Uwolnienie Poczobuta ma drugie dno? "Jest jeszcze trzeci gracz"
- Chińczycy zachowują się na arenie międzynarodowej jako nieliczni dorośli. Mieliby interes w tym, żeby poprosić swoich towarzyszy z Moskwy i Mińska, żeby coś zrobić, co by ułatwiło pociągom z Chin drogę do Europy - mówił w TOK FM Wacław Radziwinowicz.
Uwolnienie Poczobuta ma drugie dno? "Jest jeszcze trzeci gracz"
Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi Andrzej Poczobut po ponad pięciu latach od aresztowania został zwolniony z kolonii karnej w ramach wymiany więźniów między reżimem Alaksandra Łukaszenki a Polską.
- Przypuszczam, że bez zgody i aprobaty swojego sponsora Łukaszenka nie był w stanie podjąć takiej decyzji wobec kraju, który i Białoruś, i Rosja uważają za wrogi - stwierdził w "Programie specjalnym" w TOK FM Wacław Radziwinowicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej" specjalizujący się w tematyce rosyjskiej.
- W tej transakcji z całą pewnością jest jakiś interes - dodał gość Anny Piekutowskiej. Niedawno za zwolnienie grupy białoruskich więźniów politycznych z Białorusi zdjęto część zachodnich sankcji - w tym na nawozy potasowe. - To jednocześnie otworzyło bramę dla przemysłu potasowego rosyjskiego - zaznaczył.
- Jest jeszcze trzeci gracz. Jeżeli mowa o Poczobucie i jego uwolnieniu, warto zapukać do Chińczyków. Mają wielki interes, choćby tranzyt. Są kłopoty w tej chwili, wiemy, co się dzieje na morzach i oceanach, w różnych innych zapalnych punktach. Chińczycy zachowują się na arenie międzynarodowej jako nieliczni dorośli. Mieliby interes w tym, żeby poprosić swoich towarzyszy z Moskwy i Mińska, żeby coś zrobić, co by ułatwiło pociągom z Chin drogę do Europy. Jak zawsze w takich przypadkach jest duży handlowy interes, w którym gra nie tylko jeden gracz - podkreślił Radziwinowicz.
- Cieszmy się z tego, co na powierzchni. Z tego, że Andrzej wyszedł, to dla mnie wielka osobista radość. Co do skali sukcesu, to okaże się, co przehandlowali, co wytargowali. Czy to rzecz duża na skalę białoruskich spraw potasowych czy innych. Ale z całą pewnością coś w tym musi być - dodał dziennikarz.
Źródło: TOK FM