Mały orzech i wielki kryzys. Ucierpią miłośnicy Nutelli
Katastrofa klimatyczna uderza w kolejny produkt spożywczy - po kawie, kakao i oliwie problem jest z orzechami laskowymi. Plantacje przetrzebił najpierw grad, później mróz, plony spadły, a ceny wzrosły nawet dwukrotnie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Gdzie uprawia się orzechy laskowe?
- Dlaczego tegoroczne zbiory są tak małe?
- Czy da się je czymś zastąpić?
Na rynku orzechów laskowych rośnie kryzys porównywalny z tym, co dotknęło w ostatnich latach kakao, kawę oraz oliwę z oliwek. Przypomnijmy sobie.
Ceny kakao gwałtownie wzrosły ze względu na katastrofę klimatyczną, suszę i choroby krzewów kakaowca w światowym zagłębiu kakao w Afryce Zachodniej. W rok ceny ziaren kakaowca wzrosły na światowych rynkach o 100 procent.
Koszmarnych upałów na południu Europy nie wytrzymują nawet odporne na taką pogodę gaje oliwne. W rezultacie ceny oliwy w pewnym momencie wystrzeliły tak bardzo, że w sklepach jej butelki były zabezpieczane jak najdroższe alkohole.
Kawa na światowych rynkach pobiła w tym roku cenowy rekord wszech czasów. Splot niefortunnych klimatycznych zdarzeń sprawił, że w Azji nie udaje się robusta - tańszy gatunek używany do produkcji kaw rozpuszczalnych, przygotowywania espresso czy w przemyśle spożywczym. Nie lepiej jest z arabiką, która rośnie gorzej, bo na brazylijskich plantacjach - które zaopatrują w nią świat - raz jest dla niej za sucho, a raz za mokro: bo albo upały i susze, albo zalewający je deszcz.
Efekty tych globalnych kryzysów już widzimy w cenach na półkach w naszych sklepach, na których kawa jest droższa o 17 procent niż rok temu, a kakao - o 14. Drogie kakao, to droga czekolada, a dla wielbicieli czekolady z orzechami właśnie mamy cios prosto w serce i w portfele. Ktoś pomyśli - przecież orzechów laskowych nie kupujemy aż tak dużo. Ale kiedy powiemy, że są nie tylko w czekoladzie z orzechami i lodach, ale są głównym składnikiem ulubionego na świecie kremu Nutella i jego różnych wariacji - sprawa - cenowo - robi się poważna.
Ceny zerwały się ze smyczy
Żeby zrozumieć, co dzieje się z orzechami, przenieśmy się teraz do Turcji, na jej północ, na wybrzeże Morza Czarnego. Stamtąd na globalny rynek trafia około 70 procent wszystkich orzechów laskowych, bo Turcja jest ich największym producentem. Minionej wiosny w kwitnące już plantacje najpierw uderzył grad, a za nim - siarczysty mróz, który tak je przetrzebił, że - według szefa Krajowej Rady Orzecha Laskowego - niektórzy rolnicy uprawiający orzechy na najwyżej położonych terenach stracili od 50 do nawet 100 procent plonów. Swój kamyczek, a właściwie wielki głaz, do ogródka tych problemów dołożyła susza latem i mamy efekt - ceny hurtowe orzechów zerwały się ze smyczy: w rok poszły w górę o nawet dwie trzecie, a tych lepszych - o 120 procent i według organizacji branżowych - mają dalej rosnąć.
Orzechowa mapa świata
Poza Turcją, w której orzechy laskowe uprawia pół miliona rodzin na północy kraju, dostarczają je światu Włochy, Azerbejdżan, Chile i Stany Zjednoczone - choć te amerykańskie różnią się smakiem. Dobre są włoskie, ale tam też jest problem: plantatorzy w Lacjum, Kampanii i Piemoncie narzekają, że na skutek katastrofy klimatycznej, latem tego roku z drzew zaczęły spadać same łupiny - bez orzechów w środku. Ratunku nie ma też po drugiej stronie globu - USA i Chile są zbyt małymi graczami, żeby zaspokoić globalny popyt: dostarczają łącznie 150 tysięcy ton orzechów, czterokrotnie mniej niż sama Turcja. Kraj próbuje wprawdzie ratować się rezerwami z poprzednich lat, ale rezerwy też kiedyś się skończą.
A popyt jest olbrzymi, bo z roku na rok kupujemy coraz więcej kremów orzechowych, takich jak Nutella. Do jednego jej słoika, z którego smarujemy poranną kanapkę, trafia 50 orzechów laskowych, a rocznie produkuje się 180 milionów kilogramów tego kremu. Tylko tego, a przecież są jeszcze różne wariacje innych firm. Do tego w kolejce po orzechy staje branża cukiernicza i wytwórcy lodów, którzy już opracowują plany awaryjne i przepisy na bazie migdałów, pistacji lub owoców egzotycznych, zwłaszcza mango i marakui. A zatem - zamiast lodów orzechowych, będziemy jeść pistacjowe.
I tak oto, po ziarenku kawy, oliwce oraz ziarenku kakao, mały laskowy orzeszek stał się bohaterem wielkiego kryzysu na światowym rynku spożywczym. A eksperci kreślą scenariusze, w których kolejnymi ofiarami katastrofy klimatycznej staną się migdały i orzechy włoskie. Czyżbyśmy mieli dziadka do orzechów schować na samo dno kuchennej szuflady?
źródło: TOK FM