,
Obserwuj
Świat

Jakie będą skutki incydentu w Białym Domu? "Ogromne znaczenie globalne"

Agnieszka Rogal TOK FM
3 min. czytania
01.03.2025 08:38
Jakie będą konsekwencje incydentu w Białym Domu? Według Aleksandra Smolara "odkręcić tę sytuację będzie niezwykle trudno". - Chociażby z godnościowych powodów. Ale tam muszą znaleźć się ludzie, którzy będą się zastanawiać, co teraz zrobić. Bo to ma ogromne znaczenie globalne, nie mówiąc już o wymiarze europejskim - mówił w TOK FM były prezes Fundacji Batorego.
|
|
fot. SAUL LOEB/East News
  • W czasie spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem w Białym domu doszło do kłótni między oboma przywódcami;
  • "Tutaj był niesłychanie istotny wymiar psychologiczny" - mówił w TOK FM Aleksander Smolar, który przyznał, że to wydarzenie "niezwykłe i zaskakujące";
  • "Odkręcić tę sytuację będzie niezwykle trudno" - dodał ekspert.

 

- Kłótnia przed kamerami była błędem i była zła dla obu stron - przyznał Wołodymyr Zełenski po tym, jak został wyproszony z Białego Domu. Przybył tam, bo miał podpisać umowę o partnerstwie z USA w wydobywaniu zasobów naturalnych Ukrainy. Jednak zamiast tego obaj przywódcy pokłócili się w Gabinecie Owalnym. Ostra wymiana zdań rozpoczęła się tuż po tym, jak Zełenski poradził Trumpowi, by nie ufał Władimirowi Putinowi. Prezydent USA zaczął serię ostrych oskarżeń. Zarzucił Zełenskiemu brak szacunku i "igranie III wojną światową". W efekcie konferencja prasowa prezydentów została odwołana, Wołodymyr Zełenski opuścił Biały Dom, a umowa nie została podpisana.

- To wydarzenie niezwykłe. Najstarsi ludzie nie pamiętają tego, żeby tak traktowano gościa zagranicznego i przywódcę, który na dodatek walczy o przetrwanie swojego kraju. To zaskakujące - komentował w TOK FM Aleksander Smolar, były prezes Fundacji Batorego.

Rozmówca Macieja Zakrockiego zauważył, że prezydent Donald Trump zamierzał doprowadzić do podpisania wspomnianej umowy, ale jednocześnie pozbawić złudzeń Zełenskiego, któremu zależało na gwarancjach bezpieczeństwa dla jego kraju. - Jednak (ta rozbieżność - przyp. red.) nie tłumaczy wszystkiego. Tutaj był niesłychanie istotny wymiar psychologiczny. W pewnym momencie włączył się wiceprezydent USA Vance i wprowadził do rozmowy wątek godnościowy. Powiedział, że Zełenski nie jest wdzięczny, nie respektuje Stanów Zjednoczonych ani ich prezydenta. Otóż, albo to było skoordynowane z Trumpem, albo on w ten sposób zagrał na słabości prezydenta - tłumaczył i stwierdził, że prezydent USA później już ciągle mówił w złości o godności i szacunku.

 

Jak dodał ekspert, ten wymiar psychologiczny dodany do ważnej debaty na temat wojny i bezpieczeństwa zaognił atmosferę spotkania. - Aż doszło do krzyków, co zazwyczaj się nie zdarza w rozmowach międzynarodowych. Zełenski został wyproszony z Białego Domu. Trump z kolei oświadczył, że prezydent Ukrainy może wrócić tylko wtedy, gdy będzie gotów zaakceptować warunki, jakie sformułował Trump - relacjonował gość TOK FM.

Konsekwencje kłótni Trumpa z Zełenskim? "Ogromne znaczenie globalne"

 

Jakie będą konsekwencje incydentu w Białym Domu? Według Aleksandra Smolara "odkręcić tę sytuację będzie niezwykle trudno". - Chociażby z godnościowych powodów. Ale tam muszą znaleźć się ludzie, którzy będą się zastanawiać, co teraz zrobić. Bo to ma ogromne znaczenie globalne, nie mówiąc już o wymiarze europejskim - podkreślił.

Jak wyjaśnił, piątkowy incydent osłabia wszystkich: Zełenskiego, NATO, ale też rodzi pytania, które będą stawiały sobie np. Chiny: czy Donald Trump ma elementarne kwalifikacje, by przewodzić wielkiemu mocarstwu.

Ekspert zwrócił uwagę, że przywódcy Europy od razu po kłótni w Białym Domu zadeklarowali wsparcie dla Zełenskiego. W niedzielę ma się też odbyć spotkanie polityków starego kontynentu, w którym będzie uczestniczył również prezydent Ukrainy. - Pod wpływem tego, co się stało w piątek, może tam dość do? pewnie nie do zerwania, ale w każdym razie do zdecydowanej deklaracji o nowym stosunku Europy do Stanów Zjednoczonych Trumpa - prognozował gość TOK FM.