"3:0 dla Putina". Dlaczego w ogóle doszło do szczytu na Alasce? "Efekt błędu"
- Na Alasce odbył się szczyt Donald Trump-Władimir Putin;
- Jak mówił w TOK FM dr Bartłomiej Nowak, po spotkaniu jest '3:0 dla Putina';
- Ekspert z Akademii Finansów i Biznesu Vistula oraz Team Europe zastrzegł jednak, że Trump się jednak "uczy się kroczek po kroczku i zaczyna rozumieć logikę stosunków międzynarodowych";
- A dlaczego w ogóle doszło do spotkania Trump-Putin?
- Mamy 3:0 dla Putina, jeżeli chodzi o to spotkanie. Prezydent Rosji został wyniesiony do rangi równego gracza w stosunkach międzynarodowych, gdzie przez część świata, a na pewno świat zachodni, był bojkotowany. Teraz zbrodniarz wojenny pojawił się na czerwonym dywanie, to duży punkt dla Putina - skomentował w TOK FM dr Bartłomiej Nowak z Akademii Finansów i Biznesu Vistula oraz Team Europe.
Tłumaczył przy tym, zapewne Trump chciał być gościnny. - Tym bardziej, że styl negocjacji prezydenta USA to trochę styl nowojorskiego dealmakera, czyli osoby z rynku nieruchomości, która dopina różne kontrakty. On dokładnie te same miary przykłada do szalenie skomplikowanego problemu stosunków międzynarodowych - dodał. Zwrócił też w tym kontekście uwagę, że Trump się jednak "uczy się kroczek po kroczku i zaczyna rozumieć logikę stosunków międzynarodowych". Wskazał m.in. na wypowiedź o udziale Stanów Zjednoczonych w gwarancjach bezpieczeństwa czy np. konieczność konsultacji z szefem NATO. - On do tej pory chciał po prostu zakończyć działania zbrojne. Nie rozumiał tego, że to jeszcze nie koniec wojny. Teraz nagle zaczyna rozumieć, że trwałego pokoju nie osiągnie bez Europejczyków, zaczął więc z nimi rozmawiać. Zmienił ton - dopowiedział ekspert.
"Rozkręca się nowa propaganda"
W ocenie rozmówcy Agnieszki Lichenrowicz Putin na negocjacjach zyskał także kilka innych rzeczy, w tym tzw. reframing, czyli zmianę logiki narracji. - Trump dał się na to niestety chwycić, bo jak wylatywał na Alaskę, to zaczął mówić o stosunkach Stanów Zjednoczonych z Rosją jako kształtujących w ogóle ład światowy. Choć później, na całe szczęście, dodał, że owszem, ale jest to zależne od zakończenia wojny z Ukrainą - podkreślił dr Bartłomiej Nowak.
Także zdaniem dr Agnieszki Bryc, również była gościnią w "Programie specjalnym" w TOK FM, Putinowi bardzo zależało nie tylko na tym, by mieć "doskonałe zdjęcia". - Zależało mu też na tym, by przedstawić siebie jako tego lidera, a Rosję jako to państwo, które już nie jest kompletnie izolowane. Co więcej rozkręca się teraz propaganda z hasłem, że to nie Rosja jest dzisiaj izolowana, że to Europejczycy są outsiderami - zastrzegła ekspertka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
'Z dużego Trumpa mały deszcz'. Co zmienił szczyt na Alasce? Ekspert o trzech celach Putina
Szczyt na Alasce to "efekt błędu Witkoffa"?
A skąd w ogóle pomysł spotkanie Trump-Putin? Jak mówiła dr Bryc jedna z tez mówi, że "szczyt na Alasce jest efektem błędu Steve'a Witkoffa", czyli specjalnego wysłannika USA. - Powstało przekonanie, że Rosjanie są gotowi do ustępstw i być może Trump uwierzył w możliwość osiągnięcia porozumienia. Podjęto natychmiastową decyzję o zwołaniu szczytu i tydzień później ten szczyt się faktycznie odbył. Tyle, że w międzyczasie zdążyliśmy się dowiedzieć, że Witkoff faktycznie się pomylił. Pojawiło się nawet rosyjskie dementi - wskazała ekspertka.
Przypomnijmy, amerykański przedstawiciel miał błędnie przekazać rosyjskie stanowisko ws. ewentualnego rozejmu. Witkoff stwierdził, że Rosjanie złożyli ofertę "pokojowego wycofania się" z okupowanych terytoriów w obwodzie chersońskim i zaporoskim. Tymczasem Moskwa zażądała, by to Ukraińcy się wycofali z tych regionów.
Zdaniem dr Bartłomieja Nowaka to realny scenariusz. - A to tym bardziej, że wśród Amerykanów nie ma żadnego eksperta do spraw Rosji. Żadnego - skwitował w TOK FM.
'Partia szachów między carem a magnatem'. Światowe media o szczycie na Alasce