"Wielkie fiasko" Zełenskiego w USA. Rozzłościł Republikanów i dał się wmanewrować Demokratom
Wołodymyr Zełenski wystąpił wczoraj w czasie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, gdzie powiedział m.in., że Rosja planuje ataki na ukraińskie elektrownie jądrowe. Podkreślił, że nikt tak jak Ukraińcy nie pragnie pokoju, lecz zaznaczył, że podstawą musi być jego propozycja 'formuły pokojowej' oparta na zasadach Karty Narodów Zjednoczonych.
"Wielkie fiasko" wizyty Zełenskiego w USA
- Mam wrażenie, że wizyta prezydenta Zełenskiego w Stanach Zjednoczonych kończy się wielkim fiaskiem. Ukraińska dyplomacja zdecydowała się nasilić presję przede wszystkim na Stany Zjednoczone, licząc, że w obliczu kampanii wyborczej będzie w stanie wymusić na administracji Bidena większe wsparcie, a po drugie zezwolenie na to, żeby rakiety dalszego zasięgu, które Ukraina dostaje z Zachodu, mogły razić cele w głębi Federacji Rosyjskiej. Tutaj żadnych decyzji nie ma - stwierdził w "Poranku TOK FM" dr Adam Eberhardt, wicedyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.
Gość Karoliny Lewickiej komentował również plan Ukrainy na zwycięstwo w wojnie z Rosją, który Wołodymyr Zełenski przedstawił amerykańskiej administracji. W jego ocenie, jest ona nim, jego ogólnikowością, brakiem treści i wywieraną presją "wyraźnie zdegustowana". Plan ten nie jest dostępny publicznie, ale według doniesień medialnych chodzi w nim m.in. o zagwarantowanie Ukrainie przez Zachód bezpieczeństwa na podobieństwo paktu o wzajemnej obronie po przystąpieniu do NATO. Ma być również mowa o pomocy finansowej na ożywianie gospodarki, zezwoleniu na użycie zachodniej broni poza granicami Ukrainy, a także kontynuowanie operacji w Obwodzie Kurskim na terenie Rosji.
Ekspert ma 'pretensje' do Zełenskiego. 'Musimy odpowiedzieć fangę na fangi'
- To jest takie zbieranie żetonów, które później można wydać przy ewentualnych negocjacjach pokojowych. Tyle że do tych negocjacji pokojowych jest bardzo daleko, nikt nie jest w stanie posadzić Władimira Putina za stołem rozmów, a tym bardziej wymusić jakiś kompromis - wskazywał dr Adam Eberhardt.
Odniósł się też do słów Zełenskiego o tym, że pokój jest bliżej, niż się wydaje. - To jest postrzegane w Waszyngtonie jako deklaracja pozbawiona jakichkolwiek treści - ocenił gość TOK FM. Choć przyznał, że rozumie strategię ukraińskiego prezydenta, który chce przetrącić argument pojawiający się w debacie publicznej w USA - że dalsze dostarczanie broni Ukrainie będzie przedłużaniem konfliktu zbrojnego. W jego ocenie dla Amerykanów absolutnie nie do zaakceptowania są gwarancje bezpieczeństwa, których oczekuje Zełenski. - To oznaczałoby de facto członkostwo w NATO - tłumaczył.
Trump odmówił spotkania z Zełenskim
Karolina Lewicka pytała również o wystąpienie Donalda Trumpa, a także jego podejście do wojny w Ukrainie. Kandydat Republikanów w listopadowych wyborach prezydenckich w USA deklaruje, że po dojściu do władzy natychmiast zakończyłby ten konflikt, ale wskazuje również, że Joe Biden wplątał Stany Zjednoczone w wojnę, z której USA powinny się wycofać.
Mocne słowa Sikorskiego w ONZ. Rosjanie dostali za swoje
Dr Adam Eberhardt ocenił, że fiasko wizyty Zełenskiego w USA wynika również z tego, że Trump odmówił spotkania z nim. - A dodatkowo jeszcze Zełenski bardzo wyraźnie skonfliktował się z Republikanami. Tak twardego antyukrańskiego wystąpienia Donalda Trumpa jak wczoraj, to właściwie chyba nie było do tej pory nigdy - podsumował gość TOK FM.
Dodatkowo - jak mówił - ukraiński prezydent dał się wykorzystać Demokratom, ponieważ odwiedził fabrykę zbrojeniową w Pensylwanii, czyli jednym z wahających się stanów, w których wynik wyborczy odgrywa wielką rolę. - No a to kompletnie rozeźliło Trumpa i Republikanów. Mam wrażenie, że było to nierozsądne zachowanie, biorąc pod uwagę absolutnie nieprzewidywalny wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych - dodał.
Rosja wykorzystuje okazję
Gość Karoliny Lewickiej wskazał, że również Rosja wykorzystuje chwilę - w środę prezydent Putin ogłosił, że rozważane są zmiany w doktrynie mówiącej o użyciu broni jądrowej. Rosja miałaby zastrzec sobie prawo, by rozważyć użycie broni jądrowej w przypadku agresji na Rosję i Białoruś.
Dr Eberhardt podkreślił, że to się nie pojawiło przypadkowo. - To się pojawia w kontekście presji ukraińskiej na zezwolenie na wykorzystywanie zachodnich rakiet w głąb terytorium Federacji Rosyjskiej. Rosjanie próbują po prostu zniechęcić Zachód do wydania takiej zgody - wyjaśniał i ocenił, że to może odnosić taki skutek, jakiego życzy sobie Rosja. - Nic nie wskazuje na to, aby nawet w tym jednym punkcie, który wydawał się w sumie najłatwiejszy, wydana była ta zgoda - dodał.