Co ujawniła awantura Trumpa i Zełenskiego? "Przypadkowo to wyszło na światło dzienne"
- Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent Donald Trump pokłócili się przed kamerami w Gabinecie Owalnym w Białym Domu;
- Zdaniem amerykanisty prof. Włodzimierza Batoga piątkowy incydent z pewnością położy się cieniem na relacjach obu krajów. - Będzie im ciążył, bo obie strony będą go pamiętały - mówił w TOK FM.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się w piątek z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Białym Domu. Rozmowa w Gabinecie Owalnym zakończyła się bezprecedensową kłótnią, w czasie której Trump i wiceprezydent JD Vance podniesionym głosem rugali Zełenskiego. Oskarżyli go o brak wdzięczności i szacunku dla USA. Ukraińcy zostali wyproszeni z Białego Domu - przekazało źródło stacji CNN. Strony nie podpisały zgodnie z zapowiedziami umowy o minerałach.
Amerykanista prof. Włodzimierz Batóg zastanawiał się w TOK FM, jakie były intencje przywódców USA i Ukrainy, że dopuścili do takiego incydentu. - Przede wszystkim trzeba wylać kubeł zimnej wody na głowy jednej i drugiej strony. To było bardzo emocjonalne spotkanie i ono chyba pokazało, jak ich negocjacje wyglądają od kuchni. Zupełnie przypadkowo wyszły na światło dzienne. Myślę, że one właśnie tak się odbywają za kulisami - mówił wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.
Rozmówca Przemysława Iwańczyka przypomniał, że Ukraina po raz drugi 'postawiła się Stanom Zjednoczonym'. - Pierwsza taka sytuacja była kilka dni temu, kiedy negocjowano umowę o dostępie USA do metali ziem rzadkich. Jej początkowa wersja została przez Ukrainę odrzucona. Już wtedy sytuacja dość mocno nabrzmiała, ale jeszcze nie do tego stopnia, że doprowadzić do publicznego pokazania napięcia między oboma krajami. Natomiast teraz Zełenski przyleciał do USA, żeby tę umowę podpisać i do tego nie doszło - opisywał tło sytuacji, która tym razem wymknęła się spod kontroli.
Co dalej w relacjach USA-Ukraina? "Głowy muszą ostygnąć"
W ocenie eksperta obaj przywódcy nie mogą się dogadać, bo patrzą na wojnę z Rosją z dwóch różnych perspektyw. - Ukraina pojmuje ten konflikt tak, że to wojna między Rosją i Ukrainą. A Amerykanie rozumują, że to jest wojna między Stanami Zjednoczonymi i Rosją, tylko odbywa się w Ukrainie. Dlatego to niezrozumienie obu stron wybrzmiało bardzo mocno (?) Trzeba coś zrobić, żeby obie strony zrozumiały swoje intencje - stwierdził.
- Amerykanie uważają, że ta wojna się kończy i Zełenski musi się dostosować do takich warunków, jakie USA ustalą z Rosjanami - analizował i dodał, że Trump ma zamiar "spacyfikować Ukraińców, ponieważ przeszkadzają mu w rozmowach z Rosją".
Prof. Włodzimierz Batóg mówił, że teraz sytuacja między USA a Ukrainą jest bardzo trudna i nie sposób przewidzieć, jak się rozwinie. Jego zdaniem piątkowy incydent z pewnością położy się cieniem na relacjach obu krajów. - Będzie im ciążył, bo obie strony będą go pamiętały. Natomiast myślę, że wrócą do rozmów, bo chcą z tą wojną coś zrobić (?) Wydaje mi się, że trzeba po prostu odczekać. Nerwy muszą się uspokoić. Dopiero, gdy głowy ostygną, należy wrócić do rozmów - podsumował gość TOK FM.