"Nowa taktyka Rosji". Co teraz zrobi Trump? "Otwarto drzwi do kolejnego wielkiego sporu"
- Prezydent USA Donald Trump powiedział w ostatnim wywiadzie, że jest "wkurzony" i "bardzo wściekły" na Władimira Putina;
- W ocenie Michała Potockiego, Rosjanom cały czas zależy na tym, żeby osiągać postępy na froncie;
- Wskazał przy tym, że w ostatnich dniach Rosja zmieniła taktykę, intensyfikując ataki większymi grupami dronów na wybrane ukraińskie miasta;
- Zdaniem dziennikarza "Dziennika Gazety Prawnej" na przełom w rozmowach Trump-Zeleński też się nie zanosi. "Otwarto drzwi do kolejnego wielkiego ukraińsko-amerykańskiego sporu. Amerykanie wysłali do Kijowa kolejny projekt umowy, wydawałoby się już uzgodnionej, w której wróciły jednak wszystkie kontrowersyjne neokolonialne, eksploatacyjne zapisy z pierwszej wersji dokumentu - wskazał w TOK FM.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę stacji NBC, że jest "wkurzony" i "bardzo wściekły" na Władimira Putina i kwestionowanie przez niego legitymacji Wołodymyra Zełenskiego. Zagroził też, że jeśli nie dojdzie do rozejmu z winy Rosji, wprowadzi "cła wtórne" na rosyjską ropę.
Jak zwrócił uwagę w TOK FM Michał Potocki, Trump w swojej wypowiedzi "oskarżył Putina oto, że gra na czas". Ocenił przy tym, że Rosjanom cały czas zależy na tym, żeby osiągać postępy na froncie. - Pytanie, czy Rosjanie rzeczywiście szykują się do pełnowymiarowej ofensywy na licznych odcinkach frontu. To jednak dyskusyjne. Choćby dlatego, że w ostatnich miesiącach działali wręcz odwrotnie - ograniczali ataki na innych odcinkach frontu, skupiając się np. na Donbasie - mówił dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej".
Inna rzecz, jak dodał, że mimo zapewnień Putina, Rosja nadal atakuje obiekty infrastruktury energetycznej. - Fakty są takie, że żaden rozejm póki co nie obowiązuje - podkreślił.
Michał Potocki wskazał też, że Rosjanie zmienili w ostatnich dniach taktykę działań. Zamiast, mówił, wysyłania co noc 70 dronów, po 5 na poszczególne miasta, kilkadziesiąt dronów wysyłanych jest nad konkretne miasto; po to, by było je trudniej zestrzelić. Tylko w ostatnich dniach takimi atakami zostały dotknięte m.in. Kijów, Zaporoże i np. Odessa, wyliczył. - To nowa taktyka rosyjska, Rosjanie też się uczą, jak zadać największe szkody - dopowiedział w rozmowie z Pawłem Sulikiem.
"Otwarto drzwi do kolejnego wielkiego sporu"
Prezydent USA Donald Trump oświadczył też w niedzielę, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stara się wycofać z umowy surowcowej i ostrzegł, że czekają go "wielkie problemy".
- Otwarto drzwi do kolejnego wielkiego ukraińsko-amerykańskiego sporu, który wydawało się został już zażegnany. Amerykanie wysłali do Kijowa kolejny projekt umowy, wydawałoby się już uzgodnionej, w której wróciły jednak wszystkie kontrowersyjne neokolonialne, eksploatacyjne zapisy z pierwszej wersji dokumentu - skomentował Michał Potocki.
Przypomniał, że szczegółową treść umowy ujawnił były ukraiński dziennikarz, który do ubiegłego roku pracował w administracji Wołodymyra Zełenskiego. Dzięki temu wiadomo, że dokument liczy 55 stron drobnego druku i "w zasadzie znów oddaje Ukrainę pod całkowitą kontrolę funduszu powołanego na bazie amerykańskiego prawa". - Umowa przewiduje np., że całość pomocy, która miała być bezzwrotna, a udzielona przez Joe Bidena, zamienia się w dług, który Ukraina musi spłacić. W dodatku oprocentowany na 4 proc. - podkreślił dziennikarz "DGP".
Ocenił przy tym, że projekt nie jest napisany jak umowa międzynarodowa, ale typowa umowa korporacyjna zawierana między dwiema firmami. - Kuriozum niebywałe. Nie jestem prawnikiem, ale z racji wykształcenia miałem na studiach trochę zajęć z prawa międzynarodowego, i szczerze mówiąc takich umów w nowożytnych czasach po prostu nie było - podsumował w TOK FM.
Rząd tymczasowy w Ukrainie? Putin przestrzelił. 'To gra z Amerykanami'