,
Obserwuj
Świat

"System stał się niewydolny". Czego najbardziej brakuje w Ukrainie? "Nam nie wolno tego wziąć"

3 min. czytania
31.05.2025 10:27
- Służba zdrowia przestała mieć możliwość niesienia pełnej pomocy dla mieszkańców Ukrainy - mówiła w TOK FM Małgorzata Olesińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Jak wyliczyła największa zapaść jest w chirurgi i ortopedii. - Brakuje metalowych śrub, szyn, części do produkcji protez i ortez - wyliczyła przy tym.
|
|
fot. Yuliia Ovsyannikova / Ukrinform/East News
  • Minionej nocy Rosja użyła w atakach 109 dronów i pięciu rakiet, poinformowały ukraińskie Siły Powietrzne;
  • Małgorzata Olesińska-Chart zwróciła w TOK FM uwagę, że - zgodnie z szacunkami ONZ - nadal blisko 12,5 miliona mieszkańców Ukrainy jest teraz "w potrzebie pomocy humanitarnej";
  • Największa zapaść, jak mówiła przedstawicielka Polskiej Misji Medycznej, jest w chirurgii i ortopedii.

Rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę w nocy z piątku na sobotę 109 dronami i pięcioma rakietami; obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 69 bezzałogowców różnego typu i trzy rakiety - podały ukraińskie Siły Powietrzne.

Z kolei w piątek Amerykańscy senatorowie, Republikanin Lindsey Graham i Demokrata Richard Blumenthal, spotkali się w Kijowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Strony omówiły sankcje i inne środki, które można zastosować, aby zmusić Rosję do pokoju. "Potrzebna jest dodatkowa presja. Jestem wdzięczny za inicjatywę - dwupartyjny projekt ustawy o sankcjach, który poparło już 82 senatorów. Rozmawialiśmy o tym i o innych dźwigniach, których możemy użyć, aby zmusić Rosję do pokoju. Będziemy nadal wspólnie nad tym pracować" - przekazał Zełenski w Telegramie.

Jak mówiła w TOK FM Małgorzata Olesińska-Chart szybkie zakończenie wojny jest o tyle istotne, o ile - zgodnie z szacunkami ONZ - już blisko 12,5 miliona mieszkańców Ukrainy jest teraz "w potrzebie pomocy humanitarnej". - Wschód jest zrujnowany. Instytucje medyczne, szpitale, przychodnie zostały zbombardowane, rozgrabione przez wojska rosyjskie. I choć są tam często medycy, którzy nie opuścili swoich podopiecznych, ale bez bezpiecznego miejsca do pracy i bez sprzętu medycznego, nie są w stanie udzielać pomocy - dodała przedstawicielka Polskiej Misji Medycznej.

Największa wymiana jełców w historii tej wojny. 'To wyrażny sygnał w kierunku USA'

"Nam nie wolno tego leku wziąć"

W ocenie rozmówczyni Piotra Jaśkowiaka, służba zdrowia jest w "bardzo trudnej" sytuacji. - System stał się niewydolny po bombardowaniach także - celowych - instytucji medycznych. A to oznacza też, że służba zdrowia przestała mieć możliwość niesienia pełnej pomocy dla mieszkańców Ukrainy - zastrzegła.

Największa zapaść, jak mówiła, jest w chirurgii i ortopedii ze względu na rany odniesione przez żołnierzy na froncie i urazy mieszkańców w wyniku bombardowań. - Brakuje części, metalowych śrub, szyn, części do produkcji protez i ortez. Poza tym dużo jest próśb o zapewnienie rehabilitacji osobom po operacjach, także żołnierzom. Również od urzędów miast i szpitali. Niestety nie ma rehabilitantów w Ukrainie - podkreśliła.

Inna rzecz, dodała, że przede wszystkim brakuje dostaw sprzętu, leków i szczepionek. - Mamy np. prośby o dostarczenie np. witaminy K dla kobiet w ciąży - doprecyzowała.

Wskazała w tym kontekście, że Ukraina przestała produkować własne leki i teraz stara się je pozyskać z zagranicy. Ale i tu napotyka na trudności. Jak tłumaczyła, choć np. w Polsce podmioty medyczne uprawnione do zakupu leków i dostarczenia ich do Ukrainy w ramach korytarza humanitarnego, to problemem pozostają pieniądze.

- Dodatkowo, choć mamy często informacje od producentów leków, że mogą nam przekazać bezpłatnie dużą ilość leku, to ich termin ważności upływa za trzy miesiące. Nam nie wolno tego leku wziąć i nam nie wolno tego leku nikomu podać ani przekazać. To muszą być legalne, pełnowartościowe leki, które są po prostu drogie - skwitowała w TOK FM.