Władimir Putin do Turcji nie poleci. To koniec marzeń Trumpa o Noblu?
- W czwartek w Turcji mają odbyć się negocjacje pokojowe Rosji i Ukrainy z udziałem delegacji Moskwy, Kijowa i Waszyngtonu. W Stambule będzie Wołodymyr Zełenski, być może pojawi się Donald Trump. Ale nie będzie Władimira Putina;
- Jak oceniła w TOK FM Anna Maria Dyner, prezydent Ukrainy prawdopodobnie nie będzie chciał usiąść do stołu z doradcą przywódcy Rosji;
- "Putin postawił się w sytuacji, w której pokazał, że jego słowa o tym, że chce pokoju, to na razie tylko słowa. Pytanie, na ile to dotrze do Amerykanów, że na razie dali Rosjanom bardzo dużo i nic w zamian nie dostali" - mówiła ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Kreml ogłosił w środę późnym wieczorem skład delegacji na rozmowy w Turcji z przedstawicielami Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. Na jej czele ma stanąć Władimir Medinski, doradca przywódcy Rosji Władimira Putina. Według komunikatu Kremla do Turcji uda się też wiceszef MSZ Michaił Gałuzin, wiceminister obrony Aleksandr Fomin i szef głównego zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji admirał Igor Kostiukow. Przedstawiono też listę ekspertów, którzy mają brać udział w rozmowach.
Ze strony ukraińskiej wizytę w Turcji zapowiedział prezydent Wołodymyr Zełenski, który spotka się ze swoim tureckim odpowiednikiem Recepem Tayyipem Erdoganem. Zełenski - przypomnijmy - zadeklarował, że będzie czekał tam na spotkanie z Putinem.
Putin zjawi się tylko na finał negocjacji?
Zdaniem Anny Marii Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych prezydent Ukrainy może nie przystąpić do negocjacji z Medinskim. - Myślę, że to się może skończyć tym, że Zełenski spotka się z Erdoganem, być może z przedstawicielami delegacji amerykańskiej. Nie wyobrażam sobie, żeby siadał do rozmów z doradcą prezydenta Rosji - oceniła. Według ekspertki osłabiły wtedy swoją pozycję negocjacyjną.
Jak stwierdziła rozmówczyni Karoliny Lewickiej, jeżeli Putin w ogóle się pojawi podczas rozmów negocjacyjnych, "to tylko w momencie ostatecznego ich finalizowania". Zaznaczyła, że nie jest pewna, czy przywódca Rosji w ogóle będzie chciał rozmawiać z Wołodymyrem Zełenskim. - W zasadzie od oficjalnego końca kadencji Zełenskiego Putin podkreśla, że nie jest to osoba, która ma prawo do podpisywania czegokolwiek w imieniu Ukrainy i z jego perspektywy to nie jest prezydent tego państwa - przypomniała Dyner.
W skład ukraińskiej delegacji według ukraińskiego serwisu NV mają wejść oprócz Zełenskiego: szef biura prezydenta Andrij Jermak, minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, doradca prezydenta Ihor Żowkwa oraz minister obrony Rustem Umierow.
"Im dalej negocjacje będą trwały, tym problemów będzie coraz więcej"
Co przyniosą rozmowy w Stambule? - Spodziewam się tego, że obie strony jeszcze raz podkreślą swoje stanowisko - powiedziała gościni TOK FM. Wskazała przy tym m.in. na kwestię sporu, czy do rozejmu powinno dojść przed rozpoczęciem negocjacji, czy po oraz na sprawę okupowanych przez Rosję terytoriów ukraińskich. - Tych rzeczy jest bardzo dużo i to w zasadzie jest tylko początek. Im dalej negocjacje będą trwały, tym tych problemów będzie coraz więcej - podkreśliła.
Zełenski jak gołąbek pokoju. 'Putin jest w narożniku. Ruski stracił szansę na kręcenie'
Ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zaznaczyła, że jest ciekawa "ostatecznej pozycji amerykańskiej delegacji". - Putin postawił się trochę w sytuacji, w której pokazał, że jego słowa o tym, że chce pokoju, to na razie są tylko słowa. I pytanie, na ile to dotrze do Amerykanów, że na razie dali Rosjanom bardzo dużo i nic w zamian de facto nie dostali - zastanawiała się.
Pokojowa Nagroda Nobla "oddala się Trumpowi"
Gościni "Poranka Radia TOK FM" przyznała, że administracja prezydenta USA może powoli odchodzić od tematu wojny w Ukrainie, bo cały czas nie jesteśmy bliżej rozwiązania konfliktu. - Można byłoby złośliwie powiedzieć, że jeśli Stany Zjednoczone zdecydowałyby się na odejście od takiego formatu negocjacji, to - w cudzysłowie - ta wymarzona pewnie przez Trumpa pokojowa Nagroda Nobla pewnie mu się oddala - stwierdziła.
Putin chce teraz 'docisnąć' Ukrainę. Tego się obawia
- Problem jest taki, że w zasadzie nie ma innego mediatora o tak silnej pozycji - wskazała Dyner. - Oczywiście Turcja czy państwa Bliskiego Wschodu mogą dawać miejsce do tego, żeby negocjować, natomiast to nie jest ta ranga. Rosjanie z kolei nie będą akceptować żadnych europejskich liderów - mówiła. W jej ocenie "jeżeli Stany by się wycofały, to by oznaczało, że proces negocjacji bardzo mocno się przedłuży". - I długo jeszcze będziemy czekali na jakiekolwiek rozstrzygnięcia - podumowała rozmówczyni Karoliny lewickiej.