Festiwal przechwałek Donalda Trumpa. "Było to dość niesmaczne"
- Prezydent Donald Trump podczas swojego pierwszego wystąpienia przed Kongresem ogłosił, że w ciągu kilku tygodni rządów osiągnął więcej niż jakikolwiek inny prezydent. Jak stwierdził, w ciągu 43 dni osiągnął więcej niż większość administracji w ciągu czterech lub ośmiu lat;
- Ekspertka oceniła, że w sprawie Ukrainy Trump nie powiedział niczego nowego.
Donald Trump we wtorek wygłosił orędzie przed połączonymi izbami Kongresu. Ogłosił, że w ciągu kilku tygodni rządów osiągnął więcej niż jakikolwiek inny prezydent. Trump mówił też, m.in. o gotowości Rosji i Ukrainy do zawarcia pokoju oraz planach odzyskania Kanału Panamskiego i aneksji Grenlandii.
- Z tego przemówienia możemy się dowiedzieć, że ważniejsze są sprawy wewnętrzne niż zagraniczne. O sprawach zagranicznych było stosunkowo mało. Oczywiście pominął pewne kontrowersyjne rzeczy albo tłumaczył je na swój sposób - komentowała w "Pierwszym programie" prof. Paulina Matera z Uniwersytetu Łódzkiego.
Rozmówczyni Wojciecha Muzala zwróciła uwagę na to, że z perspektywy "europejskiej spodziewaliśmy się", że usłyszymy więcej o Ukrainie. - Ten temat był wymieniany jako jeden z kluczowych, który Trump poruszy - przypomniała. Tymczasem blisko dwugodzinne wystąpienie Trumpa przyniosło niewiele nowego. Prezydent USA mówił o liście, który otrzymał od prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Nie była to nowość, bo list Zełenskiego został wcześniej opublikowany na portalu X. Prezydent Ukrainy zadeklarował gotowość, "by jak najszybciej zasiąść do stołu negocjacyjnego, aby przybliżyć osiągnięcie trwałego pokoju" oraz podpisania umowy o minerałach.
Trump w swojej przemowie nie ogłosił żadnego przełomu w sprawie tej umowy. - Niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. Trump wyraził tylko gotowość do odegrania roli mediatora w tym konflikcie i powiedział, że trzeba wysłuchać dwóch stron, żeby konflikt zakończyć - powiedziała ekspertka z Wydział Studiów Międzynarodowych i Politologicznych UŁ. I podkreślił, że w wystąpieniu Trumpa zabrakło "dokładnego określenie kto jest agresorem a kto ofiarą tego konfliktu". - Jest to bardzo duża zmiana w porównaniu do polityki Bidena - dodała.
Orędzie Trumpa. Festiwal przechwałek
Donald Trump w swoim wystąpieniu przed połączonymi izbami Kongresu powiedział, także że "w ciągu 43 dni osiągnął więcej niż większość administracji w ciągu czterech lub ośmiu lat". Ocenił, że pierwszy miesiąc jego prezydentury "był najlepszy w historii kraju, lepszy nawet od prezydentury George'a Waszyngtona".
Wykładowczyni Uniwersytetu Łódzkiego wskazała, że Trump "powiedział to wprawdzie żartem, bo taka była konwencja". - Ale kpił z Demokratów i wydarzeń, które były za prezydentury Joe Bidena. - Było to dosyć niesmaczne - oceniła.
Donald Trump w Kongresie. Cła pomogą gospodarce USA?
Jak mówiła prof. Matera, Trump w swoim wystąpieniu przekonywał, że cła są receptą na problemy gospodarcze w Stanów Zjednoczonych. A podwyższone cła dotyczą m.in. Kanady i Meksyku. Trump zapowiedział też - przypomnijmy - wyższych ceł na produkty z państw Unii Europejskiej.
Według rozmówczyni Wojciecha Muzala Trump przekonywał, "że wszystkim będzie wtedy lepiej, że amerykańska gospodarka ruszy, że będą nowe inwestycje, że będą cięcia podatków". - To był najsilniejszy element dotyczący polityki zagranicznej USA - powiedziała.
Dlaczego Trump nakłada cła na Kanadę? 'Ma dwa cele, ale to tak nie działa'
Gościni TOK FM uważa, że decyzje Trumpa dotyczące wyższych ceł to "odwracania się Stanów Zjednoczonych" od idei wolnego handlu. - Ona była bardzo amerykańska, była podtrzymywana przez Stany Zjednoczone po II wojnie światowej. Teraz widzimy wielki odwrót - stwierdziła. Zdaniem naukowczyni "taka retoryka, ma przemawiać do wyborców". Według Matery Trump uważa, że przez to, iż USA "popierały wolny handel, to amerykańska gospodarka nie mogła rozwijać się tak, jak powinna".