Dlaczego Sławosz Uznański startuje w kosmos akurat o godzinie 14.22? Wyjaśniamy
W Centrum Kosmicznym Kennedy'ego na Florydzie trwa ostatnie odliczanie do startu misji Ax-4, której członkiem będzie polski astronauta, Sławosz Uznański-Wiśniewski. Lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną został zaplanowany na 10 czerwca o godzinie 14:22 czasu polskiego. Ta pora została skrupulatnie wybrana. - Okno startowe jest tzw. momentalne. Nie mamy tutaj kilkuminutowego czy nawet dłuższego, jak w przypadku innych wydarzeń, które nie są związane z dynamiką orbitalną - wyjaśnia Waldemar Zwierzchlejski z Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii.
Czy wybory będą ważne? Ważny apel do prezes Manowskiej. 'To jedyne rozwiązanie'
Stacja orbituje wokół Ziemi, zataczając cały czas taki sam okrąg. Ziemia pod nią obraca się, więc stacja przelatuje nad Florydą, by po jednym okrążeniu być już gdzie indziej. Idealnie jest wystartować, gdy orbita stacji przebiega dokładnie nad miejscem, skąd astronauci wyruszają w drogę. Mówiąc fachowo: trzeba ruszać, gdy przylądek Canaveral znajduje się w płaszczyźnie orbity. - Gdyby trzeba było zmienić płaszczyznę, gdyby wystartował, dajmy na to 15 sekund później, to mielibyśmy odchylenie już poza zasięgiem możliwość jakiegokolwiek statku - precyzuje ekspert.
Jak dogonić ISS?
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się zaledwie 400 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. To mniej niż z Warszawy do Szczecina w linii prostej. A jednak doktor Sławosz Uznański-Wiśniewski będzie u celu grubo ponad dobę później. - Rakieta wyniesie kapsułę Dragon na wysokość jakieś 200 km. Stąd trzeba dolecieć dwa razy wyżej. Włączamy silniki i stopniowo podnosimy orbitę, ale nie przybliżamy się w kierunku stacji, tylko przybliżamy się w kierunku orbity, czyli w kierunku okręgu, po którym stacja podróżuje - tłumaczy Tomasz Barciński z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.
Statek kosmiczny Dragon musi dogonić stację, która nie stoi w miejscu, tylko cały czas krąży. - Możemy sobie wyobrazić to w ten sposób, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się nad Warszawą. Ten nasz Dragon nie leci do punktu nad Warszawą, tylko do punktu, powiedzmy, gdzieś nad Ameryką Południową - dodaje Barciński.
Co czuje żona Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego? 'Niesamowita mieszanka emocji'
Równoczesne wznoszenie się i gonienie stacji wymaga całej serii manewrów. - Najpierw jest orbita wstępna, a potem się podnosi ją do montażowej. Wtedy odległość pomiędzy obiektami już jest rzędu kilkuset kilometrów i ostateczne hamowanie następuje w odległości 10 km od stacji - precyzuje Zwierzchlejski.
I wtedy zaczyna się ostatni etap podróży - dokowanie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Statek co sekundę będzie się zbliżał do niej o dwa metry, ale zacznie zwalniać i w końcu będzie się co sekundę przesuwał tylko o kilka centymetrów. To prędkość względna. W odniesieniu do nas, na powierzchni Ziemi, oba obiekty będą mknęły 20 razy szybciej niż pocisk z Kałasznikowa.