Izrael stacza się w objęcia autorytaryzmu? Ekspert wskazuje, że "punkt krytyczny" jeszcze przed nami
Izraelski parlament przyjął w poniedziałek po południu jeden z najważniejszych elementów kontrowersyjnej reformy sądownictwa, ograniczającej uprawnienia Sądu Najwyższego. Przed głosowaniem nad ustawą w całym kraju nasiliły się protesty, a giełda w Tel Awiwie odnotowała spadek, na wartości stracił również izraelski szekel.
Przyjęte prawo ograniczy prerogatywy Sądu Najwyższego, który mógł do tej pory uchylać decyzje rządu, jeśli uznał je za 'nieracjonalne', tj. nieproporcjonalnie skoncentrowane na interesie politycznym bez wystarczającego uwzględnienia interesu publicznego. Po tym, gdy Kneset w poniedziałek przyjął ustawę, ograniczającą władzę Sądu Najwyższego, premier Benjamin Netanjahu bronił w wieczornym orędziu wprowadzonych zmian. Lider opozycji Jair Lapid nazwał Netanjahu 'więźniem' skrajnych polityków.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak wyjaśniał w 'TOK 360' Jakub Katulski, politolog i kulturoznawca, to 'może utorować drogę rządowi do dalszych reform'. - Izrael nie ma konstytucji, tylko szereg praw podstawowych. Sąd Najwyższy sam sobie nadał uprawnienia do interpretowania przepisów i ich zgodności z tymi zasadami, co jest przecież kontrowersyjne samo w sobie. Zwolennicy reform przekonują, że to nie ma umocowania w prawie, a wynika tylko z tradycji. Z kolei przeciwnicy zmian podkreślają, że Sąd Najwyższy jest ostatnią deską ratunku przed stoczeniem się Izraela w objęcia autorytaryzmu - tłumaczył autor bloga i podcastu 'Stosunkowo Bliski Wschód'.
Decyzja Knesetu może skutkować kolejnymi protestami. - One już się rozkręcają w różnych częściach kraju. W Tel-Awiwie zablokowano ważną autostradę - relacjonował ekspert.
Zdaniem Katulskiego, najważniejszy i 'krytyczny punkt' demonstracji jest jeszcze przed nami. - Chodzi o rezerwistów, którzy odmawiają służby do czasu decyzji Sądu Najwyższego na temat tych przepisów. Jeśli SN orzeknie, że przegłosowane w poniedziałek reformy nie są zgodne z prawami podstawowymi, to Izrael stanie w obliczu potężnego kryzysu konstytucyjnego. Ci wszyscy rezerwiści, urzędnicy, żołnierze, policjanci będą musieli zdecydować, czy najważniejsze jest to, co zdecydował rząd czy Sąd Najwyższy - podsumował ekspert.