Jest nowa koalicja E3, Polska poza nawiasem. "Silny sygnał dla Putina"
- Niemcy i Wielka Brytania podpisały traktat Kensington;
- Teraz na określenie współpracy z trzema wielkimi krajami Europy Zachodniej pojawił się skrót E3;
- Jak mówił w TOK FM Eugeniusz Smolar, choć "to nie jest nowa lokomotywa dla Europy, bo Francja, Niemcy i Wielka Brytania od dekad dobrze się uzupełniały", to pokazuje to też, że Polska znalazła się poza nawiasem;
- "Polsce, choć nadal należy do ścisłej czołówki jeśli chodzi o pomoc dla Ukrainy, w obecnej konstelacji brakuje przełożenia na Waszyngton" - dodał w TOK FM ekspert z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Szefowie rządów Wielkiej Brytanii i Niemiec podpisali traktat Kensington o obronności i polityce migracyjnej. Premier Keir Starmer określił dokument jako "historyczny", a kanclerz Friedrich Merz był zaskoczony, że jest to pierwsza umowa między krajami od zakończenia II wojny światowej. Teraz coraz częściej mówi się na europejskich salonach o ściślejszej współpracy między Londynem, Berlinem a Paryżem - tym bardziej, że Niemcy i Francję łączy od kilkudziesięciu lat traktat o przyjaźni obu państw. Pojawił się nawet skrót E3 na określenie współpracy między trzema wielkimi krajami Europy Zachodniej.
- To nie jest nowa lokomotywa dla Europy, bo Francja, Niemcy i Wielka Brytania od dekad dobrze się uzupełniały politycznie, gospodarczo i mentalnie, nawet przy wszystkich swoich różnicach. Tym bardziej wobec zagrożenia ze strony Rosji, niepewności w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi Trumpa i trudnej sytuacji gospodarczej, istnieją bardzo silne motywy, by tę współpracę zacieśnić. Nie tylko na poziomie traktatów i deklaracji politycznych, ale również bardzo rozbudowanej współpracy - zarówno wojskowej, w tym w dziedzinie broni nuklearnej, jak i gospodarczej - skomentował w TOK FM Eugeniusz Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Jak od razu zastrzegł, "dla zachęty zarówno Francja, jak i Wielka Brytania w traktatach i deklaracjach ogłaszały też ostatnio, że bezpieczeństwo partnerów traktują jako własne". - W tym myśleniu wyczuwam patriotyczny żal: Dlaczego Polska nie została doproszona do wielkiej trójki? Tym bardziej powinno nas zaskakiwać, że odbywa się to w kontekście zaangażowania tych trzech państw w obronę Ukrainy, a także ostrzeżeń, że Rosja może być gotowa do zaatakowania jednego z państw NATO, w tym np. jednego z państw bałtyckich - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką.
"Polsce brakuje przełożenia na Waszyngton"
W ocenie gościa "Wywiadu Politycznego" powody dla których Polska nie została teraz doproszona do porozumienia, mogą być różnorodne. W pierwszej kolejności wskazał na fakt, że Starmer, Merc i Macron mają dobre stosunki z Trumpem, "znajdują język, który do niego przemawia, często rozmawiają telefonicznie i są przyjmowani w Białym Domu". - Starają się też tonować radykalizm Trumpa w kwestiach ceł handlowych i udziale w NATO, choć ze zmiennym szczęściem. Polsce, choć nadal należy do ścisłej czołówki, jeśli chodzi o pomoc dla Ukrainy, w obecnej konstelacji brakuje przełożenia na Waszyngton -podkreślił.
Nie wykluczył też, że swoje zrobiło przy tym "poczucie, że obecność Tuska mogłaby w tych kluczowych strategicznie stosunkach nie pomóc - zwłaszcza po zaangażowaniu się Trumpa i wysokich członków jego administracji w otwarte wspieranie Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich". - Dodatkowo zwycięstwo narodowego populisty Nawrockiego oraz perspektywa zwycięstwa PiS i Konfederacji w wyborach parlamentarnych w 2027 roku nie skłaniają naszych sojuszników do zacieśnienia więzów. Tym bardziej, że pamiętają też oni boleśnie o polityce PiS w minionych latach - zastrzegł.
W tym kontekście ekspert podkreślił też, że również "w naszym regionie panuje obawa przed nieprzewidywalnością polskiej polityki po wyborze Nawrockiego i wobec perspektywy kolejnych wyborów".
"Silny sygnał dla Putina"
- Ale przecież Karol Nawrocki przekonuje, że był w Białym Domu, spotkał się z Trumpem i że zapewni dużo lepsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi - zwróciła uwagę prowadząca.
- Ale to będzie miało charakter absolutnie wasalny, po drugie w opozycji do rządu - zareagował Eugeniusz Smolar. Zwrócił przy tym uwagę, że choć Polska odgrywa bardzo ważną rolę i podjęła bardzo poważny wysiłek obronny, to jednak polega on głównie na zakupach broni za granicą. - Nas własny przemysł obronny leży, a perspektywa jego odbudowy jest perspektywą wieloletnią. Innymi słowy: wkład Polski - i tak to jest odczytywanie - polega głównie na obronie samej siebie za pomocą broni amerykańskiej i koreańskiej - tłumaczył.
Dodatkowo, jak mówił, stosunki Polski z Ukrainą nie są dobre, mimo ogromnego wsparcia wojskowego i finansowego, a także politycznego na forach międzynarodowych. - To paradoks, że w Ukrainie Polska jest bardziej doceniana w społeczeństwie niż w elitach władzy, a w Polsce znaczenie obrony Ukrainy jest bardziej doceniane w elitach politycznych, także w PiS, niż w społeczeństwie - uzupełnił.
Inna rzecz, jak wskazał na koniec ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych, że niezależnie od bieżącej retoryki wszyscy mają świadomość, że obecna wojna zakończy się przy stole negocjacyjnym, a wyniki rokowań będą zależne od sytuacji na polach bitew w Ukrainie. - Tak czy inaczej ta trójka przesyła więc silny sygnał Putinowi, by nie liczył na zmęczenie wojną i na zaprzestanie pomocy wojskowej i finansowej dla Ukrainy. A to dla Polski ma ogromne znaczenie - skwitował w TOK FM.