Korpo-magnaci umeblują nam świat? "Trump ma w tym interes"
- Na ceremonii inauguracyjnej prezydenta USA Donalda Trumpa byli obecni m.in. Elon Musk, Jeff Bezos, Sundar Pichai i Mark Zuckerberg;
- Joe Biden w pożegnalnym przemówieniu mówił o tworzącej się oligarchii, która ma zagrażać amerykańskiej demokracji i wolności;
- Amerykańscy oligarchowie chcą współpracować z Donaldem Trumpem, jednak istnieje również między nimi konflikt interesów.
- W Stanach Zjednoczonych są największe pieniądze. Kapitał zgromadzony przez wąską grupę ludzi jest kolosalny - opisywał w 'Poranku Radia TOK FM' dr Marcin Fatalski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Związki biznesu i polityki w USA są oczywiste, ale jednocześnie mamy globalny, transnarodowy kapitalizm. To transnarodowi kapitaliści zaczęli dyktować państwom warunki - zauważył.
Trump będzie dbał o korpo-oligarchów
Według eksperta, państwa zazwyczaj dążyły do ograniczenia potęgi wielkich korporacji, jednak na inauguracji Donalda Trumpa jednymi z głównych gości byli właściciele transnarodowych gigantów. - Pocałowali pierścień nowego prezydenta. Trump ma interes w tym, żeby byli mu posłuszni, więc będzie chciał o nich dbać, zaspokoić ich potrzeby - ocenił dr Fatalski. Prowadząca 'Poranek Radia TOK FM' Karolina Lewicka nazwała obecność Bezosa, Zuckerberga i Muska na ceremonii inauguracyjnej "złożeniem hołdu lennego nowemu władcy".
Joe Biden w pożegnalnym orędziu do narodu stwierdził, że w Ameryce tworzy się oligarchia z ogromnym bogactwem i wpływami, co ma zagrażać amerykańskiej demokracji i wolności. Odchodzący z urzędu prezydent porównał obecną sytuację do przełomu XIX i XX wieku i ówczesnej władzy przemysłowców. - Świat znalazł się w bardzo szczególnym momencie, takim jak pod koniec XIX wieku - zgodził się dr Fatalski. - Tylko, że pieniądze są jeszcze większe - dodał.
Dzisiejsi monopoliści mają też większe wpływy od tych XIX-wiecznych. - W dużej mierze kontrolują media społecznościowe, które kształtują gusta i poglądy polityczne. Trudno ich kontrolować, bo nie ma do tego instrumentów, a w tej chwili ci oligarchowie mają swojego człowieka w Białym Domu - ocenił dr Fatalski.
Dlaczego Musk uwziął się na Wikipedię? 'Strasznie go to boli'
Trump obiecał miejsca pracy
Nie jest jednak tak, że interesy obecnych amerykańskich oligarchów wpisują się w program Donalda Trumpa. - Prezydent chce reindustrializować Stany Zjednoczone. A ile osób może zatrudnić Musk w swoich fabrykach z zaawansowaną technologią? To nie są huty czy stocznie - skwitował dr Fatalski. - Część wyborców Trumpa oczekuje zmian. Rozbudził wielkie nadzieje, mówił: "musimy wracać z naszą produkcją do USA, musimy zapewnić pracę robotnikom". Ten zwrot tworzy konflikt interesów z ideą globalizacji, do której odwołują się transnarodowi kapitaliści - zaznaczył ekspert.
- Trump często odpowiada na pytania słowami: "Niczego nie wykluczam". W tej chwili możliwe jest bardzo wiele scenariuszy, również wobec roli magnatów naszych czasów - powiedział gość TOK FM. - Trzeba będzie ich jakoś okiełznać, ale jak to się stanie? Myślę, że to pytanie będzie coraz częściej padało nie tylko w Białym Domu, ale i w Europie - podsumował dr Marcin Fatalski.