,
Obserwuj
Świat

Putin i Chiny maczali palce w walkach w Sudanie? "Zachód popełnia strategiczny błąd"

2 min. czytania
16.04.2023 12:32
Kolejny dzień bratobójczych walk o władzę w Sudanie. W trwających od soboty starciach zginęło już co najmniej 56 cywilów, a blisko 600 zostało rannych. - Walki odbywają się w gęsto zaludnionych miasta i to jest w tym wszystkim najgorsze - ubolewał w TOK FM dr Nagmeldin Karamalla, sudański ekonomista i politolog.
|
|
fot. AFP/East News

W trwających od soboty w Sudanie walkach między armią rządową a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF) zginęło 56 cywilów, a 595 zostało rannych - poinformował w niedzielę rano Centralny Komitet Lekarzy Sudańskich. Nie jest znana liczba żołnierzy i bojowników paramilitarnych, którzy zginęli w starciach, ale sudańscy lekarze mówią o 'dziesiątkach zabitych'. W niedzielę od rana w wielu miejscach w Sudanie słychać znów było odgłosy walk, m.in. w stolicy Chartumie, Omdurmanie i pobliskim Bahri, a także w mieście Port Sudan nad Morzem Czerwonym. Armia podlega wojskowemu rządowi Sudanu, na czele którego stoi generał Abdel Fattah Al-Burhan, natomiast Siły Szybkiego Wsparcia (RSF) - wiceprezydentowi, generałowi Mohammadowi Hamdanowi Dagalo. W ramach proponowanych przez rząd zmian RSF miały zostać wcielone do regularnych sił zbrojnych, ale generałowie nie mogą się zgodzić co do terminu, w jakim ma to nastąpić, a polityczny spór przerodził się w sobotę w walkę zbrojną. Stany Zjednoczone, Rosja, Egipt, Arabia Saudyjska, ONZ, Unia Europejska i Unia Afrykańska zaapelowały o natychmiastowe zakończenie działań wojennych.

Jak wyjaśniał w TOK FM dr Nagmeldin Karamalla, sudański ekonomista i politolog, autor książki 'Sudan: Konflikt w Darfurze (2003-2011)', konflikt dotyczy też prywatnych interesów generałów. – Dagalo ma dużo firm, które wydobywają złoto i mają wpływy z Rosji. Dlatego nie chce być podporządkowany władzom sudańskim – wskazał ekspert.

Jednocześnie obie strony - zauważył nasz gość - dysponują pełnym arsenałem uzbrojenia zarówno z artylerią, jak i lotnictwem, dlatego skutki trwających starć mogą być tragiczne. – Walki odbywają się w gęsto zaludnionych miasta i to jest w tym wszystkim najgorsze – dodał.

Zdaniem eksperta, faktem jest, że wpływ na sytuację w jego kraju mają Rosja i Chiny. – Państwa afrykańskie często są słabe ekonomicznie, społeczne i militarnie. To wynik niedbałości Zachód, szczególnie były potęg kolonialnych, które nie troszczyły się o rozwój tych terenów. Dlatego tak łatwo Afryka wpada w ręce Chin i Rosji. Te kraje mają przez to duży dystans do relacji z Zachodem, bo czują, że nie dostały takiej pomocy, jaką powinny – wskazał gość TOK FM.

Tym bardziej, że część zachodnich przywódców nadal uważa, iż sytuacja w Afryce ich nie dotyczy. – To nie jest prawda. To poważny błąd strategiczny. To, co się dzieje w Afryce, ma wpływ na Europę. Wkrótce może być już za późno na zdanie sobie z tego sprawy – ocenił dr Karamalla.