Naddniestrze prosi Putina o "ochronę". "Coś może się zdarzyć"
Deputowani z separatystycznego Naddniestrza zwrócili się w środę do Rosji o podjęcie kroków w celu 'obrony' tego regionu w warunkach - jak oświadczyli - 'wzmocnienia presji' ze strony Mołdawii - poinformował mołdawski portal NewsMaker. Apel ten wystosował tzw. Kongres Deputowanych Wszystkich Poziomów, który zebrał się w środę w Tyraspolu. Oświadczył on, że Naddniestrze jest obiektem 'presji gospodarczej', co jest sprzeczne z 'europejskimi zasadami i standardami ochrony praw człowieka i wolnego handlu'.
- Problem Mołdawii i Naddniestrza to nic nowego. Tworzy to ryzyko rosyjskiej prowokacji, które cały czas się utrzymuje - powiedział w środę premier Donald Tusk, odnosząc się do apelu deputowanych z separatystycznego Naddniestrza.
Dr Piotr Oleksy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu mówił w 'Światopodglądzie' TOK FM, że formalnie taki apel niewiele oznacza. - To sygnał wysłany w świat, aby pokazać, że tutaj dzieje się coś niepokojącego i społeczność międzynarodowa powinna zatroszczyć się o prawa mieszkańców Naddniestrza - wskazał gość Agnieszki Lichnerowicz.
Jednocześnie ekspert przypomniał, że to ruch chybiony, bo świat zdaje sobie sprawę, iż w Naddniestrzu rządzą oligarchowie, którym Mołdawia po prostu utrudnia prowadzenie interesów. - Więc próbują to ubrać w jakiś humanitarny płaszczyk - odparł przedstawiciel Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.
Naddniestrze prosi, a co zrobi Putin?
W czwartek swoje przemówienie ma wygłosić Władimir Putin. Czy dyktator z Kremla odpowie na apel z Naddniestrza? - Nie ma zbyt wielu możliwości - przyznał ekspert. Dodał, że Kreml nie ma tutaj specjalnych opcji na realne ruchy. - Mówiło się o tym, że rosyjskie siły z Naddniestrza mogą zostać wykorzystane do przeprowadzenia puczu w Kiszyniowie. Mowa o 1500 żołnierzach. Jednak niewiele wskazuje, żeby to mogło się zdarzyć - wskazał dr Oleksy.
Jednak nie można wykluczyć, że do prowokacji dojdzie. - Coś innego może się wydarzyć. Jakaś strzelanina, zamach, które przyniosą ofiary. To wzbudzi zaniepokojenie Mołdawian i stworzy platformę prorosyjskiej opozycji w kraju, że oto rząd, ślepo wypełniając wolę Waszyngtonu, Kijowa i Brukseli, wpędza Mołdawię na ścieżkę wewnętrznego konfliktu. Czyli chodzi głównie o granie na emocjach - podsumował gość TOK FM.