Samoloty RAF mogą patrolować niebo nad Ukrainą? "Doskonała ochrona"
- Wysokiej rangi źródło w brytyjskim lotnictwie podało, że w przypadku wysłania brytyjskich żołnierzy na Ukrainę, zapewnienie im ochrony powietrznej będzie niezbędne;
- "Nigdy nie wysłalibyśmy brytyjskich wojsk lądowych bez wsparcia powietrznego" - powiedział rozmówca gazety "Telegraph";
- Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer obiecał wysłać wojska brytyjskie na Ukrainę, jeśli prezydent USA wynegocjuje porozumienie pokojowe z Władimirem Putinem;
- Premier Polski zapewnił, że Polska będzie reprezentowana na szczycie poświęconym Ukrainie, który odbędzie się w Paryżu 27 marca.
Projekt, aby brytyjskie myśliwce mogły patrolować niebo nad Ukrainą był dyskutowany podczas czwartkowego spotkania wysokiej rangi wojskowych z ponad 25 krajów w Stałym Połączonym Dowództwie w bazie wojskowej w Northwood pod Londynem. W spotkaniu uczestniczył brytyjski premier Keir Starmer. Omawiano na nim plany dotyczące proponowanych sił pokojowych w Ukrainie.
"Doskonała ochrona" z powietrza
Premier już obiecał wysłanie tam wojsk brytyjskich, jeśli prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi uda się wynegocjować porozumienie pokojowe z Władimirem Putinem.
Dziennik dowiedział się od wysokiego rangą źródła w brytyjskim lotnictwie, że podczas spotkania omawiano kwestię brytyjskiej osłony powietrznej, ponieważ w przypadku wysłania brytyjskich żołnierzy na Ukrainę "zapewnienie im najwyższej ochrony będzie konieczne".
- Nigdy nie wysłalibyśmy brytyjskich wojsk lądowych bez zapewnienia im wsparcia powietrznego - powiedział rozmówca "Telegraph". Zdaniem dziennika w działaniach uczestniczyłyby albo myśliwce F-35 albo Typhoon, bo oba samoloty zapewniają "doskonałą ochronę powietrzną".
27 marca kolejny szczyt ws. Ukrainy
Podczas konferencji prasowej po szczycie UE w Brukseli Donald Tusk powiedział, że rozmawiał z prezydentem Francji, który zaproponował mu wymianę poglądów na temat zaplanowanego wstępnie na czwartek, 27 marca w Paryżu szczytu poświęconego Ukrainie. - Jesteśmy umówieni na rozmowę w cztery oczy lub raczej (czworo) uszu przed tym potencjalnym szczytem w Paryżu - powiedział Tusk.
Jakub żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać
Premier zapewnił, że Polska będzie na tym spotkaniu reprezentowana, bo jest uczestnikiem wszystkich tego rodzaju formatów, nie zdradził jednak, czy uda się do Paryża osobiście. - Jak wiecie, tych spotkań, szczytów, wideokonferencji, wyjazdów w sprawie ukraińskiej jest rzeczywiście dużo. Ktoś mógłby powiedzieć, że za dużo. I wydaje się, że liczba spotkań nie przekłada się na postęp. To taka moja ogólna uwaga, żebyśmy nie dali się zwariować, że jak będzie 56 szczytów i wideokonferencji, to pokój przyjdzie szybciej - ocenił Tusk.
Zaznaczył jednak, że nie chce deprecjonować wysiłków prezydenta Macrona, bo te - jak zaznaczył - są naprawdę pożyteczne.
Posłuchaj podcastu!