Nicolas Sarkozy w więzieniu. "Hańba dla wymiaru sprawiedliwości"
Zwolennicy Nicolasa Sarkozy'ego, którzy we wtorek rano przyszli wesprzeć go przed wyjazdem do więzienia uważają, że został skazany niesłusznie. Sarkozy będzie odbywał karę w dość luksusowych warunkach.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie warunki panują w celi byłego prezydenta Francji?
- Dlaczego ludzie protestują przed domem Sarkozy'ego w Paryżu?
- Kto odbywał karę w tym samym więzieniu?
- To hańba dla wymiaru sprawiedliwości, skazać człowieka, który jest niewinny. Umieszczenie byłego prezydenta w więzieniu jest nie do przyjęcia - powiedziała PAP Patricia. Aby wesprzeć Sakozy'ego, przyjechała z sąsiadującego z Paryżem departamentu Sekwana i Marna, na wschód od stolicy. We wtorek rano stała w tłumie w prestiżowej 16 dzielnicy, przed uliczką prowadzącą do domu Sarkozy'ego. Ludzie w tłumie, który bliżej ogrodzenia był zbity tak, że nie można było przejść dalej, od czasu do czasu skandowali: "Nicolas!" i "Sarkozy - prezydent!". Przyszli na apel syna byłego prezydenta - Louisa, który wezwał sympatyków ojca, by okazali mu wsparcie.
Co pewien czas w uliczce między rzędami eleganckich kamienic rozlegała się "Marsylianka", a ci, którzy przynieśli ze sobą flagi, machali nimi nad głowami. Z niektórych okien zgromadzenie obserwowali mieszkańcy. Gęsty tłum przetykany był kamerami telewizyjnymi.
Ludzie zgromadzeni przed domem Sarkozy'ego wyrażali przekonanie, że sąd skazał go niesłusznie. "Hańba dla wymiaru sprawiedliwości!" - to jedno z haseł, które skandował tłum. Zdaniem Sary, która stała na obrzeżach demonstracji, upokarzające jest to, że decyzją sądu po raz pierwszy w historii V Republiki (Francji od 1956 roku - PAP) były szef państwa znajdzie się w więzieniu. - Uważam, że to przedstawia upokarzający wizerunek Francji (za granicą - PAP) - powiedziała Sara.
Luksusowe warunki w celi
Nicolas Sarkozy karę ma odbywać w jednoosobowej celi o powierzchni 9 m kw. z zakratowanym oknem, wyposażonej w kuchenkę, lodówkę i prysznic, a także telefon stacjonarny z zatwierdzonymi numerami - podał w ubiegłym tygodniu "Le Monde".
Więzienie La Sante, do którego trafił Sarkozy, znane jest jako miejsce osadzenia celebrytów i polityków. Wśród sławnych więźniów byli m.in. gangster Jacques Mesrine oraz Maurice Papon, były komendant paryskiej policji, skazany w 1998 r. za zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione podczas II wojny światowej. Krótko przetrzymywano tu także Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera żydowskiego pochodzenia, niesłusznie skazanego na przełomie XIX i XX wieku za szpiegostwo.
La Sante zbudowano w 1867 r. Do 1972 r. wykonywano w nim wyroki śmierci na gilotynie.
Według informacji dziennika "Le Monde" były prezydent trafi do skrzydła QB4, przeznaczonego dla osób wymagających szczególnej opieki. Składa się ono z 19 cel i posiada wydzielony plac spacerowy. Sarkozy miałby tam również dostęp do siłowni i biblioteki, może mu przysługiwać prawo do dwóch 45-minutowych widzeń tygodniowo oraz dwóch spacerów dziennie. Wszędzie, gdziekolwiek się uda na terenie więzienia, będzie mu towarzyszył strażnik.
"Powinien gotować sobie sam"
Status osoby publicznej pozwoli mu uniknąć pełnych rewizji osobistych, ale byli więźniowie La Sante, z którymi rozmawiały francuskie media, twierdzą, że warunki pobytu w tym więzieniu są mimo wszystko surowe i nie ma mowy o żadnych specjalnych udogodnieniach. - Cele osadzonych w La Sante nie różnią się od siebie. Nie będzie dla Sarkozy’ego żadnych preferencyjnych warunków - powiedział cytowany przez francuską telewizję informacyjną BFMTV Hugo Vitry, strażnik w więzieniu La Sante.
Jego zdaniem jedyna różnica może polegać na tym, że niektóre osoby publiczne są oddzielone od innych więźniów. Tak było w przypadku byłego ministra za rządów Sarkozy’ego, Claude’a Gueanta, który był osadzony w tym samym skrzydle więzienia, w którym miałby się znaleźć Sarkozy.
Według Patricka Balkany’ego, rozmówcy Radia Sud, byłego burmistrza Levallois-Perret, który trafił do więzienia La Sante w 2019 r., były prezydent powinien gotować sam, bo więzienna kuchnia jest fatalna.
Sarkozy będzie mógł w celi korzystać z płyty do gotowania, a to - jak podkreślają media - "komfort" w porównaniu z warunkami, w których przebywa większość francuskich więźniów w przeludnionych zakładach karnych.
Sam Sarkozy oświadczył, że "nie będzie żądał żadnych ułatwień". - Kiedy trzeba dźwigać krzyż, trzeba go nieść do końca. A to nie jest jeszcze koniec tej historii - powiedział.
Zmiana warunków odbywania kary?
Adwokaci byłego prezydenta po jego wejściu do więzienia powiedzieli dziennikarzom, że jego uwięzienie to "hańba". - To tragiczny dzień dla niego, dla naszych instytucji i dla Francji - oznajmił adwokat Jean-Michel Darrois. Wyraził nadzieję, że "sąd apelacyjny przywróci sprawiedliwość".
Ostatnim uwięzionym przywódcą państwa francuskiego był Philippe Petain, szef rządu Vichy kolaborującego z Niemcami, który zmarł w 1951 r.
Sarkozy został oczyszczony z zarzutów o korupcję i ukrywanie sprzeniewierzenia pieniędzy publicznych, ale uznano go za winnego "przestępczej zmowy", która jest we Francji poważnym przestępstwem - grozi za nie kara do 10 lat więzienia. Sąd zastosował rozwiązanie prawne nakazujące wykonanie kary bez względu na to, czy nastąpi apelacja. Sarkozy, jak każdy inny skazany, może ubiegać się o zmianę sposobu wykonywania kary.
W zależności od decyzji sądu może to skutkować dalszą karą w areszcie domowym, noszeniem bransoletki elektronicznej czy też warunkowym zwolnieniem. Ze względu na wiek - ukończone 70 lat - Sarkozy ma prawo ubiegać się o to już teraz. Zwykle warunkiem jest odbycie przez skazanego połowy wyroku.
Źródło: PAP