,
Obserwuj
Świat

Łukaszenka w Pekinie, a Putin się cieszy. Ekspertka ostrzega: Wzajemnie koordynujący się trójkąt

3 min. czytania
02.03.2023 06:20
Rozmowa Alaksandra Łukaszenki z Xi Jinpingiem w Pekinie miała trwać "dużo dłużej niż przewidywał to dyplomatyczny protokół". Czy dotyczyła dostaw uzbrojenia rosyjskim żołnierzom? - Sama pomoc Chin w obchodzeniu sankcji jest bardzo istotna z perspektywy rosyjskiej i nie mam cienia wątpliwości, że jakiś rodzaj dozbrajania Rosji jest po cichutku dokonywany ze strony Chin - mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
|
|
fot. president.gov.by

Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka przebywa w Pekinie. Spotkał się tam już z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, a także premierem i przewodniczącym parlamentu. Według oficjalnych źródeł rozmowa Łukaszenki z Xi trwała dużo dłużej niż przewidywał to dyplomatyczny protokół.

Przywódcy mieli poruszać temat między innymi wojny w Ukrainie. Łukaszenka poparł chiński 12-punktowy plan pokojowy przedstawiony w zeszłym tygodniu przez Pekin.

Eksperci nie wykluczają, że na spotkaniu rozmawiano o możliwości obchodzenia zachodnich sankcji. - A to ważne w kontekście ewentualnych dostaw chińskiej broni - mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: - W grę wchodzą różnego rodzaju obostrzenia, przede wszystkim nałożone przez Stany Zjednoczone, bo tych sankcji Chiny się jeszcze ciągle boją. Plus zapewne były jakieś rozmowy o wspólnych projektach na dozbrajanie sił zbrojnych Białorusi, tyle że z tyłu głowy mamy to, że te systemy mogą zostać bardzo szybko przekazane Rosjanom - mówiła gościni "Połączenia".

Jak zwróciła uwagę ekspertka, białorusko-chińskie relacje, oparte na wspólnych projektach wojskowych i gospodarczych, nie są nowością. Rosyjskie media już od pewnego czasu sugerują, że Łukaszenka jeździ do Chin po to, by uniezależnić się od Kremla. Tym razem nie jest inaczej. - Rosyjska prasa choćby wczoraj spekulowała, czy nie jest to wizyta, której celem jest pokazanie przez Łukaszenkę swojej odrębności wobec Rosji. Pokazanie Putinowi, że nie jest od niego stuprocentowo zależny. Ale coś musi być na rzeczy, bo z kolei na typowo propagandowych kanałach pojawiały się informacje, że Łukaszenka przed wylotem do Pekinu musiał dostać zgodę od Moskwy. Sądzę, że nie do końca tak było i sądzę też, że Rosja targana własnymi problemami będzie zadowolona, gdy część finansowania Białorusi przejmą Chiny - tłumaczyła Anna Maria Dyner.

Natomiast w interesie Chin, przynajmniej jeszcze kilkanaście lat temu, było wykorzystanie Białorusi jako pośrednika w kontaktach z Zachodem. - Chiny mają spory zgryz, bo gdy rozpoczynali te intensywniejsze kontakty z Białorusią, liczyli na to, że będzie oa oknem nie tylko na Euroazjatycką Unię Gospodarczą, ale i na państwa Unii Europejskiej, co na razie absolutnie to nie wchodzi w grę - mówiła ekspertka PISM w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

"Chiny bardzo wyraźnie opowiadają się po stronie agresora"

Zdaniem Anny Marii Dyner wzajemne relacje Rosji, Białorusi i Chin stanowią swojego rodzaju "trójkąt, który będzie się wzajemnie koordynował", o czym świadczy wspólne zainteresowanie trzech dyktatur wpływami choćby w Afryce. - To pokazuje złe trendy, ale i to, że Chiny nie są takie neutralne, jak chciałyby się pozycjonować, tylko bardzo wyraźnie opowiadają się po stronie agresora. To mnie niestety nie dziwi, ale myślę, że Chińczycy pewnie będą wykorzystywać kontakty z Białorusią jako swego rodzaju lewarek swojej obecności w regionie. Rosjanie już sobie powolutku uświadamiają, że w relacji chińsko-rosyjskiej wylądowali jako młodszy i absolutnie nie strategiczny partner. Chińczycy na tym korzystają i będą korzystać. Swoją obecnością będą dalej dawać gwarancję reżimowi Łukaszenki - przekonywała gościni TOK FM.

Ekspertka PISM nie wyklucza, że nieformalny rosyjsko-chiński sojusz jest także militarny. - Możemy postawić sobie filozoficzne pytanie, czy już nawet to, że Rosja jest w stanie kupować półprzewodniki i różnego rodzaju podzespoły, które montują do wytwarzanego uzbrojenia, jest już pomocą w dozbrajaniu. Moim zdaniem Chiny już dokonały pewnych dostaw. Stany Zjednoczone mają coraz więcej dowodów na to, że ten sojusz jest militarny. Sama pomoc w obchodzeniu sankcji jest bardzo istotna z perspektywy rosyjskiej i nie mam cienia wątpliwości, że jakiś rodzaj dozbrajania Rosji jest po cichutku dokonywany ze strony Chin - argumentowała Anna Maria Dyner w rozmowie w TOK FM.

Rosja z Chinami będzie grać na rozbicie jedności Zachodu. Gen. Komornicki wskazuje na słaby punkt