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer potępili ataki Iranu na państwa w regionie i zaapelowali o wznowienie negocjacji między Waszyngtonem a Teheranem. Starmer uznał w telewizyjnym oświadczeniu, że amerykańsko-izraelska operacja była "zgodna z prawem międzynarodowym". Jak dodał, brytyjskie siły i samoloty prowadzą skoordynowane działania w regionie w celu ochrony brytyjskich sojuszników i interesów.
Jak poinformował Macron, Francja nie została uprzedzona i nie brała udziału w atakach na Iran. Zaznaczył, że amerykańsko-izraelski atak i odpowiedź Teheranu będą miały konsekwencje dla stabilności i pokoju w regionie. Merz wezwał władze Iranu do zaprzestania atakowania Izraela i powrotu do negocjacji. Obwinił Teheran o "destabilizację regionu" oraz "wspieranie międzynarodowego terroryzmu".
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez oświadczył z kolei, że jego kraj odrzuca "jednostronną akcję militarną" USA i Izraela przeciwko Iranowi. Rząd Włoch wyraził bliskość z cywilną ludnością Iranu, która domaga się poszanowania jej praw. Resort spraw zagranicznych Ukrainy uznał atak za uzasadniony. Z kolei MSZ Rosji zarzuciło USA i Izraelowi, że "zasłaniając się obawą" o irański program atomowy, dążą do zmiany władz w Iranie. Resort podkreślił, że szczególne zaniepokojenie budzi "seryjny charakter" ataków przypuszczanych w ostatnich miesiącach przez USA na międzynarodowe podstawy porządku światowego.
Chińskie MSZ oświadczyło w sobotę, że Pekin jest "wysoce zaniepokojony" atakami wojskowymi USA i Izraela na Iran. Chiny, które pozostają najważniejszym partnerem gospodarczym Iranu oraz kluczowym odbiorcą tamtejszej ropy naftowej, wezwały do natychmiastowego wstrzymania działań zbrojnych i poszanowania suwerenności Teheranu.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył z kolei, że atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran narusza suwerenność tego kraju. Zapowiedział wzmocnienie działań dyplomatycznych w celu zakończenia konfliktu.
źródło: PAP / fot. CNP/ABACA/Abaca/East News