"Najważniejsze dane podali na tacy". Co po aferze Signalgate? "Kurs na kolizję"
- Grupowy czat najważniejszych urzędników Białego Domu i szefów służb wywiadowczych na komercyjnym komunikatorze Signal "pokazuje skalę niekompetencji administracji Donalda Trumpa" - powiedział w TOK FM prof. Krzysztof Wasilewski;
- Według amerykanisty to "niebezpieczna dla całego państwa amatorszczyzna";
- Prof. Wasilewski wątpi jednak, by rozmówcy z czatu ponieśli jakiekolwiek konsekwencje;
- Politolog zwrócił też uwagę, że obecna administracja USA prowadzi "skrajnie antyeuropejską politykę".
- To największy skandal pierwszych miesięcy rządzenia Donalda Trumpa. Wykorzystanie komercyjnego komunikatora do decydowania o strategicznym uderzeniu na terrorystów pokazuje skalę niekompetencji administracji Trumpa, w tym najważniejszych osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju i politykę międzynarodową - skomentował w TOK FM prof. Krzysztof Wasilewski, politolog i amerykanista z Politechniki Koszalińskiej.
W jego ocenie to także nic innego jak "niebezpieczna dla całego państwa amatorszczyzna".
W tym kontekście przypomniał, że w 2016 r. Hillary Clinton mierzyła się z oskarżeniami o to, że wykorzystała prywatne maile do rozmów o sprawach związanych z polityką zagraniczną USA. Donald Trump wzywał wówczas do jej uwięzienia. - Tutaj mamy do czynienia z o wiele większym przekroczeniem kompetencji i zasad bezpieczeństwa. Dyskutowano o konkretnych działaniach zbrojnych, narażając i amerykańskie wojsko, i powodzenie całej akcji. To bulwersujące - podkreślił.
Posłuchaj:
"Najważniejsze dane na tacy"
W ocenie rozmówcy Wojciecha Muzala "nie trzeba być politologiem czy ekspertem od spraw bezpieczeństwa, by zobaczyć, że coś jest nie tak". - Najwyższe osoby w państwie używają komunikatora, którego można porównać do Whatsappa, żeby dyskutować o najważniejszych kwestiach. Po co nam wywiady wrogich państw, skoro sami na tacy podajemy najważniejsze dane i przy okazji obrażamy naszych najbliższych sojuszników - dopowiedział.
Inna rzecz, jak wskazał, że "najbardziej zatrważające" jest to, że administracja Donalda Trumpa prowadzi "skrajnie antyeuropejską politykę". - Padły słowa dotyczące Europy jako wręcz wrogiego obszaru dla Stanów Zjednoczonych, którym zarówno wiceprezydent J.D. Vance, jak i sekretarz obrony Pete Hegseth gardzą. To pokazuje wrogie nastawienie obecnej administracji Trumpa do Unii Europejskiej. Takich słów nigdy nie usłyszeliśmy w kierunku chociażby Władimira Putina i Rosji - podkreślił.
Prof. Wasilewski wątpi jednak, by rozmówcy ponieśli jakiekolwiek konsekwencje. Jak zapewnił, Donald Trump i Republikanie w Kongresie stoją za nimi murem i tłumaczą, że nic poważnego się nie stało - wbrew logice i wbrew faktom. - Nadwyręża to po raz kolejny zaufanie do Stanów Zjednoczonych nie tylko jako solidnego partnera, ale też jako państwa, które potrafi dochować tajemnic - stwierdził amerykanista.
USA-UE: kurs na kolizję
USA to jeszcze sojusznik Europy? - chciał wiedzieć prowadzący.
- W przypadku Donalda Trumpa i jego administracji widać, że obrali kurs na kolizję. Gardzą Europą i wartościami europejskimi. Mimo tego, że administracja Trumpa wiele mówi o powrocie do tradycyjnych wartości, to w polityce międzynarodowej żadnych wartości nie widać - odpowiedział politolog.
Dodał przy tym, że Stany Zjednoczone póki co pozostają sojusznikiem m.in. NATO, ale nie ma już pewności co do tego, że będą wsparciem dla Europy. - Każdy polityk w Europie wie, że za Atlantykiem nie mamy już przyjaciela - podsumował prof. Wasilewski w TOK FM.