"Decydujące o losach Rosji" przemówienie Władimira Putina. Co powiedział dyktator z Kremla?
Władimir Putin pojawił się w rosyjskiej telewizji tuż po godzinie 21 (czasu polskiego). Rosyjski prezydent podziękował dowódcom i żołnierzom Grupy Wagnera, którzy zrezygnowali z marszu na Moskwę i "uniknęli rozlewu krwi".
Putin o całe zdarzenie oskarżył Ukrainę. - Właśnie takiej bratobójczej walki chcieli wrogowie Rosji. Zarówno neonaziści w Kijowie, jak i ich zachodni patroni. Wszelkiego rodzaju zdrajcy. Chcieli, aby rosyjscy żołnierze zabijali się nawzajem - powiedział Putin.
Rosyjski prezydent ogłosił, że członkowie Grupy Wagnera mogą wyjechać na Białoruś lub wstąpić do armii. - Dzisiaj macie możliwość dalszego służenia Rosji poprzez zawarcie kontraktu z ministerstwem obrony lub innymi organami ścigania, albo powrót do rodziny i bliskich? Kto chce, może jechać na Białoruś - powiedział Putin.
W telewizyjnym orędziu dyktator z Kremla stwierdził, że jakakolwiek próba szantażowania Rosji lub wywołania niepokojów "zakończy się niepowodzeniem". - Solidarność cywilna pokazała, że jakikolwiek szantaż, wszelkie próby zorganizowania wewnętrznego zamieszania są skazane na niepowodzenie - zapowiedział Putin.
"Pucz" Prigożyna
W sobotę najemnicy należącej do Prigożyna Grupy Wagnera zajęli sztab rosyjskiej armii w Rostowie nad Donem, a następnie zaczęli posuwać się w kierunku Moskwy. Prigożyn jest od dawna skonfliktowany z częścią rosyjskiego establishmentu wojskowego, dowodzącą inwazją na Ukrainę. Domagał się "przywrócenie sprawiedliwości" w armii i odsunięcia od władzy ministra obrony Siergieja Szojgu.
Wieczorem w sobotę Prigożyn ogłosił odwrót i wycofanie najemników do obozów polowych, by "uniknąć rozlewu krwi". Miało to być rezultatem negocjacji białoruskiego autorytarnego lidera Alaksandra Łukaszenki z Prigożynem, prowadzonych w porozumieniu z Putinem.
Posłuchaj podcastu: