Polska będzie celem prowokacji? Ekspertka o dwóch scenariuszach. "To może zabrzmieć jak straszenie"
W piątek w rosyjskiej telewizji transmitowano przemówienie Władimira Putina ze spotkania Rady Bezpieczeństwa. Prezydent Rosji mówił m.in., że "jeśli chodzi o polskich przywódców, to najpewniej chcą oni pod 'natowskim parasolem' utworzyć jakąś koalicję i bezpośrednio włączyć się w konflikt w Ukrainie, aby następnie 'oderwać' dla siebie szerszy kawałek, przywrócić sobie swoje - jak uważają - historyczne tereny: dzisiejszą zachodnią Ukrainę.
Stwierdził też, że "właśnie dzięki Związkowi Radzieckiemu, dzięki stanowisku Stalina Polska otrzymała znaczne tereny na Zachodzie, ziemie Niemiec". - Jest właśnie tak: zachodnie terytorium obecnej Polski to podarunek Stalina dla Polaków. Czy nasi przyjaciele w Warszawie o tym zapomnieli? My przypomnimy - powiedział Putin. Słowa rosyjskiego dyktatora spotkały się z reakcją naszego rządu i wezwaniem do MSZ ambasadora Kremla. Z drugiej strony, Alaksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi mówi o "wycieczce" najemników z Grupy Wagnera od Warszawy i Rzeszowa.
Anna Maria Dyner, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, mówiła w TOK FM, że ze względu na zbliżające się w Polsce wybory i naszą pozycję w NATO, jesteśmy bardzo wysoko na kremlowskiej liście państw kwalifikujących się do ataków hybrydowych.
- Nie wykluczam dwóch scenariuszy. Może zabrzmieć to troszeczkę jak straszenie, ale lepiej być na to przygotowanym. Warto zwrócić uwagę, że białoruskie i rosyjskie służby ściśle ze sobą współpracują, często się spotykają. (…) Rosjanie mają niejako zielone światło do działania na Białorusi. (…) Najemnicy z Grupy Wagnera mają możliwości zrobienia rozpoznania infrastruktury krytycznej w Polsce czy w krajach bałtyckich i dokonania aktu dywersji - oceniła ekspertka, choć dodała od razu, że to zdecydowanie najczarniejszy i trudny do zrealizowania scenariusz.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Druga kwestia może dotyczyć sytuacji na wschodniej granicy UE i NATO. - Grupa Wagnera dalej działa w Afryce. Mogą chcieć zarabiać pieniądze na obrzydliwej i paskudnej instrumentalizacji migracji, czyli podsyłaniu ludzi na tę granicę. To jeden z wariantów - wskazała rozmówczyni Przemysława Iwańczyka.
Kolejny możliwy scenariusz może być jeszcze groźniejszy. - Jeszcze nie doszło do wymiany ognia na granicy. Najemnicy mogą próbować to zrobić. Wtedy Białoruś będzie mogła tłumaczyć, że to przecież nie ich służby i wojsko. Jak odpowiedziałyby wówczas nasze służby? To wszystko trzeba uwzględnić - przestrzegała w TOK FM analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.