Prawybory w Turcji. Dlaczego opozycja wybiera kandydata trzy lata przed wyborami?
- Turcja w niedzielę zagłosowała w prawyborach opozycji Erdogana;
- Wyborom towarzyszyły potężne demonstracje poparcia dla aresztowanego opozycjonisty Ekrema Imamoglu;
- "Opozycja mówi, że chce wysłuchać woli ludu, zanim wybierze kandydata na prezydenta" - powiedziała Marcelina Szumer-Brysz w TOK FM;
- "CHP liczyła się z tym, że kogokolwiek nie wystawi, to na te osoby znajdzie się paragraf" - dodała Szumer-Brysz.
Opozycja Erdogana zorganizowała prawybory na kandydata na prezydenta. Głosowanie odbyło się w niedzielę w całym kraju w atmosferze protestów po zatrzymaniu lidera opozycyjnej partii CHP Ekrema Imamoglu. Polityk został zatrzymany w środę, co spotkało się z natychmiastowym sprzeciwem i oskarżeniem o polityczną decyzję sądu. Imamoglu został aresztowany i odsunięty od władzy.
Dziesiątki tysięcy demonstrantów ponownie na ulicach Stambułu
W niedzielę, piąty wieczór z rzędu, dziesiątki tysięcy demonstrantów wyszło na ulice Stambułu, by zaprotestować przeciwko aresztowaniu burmistrza miasta Ekrema Imamoglu. Do przyjścia na demonstrację wzywał wcześniej tego dnia sam Imamoglu. Demonstranci przybyli tradycyjnie do parku Sarachane w europejskiej części Stambułu, gdzie mieści się siedziba władz metropolii.
Opozycja chce wysłuchać woli ludu
Jak przypomniała prowadząca "Poranek Radia TOK FM" Anna Piekutowska, zgodnie z kalendarzem wybory prezydenckie w Turcji powinny odbyć się w 2028 roku. Marcelina Szumer-Brysz, dziennikarka i reporterka, zaznaczyła, że tak wczesne prawybory na kandydata na prezydenta to nie jest próba obalenia obecnej władzy.
- CHP podkreśla, że zamierza zmienić władzę w sposób demokratyczny. Opozycja mówi, że chce wysłuchać woli ludu, zanim wybierze kandydata na prezydenta. Po to są te prawybory partyjne, które zamieniły się w potężną demonstrację dla aresztowanego Imamoglu - oceniła rozmówczyni.
Burmistrz Stambułu w więzieniu Marmara. Tureckie MSW odsunęło go od władzy
Na każdego kandydata znajdzie się paragraf
Dlaczego opozycja zdecydowała się na wcześniejsze wybory? - CHP liczyła się z tym, że kogokolwiek nie wystawi, to na te osoby znajdzie się paragraf - stwierdziła gościni Anny Piekutowskiej. - To nie są pierwsze zarzuty karne Imamoglu. Przed poprzednimi wyborami również postawiono mu zarzuty korupcyjne - przypomniała Marcelina Szumer-Brysz. I dodała, że obecne prawybory nie są tylko wewnątrzpartyjne. - Władze CHP wezwały wszystkich obywateli do tego, by ruszyli do urn wyborczych i oddali głos na na kogo chcą. Wezwano również młodzież do tego, żeby głosowała, przygotowawszy wcześniej karty poparcia dla swoich kandydatów.
Dziennikarka zgodziła się z Anną Piekutowską, że prawybory opozycji to "trochę performance". - To również wyraz wsparcia dla Imamoglu. Opozycja chce pokazać, że Recep Tayyip Erdogan nie będzie wybierał im kandydata - dodała Marcelina Szumer-Brysz. Dziennikarka wskazała, że przez długi czas Erdogan nie komentował wyboru Imamoglu jako kandydata.
Erdogan nie ma wyższego wykształcenia?
- Później pojawiły się wypowiedzi z kręgu władzy o tym, że opozycja powinna wybrać sobie lepszego człowieka, bo Imamoglu ma zarzuty korupcyjne i oszukał, że ma dyplom. Co jest o tyle groteskowe, że podobne zarzuty dotyczące dyplomu od lat wyciągane są Erdoganowi - stwierdziła gościni TOK FM. I dodała, że ma to duże znaczenie w Turcji, w której trzeba mieć wyższe wykształcenie, by kandydować na prezydenta.
Jak podkreśliła Szumer-Brysz, nie jest pewne, czy Erdogan przegrałby z Imamoglu. - W Turcji nie ma zero-jedynkowych rozwiązań. Czy to jeśli chodzi o kandydatów, czy o decyzje wyborców - zaznaczyła dziennikarka. - Widząc, jak bardzo dynamiczna jest sytuacja w Turcji, to wyrokowanie, co będzie za trzy lata, pozostawiłabym jednak wróżkom - powiedziała gościni "Poranka Radia TOK FM".
Posłuchaj:
Protestujący Turcy wiedzą, że czekają ich konsekwencje
Według ekspertki choć opozycja dzięki demonstracjom mogła złapać wiatr w żagle, to trzeba pamiętać, że Turcy są już "doświadczeni". - Protestujący wiedzą, że czekają ich konsekwencje. To jest doświadczenie parku Gezi, czyli wydarzeń sprzed 12 lat. To jest doświadczenie puczu z 2016 roku. Różne protesty kończyły się masowymi aresztowaniami i starciami z policją - przypomniała Szumer-Brysz.