,
Obserwuj
Świat

Skandal w skokach narciarskich. Norweg przyznaje: Oszukiwaliśmy

tokfm.pl/PAP
2 min. czytania
09.03.2025 16:38
Jan-Erik Aalbu, szef skoków narciarskich w Norweskim Związku Narciarskim (NSF) na niedzielnej konferencji prasowej w Trondheim potwierdził, że jego sztab szkoleniowy oszukiwał. Wziął za to odpowiedzialność.
|
|
fot. Matthias Schrader / AP Photo

 

  • Skandalem kończą się mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w norweskim Trondheim po tym jak gospodarze mieli oszukiwać wykorzystując dodatkowe kombinezony;
  • W wyniku afery Marius Lindvik stracił srebrny medal. Zdyskwalifikowany został też Johann Andre Forfang;
  • Szef norweskiej federacji jeszcze do niedawna twierdził , że Polacy rozdmuchali sprawę bo zazdroszczą Norwegom dobrych wyników. Teraz Jan-Erik Aalbu, szef skoków narciarskich w Norweskim Związku Narciarskim potwierdził, że jego sztab szkoleniowy oszukiwał.

 

Skandal w skokach narciarskich. Norweg przyznaje: Oszukiwaliśmy

Sprawa została nagłośniona po ujawnieniu filmu przez dziennikarza portalu Sport.pl. Nagranie pokazuje, że manipulacje z kombinezonami odbywały się w obecności głównego trenera Norwegów, Magnusa Breviga. Federacje Polski, Słowenii i Austrii zdecydowały się złożyć protest do FIS.

Jan-Erik Aalbu, szef skoków narciarskich w Norweskim Związku Narciarskim (NSF) na niedzielnej konferencji prasowej w Trondheim potwierdził, że jego sztab szkoleniowy oszukiwał. Wziął za to odpowiedzialność.

Podkreślił, że według informacji, jakie uzyskał, podczas mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym kombinezony zostały niezgodnie z przepisami zmienione wyłącznie przed sobotnim konkursem na dużej skoczni, a korzystali z nich wyłącznie Marius Lindvik i Johann Andre Forfang. Robert Johansson i Kristoffer Eriksen Sundal mieli na sobie inne kombinezony.

Afera w norweskich skokach. Będą konsekwencje?

Aalbu przyznał, że Magnus Brevig, trener norweskich skoczków, okłamał go, wypierając się oszustwa, które doprowadziło do dyskwalifikacji trójki zawodników i odebrania srebrnego medalu Mariusowi Lindvikowi. Nie potrafił jednak powiedzieć, jakie konsekwencje i wobec kogo zostaną wyciągnięte przez norweski związek.

- Przepraszam, że byłem tak przekonany o niewinności. To również dla mnie szok. Oszukiwaliśmy i zawiedliśmy wszystkich. Kibiców, inne reprezentacje, FIS, sponsorów - powiedział szef norweskich skoków.

Leif Welhaven z dziennika 'Aftenposten' nie oczekiwał od NSF niczego innego niż odwołanie kluczowych dla norweskiej ekipy skoczków osób. Dziennikarz przyznał, że przedstawione materiały od początku wskazywały na oszustwo uderzające w podstawowe dla sportu wartości, a federacji nie pozostawało nic innego jak decyzje personalne.

- Ta historia zepsuła wszystko. Wszyscy czekaliśmy tu na mistrzostwa w Trondheim, bo narciarstwo ma dla Norwegów szczególny charakter. Każdy widział film, na którym majstruje się przy kombinezonach naszych zawodników. Dla norweskich skoków narciarskich to katastrofa - powiedział Leif Welhaven z dziennika 'Aftenposten'.