Warunki Trumpa "nie do przyjęcia". "Reparacje jakby Ukraina napadła na Stany Zjednoczone"
- Dr Agnieszka Bryc oceniła w TOK FM warunki umowy dotyczącej złóż minerałów jako nieakceptowalne, porównując je do reparacji, które Ukraina miałaby spłacać po przegranej wojnie z USA;
- Zgodnie z przeciekami, umowa zawiera zapisy, które dają USA szeroki dostęp do zasobów Ukrainy, a Ukraina mogłaby z nich korzystać tylko wtedy, gdyby Amerykanie nie byli zainteresowani danym zasobem;
- Ekspertka ostrzegła, że umowa w tej formie może zablokować integrację Ukrainy z Unią Europejską, a kraj ten stałby się w dużej mierze uzależniony od decyzji Waszyngtonu.
Władze Ukrainy otrzymały od administracji USA nowy projekt umowy surowcowej - powiadomił we wtorek szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha. Projektowana umowa dotyczy korzystania przez Stany Zjednoczone ze złóż ukraińskich surowców mineralnych.
Próba podpisania poprzedniej wersji umowy nie doszła do skutku po głośnej awanturze Trumpa z Zełenskim w Białym Domu. - Ale ona była korzystna dla Ukrainy pod tym względem, że to była ramowa umowa, w której strona ukraińska nie była traktowana jak kolonia supermocarstwa. I można ją było w sposób sektorowy pogłębiać. To była kwestia dalszych negocjacji - powiedziała w "Światopodglądzie" w Radiu TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
"Żaden zdroworozsądkowy przywódca nie może się zgodzić na tego typu warunki"
Jak dodała, tamta umowa mieściła się raptem na kilku stronach. - Teraz, po takim sprowadzeniu prezydenta Zełeńskiego do pionu, pokazaniu mu gdzie jest jego miejsce, Amerykanie wysłali nową wersję porozumienia. I to już jest 58 stron bardzo szczegółowych rozwiązań, z których kilka wyciekło do mediów. I już tych kilka sugeruje, że żaden, nawet zdroworozsądkowy przywódca, nie może się zgodzić na takiego typu warunki - podkreśliła stanowczo ekspertka.
Szczegóły umowy ujawnił ukraiński parlamentarzysta Jarosław Żeleźniak. Jak powiedziała Bryc, zakłada ona, że "Amerykanie mieliby dostęp nie tylko do minerałów rzadkich, ale także do wszystkiego co ich interesuje na zasadzie pierwokupu". - I zgodnie z przeciekami, dopiero wtedy gdyby Amerykanie nie byli zainteresowani przejęciem kontroli nad danym zasobem, Ukraińcy mogliby wejść w partnerstwo i eksploatację - powiedziała gościni Agnieszki Lichnerowicz.
'Nowa taktyka Rosji'. Co teraz zrobi Trump? 'Otwarto drzwi do kolejnego wielkiego sporu'
Pomoc USA zamieniona w dług do spłacenia
Zwróciła także uwagę, że podpisując przedstawioną umowę Zełeński "uznałby w sposób prawny dług wobec Stanów Zjednoczonych". Dodał, że w tym dokumencie nie ma szczegółowych wyliczeń, ile wynosi dług. Mają zostać one, jak mówiła Bryc, dołączone w formie aneksu do umowy.
- Warunki przedstawione w umowie są takie, jak gdyby to Ukraina napadła na Stany Zjednoczone, przegrała wojnę i teraz USA narzuca Kijowowi reparacje, które ma on spłacać przez kolejnych wiele pokoleń - oceniła dr Bryc. - Ta umowa jest nie do przyjęcia - podkreśliła stanowczo ekspertka.
Gościni TOK FM zauważyła także, że umowa w tej formie może "zablokować integrację Ukrainy z Unią Europejską". Bo, według Bryc, "mielibyśmy państwo przypominające pod względem gospodarczym raczej Grenlandię". - Czyli trochę taką kolonię duńską, która jest bogata w zasoby, o strategicznie ważnej pozycji, jednak nie może podejmować samodzielnie decyzji - wskazała. Oceniła, że podobnie byłoby z Ukrainą, "która byłaby maksymalnie uzależniona od decyzji Waszyngtonu".