Eurowizja w cieniu bojkotu Izraela. "Napięcie jest wyczuwalne"
Nie wszystkim podoba się, że w konkursie Eurowizji weźmie udział Izrael. - Miasto przygotowuje specjalne środki bezpieczeństwa na wszelki wypadek, gdyby do takich protestów miało dojść. Organizatorzy będą się starać, żeby protestujący unikali bezpośredniego spotkania z uczestnikami konkursu - mówił Łukasz Smardzewski.
Tegoroczny konkurs Eurowizji odbywa się w Wiedniu. Wszystko w cieniu protestów przeciwko udziałowi oskarżanego o zbrodnie wojenne i ludobójstwo Izraela. Z tego powodu imprezę w tym roku bojkotują Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia i Słowenia.
- Napięcie jest wyczuwalne. Te kraje nie tylko wycofały się z Eurowizji, ale na przykład Hiszpania po raz pierwszy od czasu, kiedy istnieje Eurowizja i bierze w niej udział, nie będzie jej transmitować - donosił z Wiednia Łukasz Smardzewski, dziennikarz Interii.
- Co jest dużym wydarzeniem, tym bardziej że Europejska Unia Nadawców (EBU), organizator Eurowizji, niejako wymaga od nadawców biorących udział w Eurowizji, będących członkami EBU, transmisji konkursu. Nie obędzie się bez kar finansowych - przewidywał w nowej audycji TOK FM "Wspólna sobota".
Jak mówił dziennikarz, na razie w Wiedniu nie widać jednak protestujących. - Z tego, co udało mi się dowiedzieć, miasto przygotowuje specjalne środki bezpieczeństwa na wszelki wypadek, gdyby do takich protestów miało dojść. Organizatorzy będą się starać, żeby protestujący unikali bezpośredniego spotkania z uczestnikami konkursu - mówił.
Prowadzący audycję Rafał Turowski przypomniał, że w pilnowaniu porządku Austriaków wspomóc ma… amerykańskie FBI. - Oficjalnie się o tym nie mówi, natomiast na pewno za kulisami środki bezpieczeństwa są na bardzo wysokim poziomie - mówił Smardzewski.
Półfinały Eurowizji odbędą się 12 i 14 maja, a finał 16 maja.
Quiz: Quiz TOK FM. 10 pytań o wydarzenia z mijającego tygodnia. Sprawdź, co pamiętasz.
Źródło: TOK FM.